Problemy z samym soba =/

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
Kubek
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 411
Rejestracja: 14 maja 2006, 23:37
Skąd: Lublin
Płeć:

Postautor: Kubek » 11 cze 2006, 01:02

Lol...

Chyba się nie zrozumieliśmy...

Mi chodziło o źródło danych... a nie o link do artykułu kogoś, kto w swoim artykule jako "poważne źródło" podaje John-a F. Harveya.
Wpisz sobie "John F. Harvey" w Google i potem cytuj takie "eksperckie źródła" :D

Rozśmieszyłaś mnie nieźle... a miałem już iść spać :D
Wraz z końcem ostrzeżenia, niski poziom moderacji uprawiany przez użytkownika Maverick będzie napiętnowany w delikatniejszej już formie.
Awatar użytkownika
paula19
Maniak
Maniak
Posty: 536
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:33
Skąd: z nikad
Płeć:

Postautor: paula19 » 11 cze 2006, 01:12

Mogła bym podać same linki, ale pewnie to tez by wiarygodne nie było. Dlatego jak się upieracie to zsyntetyzuj w skrócie:

Zygmunt Freud, pionier i twórca psychoanalizy, wierzył, iż homoseksualizm u chłopca
stanowi następstwo identyfikacji z matką, zamiast z ojcem, w mniej więcej czwartym czy piątym roku życia. W końcu lat czterdziestych inni psychoanalitycy wysunęli przypuszczenie, iż homoseksualizm jest produktem szczególnych konstelacji rodzinnych: geje odczuwali fobię w stosunku do kobiet, gdyż ich matki były zaborcze emocjonalnie, a ojcowie reprezentowali wrogą postawę.

Z kolei teoria psychologiczna uważa, że zachowania homoseksualne są nabyte rozwojowo i ujawniają się jako objawy ukrytych problemów emocjonalnych. Amerykański terapeuta Richard Cohen, który sam był homoseksualistą, a potem zmienił orientację, ożenił się i ma troje dzieci, podkreśla, że nikt nie rodzi się homoseksualistą, zaś pociąg do osób tej samej płci jest skutkiem niewyleczonego urazu z okresu dzieciństwa prowadzącego do pomylenia płci. Głosi on wieloczynnikową genezę skłonności homoseksualnych.

Z kolei kanadyjski psycholog Ray Blanchard twierdzi, że im chłopiec ma więcej starszych braci, tym bardziej jest prawdopodobne że rozwiną się u niego skłonności homoseksualne. W jednym z ostatnich wydań fachowego pisma "Archives of Sexual Behaviour" Blanchard rozwija tę sformułowaną już przed laty teorię twierdząc, że przy przeciętnej 2,5 starszych braci, prawdopodobieństwo homoseksualizmu podwaja się, a przy czterech starszych braciach jest trzy razy większe niż średnia w społeczeństwie. Ciekawe, że poglądy Blancharda zostały najpierw odrzucone i wyśmiane. Późniejsze badania innych uczonych potwierdziły jednak tę prawidłowość.

Fragment książki: HOMOSEKSUALIZM Tim'a LaHaye

Niewłaściwe kontakty z rodzicami

Rodzice stanowią najważniejszą zewnętrzną siłę w życiu każdego dziecka i — czego można by się było spodziewać — w dużym stopniu przyczyniają się do jego homoseksualnych lub heteroseksualnych skłonności. Profesor psychiatrii z jednej z wiodących w naszym kraju szkół medycznych stwierdził: „Obecne badania wskazują, że rodzina, która ma największe szanse na wychowanie homoseksualisty, składa się z bardzo bliskiej, zaborczej i dominującej matki oraz oddalonego i wrogiego ojca. Wiele matek, których córki są lesbijkami, ma skłonność do wrogiego nastawienia i współzawodniczenia z nimi. Ojcowie lesbijek rzadko odgrywają dominującą rolę w rodzinie i mają znaczne trudności w otwartym okazywaniu uczuć swoim córkom”.

