pani_minister pisze:No przepraszam, ale co to za diagnoza? Może gdyby Ci to jakiś obiektywny specjalista od problemów małżeńskich powiedział... ale internet? Samodiagnoza?
Wiesz,po Twojej wypowiedzi,wnioskuje że masz mnie chyba za głupią,przez cały okres trwania naszego małżenstwa prubowałam dociec przyczyny zachowania się mojego męża,zaczełam szukanie od internetu i definicja toksycznego zwiazku,pisz a maluj przedstawia moja sytuacje,pewnie najprostszym sposobem byłoby udać sie do poradni małżenskiej,ale niestety w tej sytuacji terapi powinnismy z mezem poddac sie oboje,ale on jak o tym uslyszal wpadł w szał stwierdzajac ze to ja mam problem,ze to ja jestem chora psychicznie i że to ja mam sie leczyć,wiec juz nie zaczynałam wiecej tego tematu,bo wzbudzało w nim to tylko agresje,myśle że nie musze już tego dalej komentować.
pani_minister pisze:Co uważasz za poniżenie?
Podjełam decezyzje że zajmę się wychowaniem moich córek,było to dla mnie ważniejsze niż praca zawodowa.A że jestem z zawodu fryzjerką,7 lat przerwy w tym zawodzie to dużo,rozmawiając z mężem o tym że chce wrócić do zawodu,ale najpierw przez jakiś krótki okres czasu będe chodziła do salonu fryzjerskiego,podpatrując prace fryzjerek,bo przez długi okres czasu troche się zmieniło w technikach fryzjerskich,udało mi się załatwić bezpłatną praktykę i kiedy mój mąż sie o tym dowiedział wywołało to u niego wielki śmiech,twierdząc że i tak mi się nie uda do tego wrócić,że ja się do tego nie nadaje,czy z jego strony nie jest to rodzaj poniżania,zamiast mnie wspierać-dołował,ale tak postawiłam na swoim i chodziłam mimo jego krytyki.
pani_minister pisze:Kiedy zostałaś zmanipulowana? W jaki sposób Cię wykorzystał? Nie masz ochoty tego z siebie wyrzucić?
Był tak pochłonięty swoją pracą,że do domu przychodził tylko w nocy żeby się przespać 3-4 godz i znów jechał do pracy,w ogóle nie przyjeżdzał do domu na obiad,żywił się w barach,a pożniej jechał do mojej babci skarżąc sie jej że ja nie gotuję obiadów,że w domu dla niego nie ma nic do jedzenia.Pózniej moja babcia dzwoniła do mnie dlaczego dla niego nie ma obiadu,wiec ja musiałam się tłumaczyć że obiad jest tylko że on na niego nie przyjeżdza,czy nie jest to rodzaj manipulacji?tyle że do dziś nie wiem dlaczego tak robił,myśle że chciał pokazać jaka to ja zła żona,on pracuje dniami,nocami,ale kiedy dzwoniłam do niego że ma przyjechać na obiad,to zawsze twierdził że nie ma czasu.
Zadałaś pytanie w jaki sposób mnie wykożystał,ja Ci określe to w ten sposób,że wykożystuje moją naiwność w tak intymnych sprawach jakim jest sex.Jest rzeczą normalną że nie zawsze sie ma na to ochote,a on kiedy mu sie chce,bedzie mnie tak dlugo meczył słowami aż nie ulegne,a kiedy stanowczo sie postawie,to pozniej robi mi na złość,jak o coś go poprosze to mówi nie chce mi się.Wiec w ten sposób mnie wykożystuje,kiedy ulegne jest wszystko cacy,a kiedy mu sie postawie to robi mi na złość.
pani_minister pisze:Skąd to wiesz? Jak się zmienił?
Przeprowadziłam z nim rozmowe,że chce rozwodu,bo mam już dość życia z nim,że w ogóle sie nami nie interesuje,że dla niego dom to hotel do którego przychodzi sie tylko wyspac,a pózniej jeżdzi po rodzinie i wygaduje,że jaki to on jest słaby,zmęczony,że w ogóle nic nie je,kiedy mu to powiedziałam że nie pozwole sobie na to żeby przed rodziną mnie oczerniał a doskonale wie jaka jest prawda,nagle sie wystraszył,nie spodziewał się,że mogę mu sie postawić,że jeśli wywale go z domu to nie bedzie miał dokąd iść,po tej naszej rozmowie nagle sie stał cud,zaczął w ciągu dnia do mnie dzwonić o której bedzie obiad,i o dziwo przyjezdza na niego,zaczął przyjezdzać do domu o czasie,czyli po 10 godzinach swojej pracy,nie wiem na jak długo to sie zmieni,bo trudno mi go przewidzieć.
Narazie na tym zakoncze moje odp,na reszte odp pozniej
Pozdrawiam
Jestem zbyt słaba by walczyć,zbyt silna by się poddać.