Większość nowych książek na temat homoseksualizmu zawiera raport doktora Irvinga Biebera, który przebadał tło rodzinne stu sześciu homoseksualistów. Według jego odkryć osiemdziesiąt jeden matek odgrywało w domu dominującą rolę, sześćdziesiąt dwie były nadopiekuńcze, sześćdziesiąt sześć faworyzowało dziecko, które potem stało się homoseksualistą, osiemdziesięciu dwóch ojców spędzało bardzo mało czasu ze swymi synami, a siedemdziesięciu dziewięciu utrzymywało wobec nich ogromny dystans (Irving Bieber. Homosexuality: A Psychoanalytic Study of Male Homosexuals. Basic Books, Inc. New York 1962).

W życiu dziecka równie ważny jest ojciec, choć zajmuje on drugie miejsce po matce podczas pierwszych trzech lat życia. Ona karmi piersią dziecko i spędza z nim w okresie niemowlęctwa o wiele więcej czasu niż ojciec. W konsekwencji tego matki mają faktycznie większy wpływ na kształtowanie skłonności do homoseksualizmu niż ojcowie. Szczególnie przyczyniają się do tego dwa rodzaje matek: matki nadopiekuńcze i dominujące.

Matki nadopiekuńcze

Każde dziecko potrzebuje miłości, ale niewiele jest gorszych rzeczy niż nadopiekuńcze uczucie. Zalewa ono niemowlę nie po to, by przynieść korzyść jemu, ale matce. Wiele złaknionych miłości młodych matek zaspokaja ten głód przy pomocy dziecka, które w końcu staje się główną osobą w ich życiu. Im więcej uczucia, czasu i uwagi okazuje ona dziecku, tym bardziej zaniedbuje męża. To z kolei może oddalić go od niej i od dziecka, tworząc nowy problem.

Dr Howard Hendricks mawiał na seminariach poświęconych rodzinie, które wspólnie prowadziliśmy, że „jeśli matka stawia w swym życiu na pierwszym miejscu syna, wtedy zaczyna wychowywać zboczeńca”. Innymi słowy, czymś normalnym dla chłopca jest zajmowanie w sercu matki drugiego miejsca, ponieważ nie czuje się zagrożony, gdy wie, że na pierwszym miejscu znajduje się jego ojciec. Gdy jednak matka i ojciec nie potrafią zachować miłości między sobą i dziecko staje się dla matki osobą pierwszorzędną, wtedy popada ono w kłopoty. Chłopiec może wtedy zacząć utożsamiać się z matką, interesować się sprawami kobiecymi i kształtować w sobie kobiece zachowania. Zainteresowania takie rozpoczynają się we wczesnym wieku i są trudne do przełamania. Pewien doświadczony homoseksualista narzekał w poradni, że jego matka była „nadopiekuńcza i tłamsząca”. Zilustrował to słowami: „Nigdy nie wahała się wprowadzić mnie w zakłopotanie. Nic sobie nie robiła rozpinając mi spodnie, by włożyć koszulę do majtek. Była zawsze przy mnie począwszy od wkładania koszuli, a na wycieraniu nosa skończywszy”.

Badacze w całej historii nieustannie potwierdzają, że homoseksualiści to „mamin synki”. W dzieciństwie matki kochały ich aż do przesady. Czajkowski, Michał Anioł i Freud to znane przykłady. Pozbawione poczucia bezpieczeństwa matki, mające potrzebę bycia potrzebnymi, przerzucają ją na swoje niemowlę lub małe dziecko i niszczą jego osobowość. Niektóre matki nazywają to miłością — w rzeczywistości jest to forma egoizmu i prawdopodobnie jedna z głównych przyczyn powstawania homoseksualizmu.

W ostatnich latach modne stało się, by niezamężna matka słuchająca rady permisywistów wychowywała dziecko samotnie. Zawsze krzywię się, gdy coś takiego widzę, nie dlatego, że samotna matka nie może wychować syna, ale dlatego, że większość dziewcząt ma złą motywację (mój brat i ja zostaliśmy wychowani przez owdowiałą matkę; on miał tylko siedem tygodni, gdy umarł ojciec; wiem więc, że można tego dokonać). Zazwyczaj matki te to złaknione miłości dziewczyny, które pragną czegoś żywego do kochania i często ich tłamsząca miłość doprowadza u dziecka do skłonności homoseksualnych.

Matki dominujące

Jednym z socjologicznych zjawisk naszych czasów jest ogromny wzrost dominującej roli matki i wyrzeczenie się przez ojca swej odpowiedzialności przewodzenia. Czasami kobiety zmuszone są do dominacji z powodu nieodpowiedzialności męża. Nic jednak nie niszczy seksualnego przystosowania się dzieci bardziej niż uciążliwa żona lub matka. Dzieci z takich rodzin kształtują w sobie ogromną wrogość wobec osób płci przeciwnej, co albo utrudnia im okazywanie miłości i uczucia w małżeństwie, albo stwarza skłonności homoseksualne.

Bierny lub nieobecny ojciec

Chociaż ojciec wywiera początkowo drugorzędny wpływ na życie dzieci, to dlatego że zajmuje drugie miejsce (pod tym względem), powinniśmy dokładnie rozważyć jego znaczenie. Rozmawiałem z homoseksualistami, czytałem o nich, słuchałem rozmów innych doradców i świadectw byłych homoseksualistów. Zawsze osoba taka miała złe kontakty ze swoim ojcem lub nie miała żadnych. Bez wątpienia są gdzieś jacyś homoseksualiści, którzy pomimo pozytywnego wpływu miłości ojca i przykładu jego męskiej roli stali się homoseksualistami. Jednak wśród wielu osób, z którymi się zetknąłem, nie mogę wymienić żadnego. Najcenniejszym darem ojca dla swego syna lub córki nie jest pokarm, schronienie i wykształcenie, ale miłość — i musi on udowodnić tę miłość spędzając z dzieckiem czas.

Były homoseksualista, obecnie pastor, który skutecznie pomaga homoseksualistom porzucić swój styl życia, przedstawia najtrudniejsze doświadczenie z dzieciństwa, ukazujące ważność osoby ojca. Na długo przed tym, jak poczuł skłonność do homoseksualizmu, był z ojcem w garażu i naprawiali samochód. Spod samochodu dobiegł do niego rozkazujący głos: „Podaj mi klucz”. Chłopiec nie wiedział, o jaki klucz chodzi, dlatego odpowiedział: „Nie mogę go znaleźć”. Wrogo nastawiony ojciec wybuchnął gniewem, skoczył na nogi i znalazł przed sobą klucz. Uderzając syna w głowę, rzucił w niego jakimś wyzwiskiem, zganił, że jest głupi, i krzyknął: „Wracaj do domu i pomagaj matce przy babskiej robocie. Z pewnością nie jesteś stworzony do męskiej pracy”. Jeśli ojciec małego chłopca twierdzi, że jest on bardziej dziewczyną niż chłopcem, to w co to dziecko ma wierzyć? Dzisiaj, po przeżyciu wielu bolesnych lat jako homoseksualista, człowiek ten jest ciągle zniewieściały w swym zachowaniu, ale dzielnie walczy, by traktowano go jako normalnego.

Dla każdego chłopca bardzo ważna jest miłość ojca i uznanie jego męskości, a szczególnie dla tego, który przejawia pewne predyspozycje, mogące wytworzyć w nim skłonności homoseksualne. Dr Irvin Bieber, psychiatra ogłoszony przez czasopismo „Miami Herald” za „jednego z największych autorytetów zajmujących się homoseksualizmem w Ameryce”, powiedział: „Homoseksualistą nie jest się od urodzenia. Kształtowani są oni w ten sposób głównie przez swych rodziców”.

Według pewnego znanego psychiatry pierwsze lata życia homoseksualistów pasują do pewnego schematu. Ojca często nie ma w domu i dlatego matka zwraca się ku synowi jako komuś, komu wyraża swe potrzeby emocjonalne.

Chłopiec ma potrzebę utożsamienia się z męskością ojca. Musimy z powrotem sprowadzić ojca do domu, by spędzał wspólnie czas z synem. Pewien były homoseksualista, który przez pięć lat prowadził skuteczną służbę chrześcijańską wśród innych homoseksualistów, powiedział: „Miałem kontakty z ponad trzystoma homoseksualistami i spotkałem tylko jednego, który cieszył się pełnymi miłości stosunkami z ojcem”.

Najlepszym sposobem zahamowania homoseksualizmu w naszym kraju jest to, by rodzice z powrotem zajęli się rodzicielstwem jako swym priorytetem. Dzieci wychowujące się w pełnych miłości i właściwego karcenia rodzinach, w których matka i ojciec stanowią dla dzieci dobre przykłady spełnianych ról, rzadko stają się homoseksualistami. Niestety, niekochane dzieci, narażone na egoistyczne zaniedbanie rodziców, są podatne na ukształtowanie skłonności do homoseksualizmu. W tym roku może mieć miejsce około miliona stu tysięcy rozwodów, co podniesie liczbę dzieci wychowywanych przez jednego rodzica do jedenastu milionów. Ocenia się, że z powodu rozwodów 25–30 milionów dzieci do osiemnastego roku życia spędzi pewną część swego dzieciństwa tylko z jednym rodzicem.

Pewien psychiatra powiedział mi: „Każdy znany mi homoseksualista pochodził z rozbitej rodziny”. Moje własne doświadczenie nie prowadzi mnie do takiego wniosku, ale odkryłem, że każdy znany mi homoseksualista pochodził z nieszczęśliwej rodziny, w której rodzice nienawidzili się i walczyli ze sobą, co zazwyczaj prowadziło do rozwodu.



A to wramach podsumowania:
„Podobnie jak wszystkie złożone stany behawioralne i umysłowe, homoseksualizm jest wieloczynnikowy. Nie jest ani wyłącznie biologiczny, ani wyłącznie psychologiczny, ale wynika z nadal trudnej do wymierzenia mieszaniny czynników genetycznych, wpływów z okresu życia w łonie matki (czasem wrodzonych u matki i obecnych w każdej ciąży, a czasem występujących przypadkowo w danej ciąży), środowiska po urodzeniu (jak rodzice, rodzeństwo, zachowania kulturowe) oraz złożonej serii powtarzających się wyborów wzmacniających, występujących w krytycznych fazach rozwoju."
Homosexuality and the Politics of Truth, 1996



Tyle miałam do powiedzenia w tej sprawie chyba ze jeszcze ktoś ma ochote popolemizować, albo posiada jakies wątpliwości :? Nie uwazam oczywiście że aspekt rodziny jest jedynym mającym wpływ na ukształtowanie się orientacji homoseksualnej- tak dla ścisłości.

Jest wiele teorii i ilu badaczy tyle poglądów. <sam_nie_wiem>
Ostatnio zmieniony 11 cze 2006, 01:52 przez paula19, łącznie zmieniany 1 raz.
... każda dziewczyna powinna nosić głowę wysoko, z tego powodu, że jest kobietą, że była dla Stwórcy doskonale skończoną poprawką do spartaczonego Adama.
Awatar użytkownika
physiux
Bywalec
Bywalec
Posty: 47
Rejestracja: 09 cze 2006, 18:58
Skąd: 127.0.0.1
Płeć:

Postautor: physiux » 11 cze 2006, 01:50

Jest wiele teorii i ilu badaczy tyle poglądów.

Tutaj trochę sobie przeczysz. Teorie które tutaj przekleiłaś nie są udowodnione. Nawet jeśli któraś do Ciebie przemawia to nie możesz na jej podstawie wyjaśniać przyczyn zachowań autorki tego wątku, ponieważ w ogóle jej nie znasz.
Awatar użytkownika
runeko
Weteran
Weteran
Posty: 1457
Rejestracja: 29 gru 2005, 21:31
Skąd: Chicago
Płeć:

Postautor: runeko » 11 cze 2006, 02:41

asia90 pisze:Bo chyba każdy przyzna ze takiemu wynaturzonemu człowiekowi nie jest lekko na świecie, szczególnie w Polsce

Nie przejmuj sie laska, jak wyjdzie tak wyjdzie. Homoseksualizm to nie koniec swiata. Znam paru takich ludzi i nie sa inni od reszty spoleczenstwa. A jezeli boisz sie ciemnoty polskiej to granice europejskie otwarte. Szczegolnie jesli masz zamiar i potencjal by dalej byc modelka (tylko nie rzucaj szkoly dla takiej "profesji" bo nie zawsze musi wypalic).
moon pisze:ale ze niektore dziewczyny ktore znalam mnie poiagaly to normalne przeca

Baaa...mnie nadal pociagaja ;)
paula19 pisze:Matki nadopiekuńcze

Ja mam nadopiekuncza mame i jak widac takze meza, ktory jak najbardziej mnie seksualnie pociaga.
paula19 pisze:geje odczuwali fobię w stosunku do kobiet, gdyż ich matki były zaborcze emocjonalnie, a ojcowie reprezentowali wrogą postawę.

Bzdura. Poczytaj cos bardziej aktualnego niz lata 40te. Ten stereotyp powstawania homoseksualizmu dawno zostal wyparty.
paula19 pisze:który sam był homoseksualistą, a potem zmienił orientację, ożenił się i ma troje dzieci, podkreśla, że nikt nie rodzi się homoseksualistą

To juz jest bzdura totalna. Facet widocznie nie umial odroznic chwilowych zmian w upodobaniach od prawdziwego homoseksualizmu. Najbardziej popularnym pogladem jest wlasnie ten, ze ktos RODZI SIE homoseksualista bo to jest zakodowane w genotypie. Homoseksualizm to nie widzimisie na litosc Boska...
paula19 pisze:Bierny lub nieobecny ojciec

Ponownie, ojca przez dwanascie lat, kiedy byl w USA (od mego szostego roku zycia) widzialam w sumie moze 2-3 lata), czyli wychodzi okolo 10 lat bez kontaktu z ojcem (tylko telefonicznie i listownie).
Nie jestem lesbijka. Ksiazke wydana w 1964 roku nam cytujesz for God's sake...
paula19 pisze:Były homoseksualista, obecnie pastor

Nadal homoseksualista a do tego pewnie pederasta...
paula19 pisze:Jeśli ojciec małego chłopca twierdzi, że jest on bardziej dziewczyną niż chłopcem, to w co to dziecko ma wierzyć?

To chyba najglupsze stwierdzenie z calego tego tekstu...
paula19 pisze:Najlepszym sposobem zahamowania homoseksualizmu w naszym kraju jest to, by rodzice z powrotem zajęli się rodzicielstwem jako swym priorytetem

Dziewczyno, nastepnym razem naprawde zastanow sie nad tym, co chesz nam zacytowac bo ten tekst jest zalosny, cienki jak barszcz i MA PONAD POL WIEKU!!!
paula19 pisze:Pewien psychiatra powiedział mi: „Każdy znany mi homoseksualista pochodził z rozbitej rodziny”.

Widocznie znal niewielu homoseksualistow.
paula19 pisze:Homosexuality and the Politics of Truth, 1996

Tez stare. Nauka zmienia sie z sekundy na sekunde a Ty nam serwujesz naukowa prehistorie.
paula19 pisze:Tyle miałam do powiedzenia w tej sprawie chyba ze jeszcze ktoś ma ochote popolemizować, albo posiada jakies wątpliwości

Nie Ty powiedzialas, tylko jakas zalosna namiastka homoseksualisty-pastora-psychologa czy innego kija co to napisal :/
physiux pisze:Tutaj trochę sobie przeczysz. Teorie które tutaj przekleiłaś nie są udowodnione. Nawet jeśli któraś do Ciebie przemawia to nie możesz na jej podstawie wyjaśniać przyczyn zachowań autorki tego wątku, ponieważ w ogóle jej nie znasz.

Dokladnie.
Ainsi sera, groigne qui groigne.
Grumble all you like, this is how it is going to be.
Awatar użytkownika
paula19
Maniak
Maniak
Posty: 536
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:33
Skąd: z nikad
Płeć:

Postautor: paula19 » 11 cze 2006, 13:16

Przyczyną homoseksualizmu nie jest jeden czynnik. Np genetyczny. Bo homoseksualiści raczej się nie rozmnazają. Więc w jaki sposób moze to być dziedziczne. Owszem może istnieje gen, który jest odpowiedzialny za to czy człowiek bedzie gejem albo lesbijką. Ale musiał on być czesciowo wyparty z ewolucji. Bo wkońcu przestaje byc przekazywany. Dlatego, nie wykluczam możliwosci dziedziczności, ale istnieje również aspekt społeczny. Nie wiem czy czytał kroś książkę pt ,,Bekart Ediego". Wystepuje tam dziewczyna wychowywana przez ojca który ją gwałcił. Książka konczy się tym, że Anna nie jest w stanie zaufac mężczyznom, czuje do nich wstręt, boi się ich. Dlatego swoją miłość przenosi na kobiety.

runeko pisze:Ponownie, ojca przez dwanascie lat, kiedy byl w USA (od mego szostego roku zycia) widzialam w sumie moze 2-3 lata), czyli wychodzi okolo 10 lat bez kontaktu z ojcem (tylko telefonicznie i listownie).
Nie jestem lesbijka.


runeko pisze:Ja mam nadopiekuncza mame i jak widac takze meza, ktory jak najbardziej mnie seksualnie pociaga.


Dlaczego wszytsko bierzesz do siebie. Przeciez na swiecie są różni ludzie. Niekoniecznie musisz tak reagowac na daną sytuacje jak to opisał autor. To sprawa m. in charakteru

runeko pisze:Widocznie znal niewielu homoseksualistow.


Skąd wiesz w jakimsrodowisku żyje autor??

runeko pisze:To chyba najglupsze stwierdzenie z calego tego tekstu...

nie słyszałas o dzieciach, które nie były wychowywane zgodnie ze swoją płcia?? Istnieją takie przypadki, dlatego potem wyrastają one na tranzwestytów itd...

runeko pisze:Nie Ty powiedzialas, tylko jakas zalosna namiastka homoseksualisty-pastora-psychologa czy innego kija co to napisal



Jak byś nie zauwazyła zamiesciłam opinie kilku autorów.
... każda dziewczyna powinna nosić głowę wysoko, z tego powodu, że jest kobietą, że była dla Stwórcy doskonale skończoną poprawką do spartaczonego Adama.
Awatar użytkownika
Kubek
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 411
Rejestracja: 14 maja 2006, 23:37
Skąd: Lublin
Płeć:

Postautor: Kubek » 11 cze 2006, 13:55

Paula19

Dlaczego cytujesz jedynie chrześcijańskie "autorytety"... wpierw John F. Harvey, teraz Irvin Bieber... nie lepiej od razu lepiej cytować "www.chrzescijanin.pl" lub stronę Stolicy Apostolskiej... znamienite sławy w świecie badań nad homoseksualizmem?

Nie kilku, lecz dwóch autorów cytujesz... obydwu z jednego, skrajnego, obozu "naukowców chrześcijańskich".

Z nauką jest jak z demokracją... nie znosi przymiotników... dla mnie "nauka chrześcijańska" to mniej więcej ta sama para kaloszy, co znana mi z autopsji, "demokracja ludowa". Czyli nie demokracja, ale dość ludowa; nie nauka, ale trochę chrześcijańska.
Wraz z końcem ostrzeżenia, niski poziom moderacji uprawiany przez użytkownika Maverick będzie napiętnowany w delikatniejszej już formie.
Awatar użytkownika
paula19
Maniak
Maniak
Posty: 536
Rejestracja: 20 maja 2006, 19:33
Skąd: z nikad
Płeć:

Postautor: paula19 » 11 cze 2006, 17:56

Bo chrześcijańskie poglądy mnie interesują.
... każda dziewczyna powinna nosić głowę wysoko, z tego powodu, że jest kobietą, że była dla Stwórcy doskonale skończoną poprawką do spartaczonego Adama.
megane
Maniak
Maniak
Posty: 762
Rejestracja: 22 maja 2006, 13:13
Skąd: z południa
Płeć:

Postautor: megane » 11 cze 2006, 21:29

Chrześcijańskie poglądy na temat homoseksualizmu? Przecież właśnie samo to, że są chrześcijańskie zupełnie podważa ich wiarygodność... :|
Awatar użytkownika
asia90
Początkujący
Początkujący
Posty: 6
Rejestracja: 09 cze 2006, 23:16
Skąd: Katowice/Tauzen
Płeć:

Postautor: asia90 » 11 cze 2006, 22:04

megane pisze:Chrześcijańskie poglądy na temat homoseksualizmu? Przecież właśnie samo to, że są chrześcijańskie zupełnie podważa ich wiarygodność... :|


Pod tym moge sie podpisac dwoma rekami. Nauka z religia calkowicie sie mija. Przeczy sobie nawzajem.
Ostatnio zmieniony 12 cze 2006, 09:55 przez asia90, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
mrt
Weteran
Weteran
Posty: 3354
Rejestracja: 31 lip 2004, 22:44
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: mrt » 11 cze 2006, 22:10

asia90 pisze:Nauka z religia calkowicie sie mija. Przeczy sobie nawzajem
Zdaje się, że koleżanka przegięła. Bo co ma jedno do drugiego? Przecież to dwa różne porządki.
Awatar użytkownika
asia90
Początkujący
Początkujący
Posty: 6
Rejestracja: 09 cze 2006, 23:16
Skąd: Katowice/Tauzen
Płeć:

Postautor: asia90 » 11 cze 2006, 22:30

A tak nawiasem mówiąc, trochę polepszyliście mi samopoczucie :) Zaczynam dochodzić do wniosku ze to wcale nie jest taki koniec świata jak mi się na początku wydawało. Co będzie to będzie, trzeba żyć dalej i jak najszybciej pogodzić się z rzeczami których nie sposób zmienić. Chociaż z natury jestem bardzo wymagająca dla siebie, i trudno mi zaakceptować pewnie sprawy u siebie. Wszyscy mnie podziwiają, jak to sobie wspaniale radzę z tym wszystkim, ze stawiam sobie wysoko poprzeczkę i dążę do celu, no i jaka to ja nie jestem silna psychicznie. Co nie jest do końca prawda, przychodzę do domu i płacze w poduszkę no i rozpisuje się na forum bo nikomu innemu nie mogę się wyżalić =/. A rano "zakładam" uśmiech na twarz i idę dalej. Właśnie taka wszystkim odpowiadam. A poza tym ludzi łatwo "omamić" dobra poza, odpowiednia do sytuacji, i już uważają mnie za taka jaka ja sama zechce przed nimi być. Umiejetnosc bardzo pozyteczna w karierze, tylko ciekawe ile tak mozna...

[ Dodano: 2006-06-11, 22:34 ]
mrt pisze:
asia90 pisze:Nauka z religia calkowicie sie mija. Przeczy sobie nawzajem
Zdaje się, że koleżanka przegięła. Bo co ma jedno do drugiego? Przecież to dwa różne porządki.

Oczywiscie "mrt" masz racje, źle mnie zrozumialas. Paula napisala ze interesuja ja "chrzescijańskie poglady" na sprawe, raczej bardziej naukowa, homosexualizmu. Wiec napisalam ze te dwie zeczy calkowicie sie mijaja ze soba. Czy ja naprawde pisze aż tak niezrozumiale ?
Awatar użytkownika
mrt
Weteran
Weteran
Posty: 3354
Rejestracja: 31 lip 2004, 22:44
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: mrt » 11 cze 2006, 22:49

asia90 pisze:Oczywiscie "mrt" masz racje, źle mnie zrozumialas. Paula napisala ze interesuja ja "chrzescijańskie poglady" na sprawe, raczej bardziej naukowa, homosexualizmu. Wiec napisalam ze te dwie zeczy calkowicie sie mijaja ze soba. Czy ja naprawde pisze aż tak niezrozumiale ?
Ok, ok, zwracam honor. Faktycznie można to było na dwa sposoby zrozumieć :)
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3859
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 12 cze 2006, 08:42

asia90 pisze:Pod tym moge sie podpisac dwa rękami.

Przypominam, że liczebniki też się odmienia przez przypadki.

Co do poglądów. Jak dla mnie religia i nauka zajmują bardzo podobne stanowisko-to choroba. I tyle. :]
"Miarkuj złość.
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
megane
Maniak
Maniak
Posty: 762
Rejestracja: 22 maja 2006, 13:13
Skąd: z południa
Płeć:

Postautor: megane » 12 cze 2006, 09:45

Olivia pisze:Jak dla mnie religia i nauka zajmują bardzo podobne stanowisko-to choroba.

Dla Ciebie ?
Z tego co ja wiem Nauka ma trochę inne zdanie.
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3859
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 12 cze 2006, 09:58

Nauka ma trochę inne zdanie.

Jakie?
"Miarkuj złość.

Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się

Bo on za chwilę może trzasnąć"
megane
Maniak
Maniak
Posty: 762
Rejestracja: 22 maja 2006, 13:13
Skąd: z południa
Płeć:

Postautor: megane » 12 cze 2006, 10:32

jakieś 15 lat temu WHO oświadczyła, że homoseksualizm NIE jest chorobą.
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3859
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 12 cze 2006, 11:34

megane pisze:e homoseksualizm NIE jest chorobą.

A czym?
Homoseksualizm jest spowodowany jakimś rozstrojeniem hormonów czy coś tam. Na jedno prawie wychodzi. :P
"Miarkuj złość.

Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się

Bo on za chwilę może trzasnąć"
Awatar użytkownika
Imperator
Moderator
Moderator
Posty: 2789
Rejestracja: 22 mar 2004, 13:45
Skąd: znienacka
Płeć:

Postautor: Imperator » 12 cze 2006, 16:55

megane pisze:jakieś 15 lat temu WHO oświadczyła, że homoseksualizm NIE jest chorobą.

A co mnie jakieś WHOje obchodzą. :>

Czym niby jest? Alternatywną ścieżką życia? I może jeszcze dodać, że wybieraną świadomie? <hahaha> Jasne. :]

Rozróżnijcież homofobów od ludzi, którym po prostu nie da się wcisnąć ciemnoty. :>
Żyję tym co czuję, z życia biorę to, co mi smakuje.
Szukam i znajduję. Nie dołuję, kiedy mi brakuje.
Lubię, siebie lubię, co chcę robię i co myślę mówię.
Prostą idę drogą i niczego już nie boję się.
onlyjusti
Maniak
Maniak
Posty: 519
Rejestracja: 20 maja 2006, 22:45
Skąd: zeświata
Płeć:

Postautor: onlyjusti » 12 cze 2006, 18:05

asia90 - skoro pociaga Cie Twój facet ale koleżanki też fascynuja w jakis sposób to moze zwyczajnie jesteś biseksualistką. Po pierwsze to wcale nie oznacza ze musisz rozstac sie z facetem, przonież kochasz go i skoro tyle czasu byłaś w stanie byc Mu wierna to teraz sadzę że równiez. A jeśli meczy Cię ukrywanie to spróbuj do niego zagadać co sądzi o biseksualiźmie itp. jeśli bedzie do tego spokojnie nastawiony to Mu wyznaj jak z Toba jest, a jeśli nie to sobie odpuść bo mozęez go stracic niepotrzebnie lub zrazić do siebie trwale :)
OnlyJusti
Awatar użytkownika
runeko
Weteran
Weteran
Posty: 1457
Rejestracja: 29 gru 2005, 21:31
Skąd: Chicago
Płeć:

Postautor: runeko » 12 cze 2006, 19:34

Imperator pisze:A co mnie jakieś WHOje obchodzą

World Health Organization- Swiatowa Organizacja Zdrowia. Tak dla jasnosci.
Imperator pisze:I może jeszcze dodać, że wybieraną świadomie?

Wlasnie o to chodzi w tym temacie, ze tego sie nie wybiera swiadomie, jak nam to zacytowala kolezanka z 1940 roku czy ktorego tam. To zmiana w kodzie gentycznym ponoc. Czyli wedlug nauk biologicznych najprawdopodobniej choroba. Nie da sie tego jak na razie jednoznacznie stwierdzic wiec zakonczmy ta dyspute.

Biseksualisci, homoseksualisci to normalni ludzie, ktorzy czuja tak jak hetero, for God's sake. Ilu artystow, pisarzy, piosenkarzy nimi jest/bylo (vide jeden z moich idoli, Freddy Mercury z grupy Queen...NIKT nie spiewal i nie byl takim showmanem jak on).

asia90, nie patrz na polska ciemnote, jesli zdasz sobie sprawe, ze jestes bi- czy cos w tym stylu. To nie zmienia tego, kim naprawde jestes. <browar>
Ainsi sera, groigne qui groigne.
Grumble all you like, this is how it is going to be.

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 553 gości