Mogła bym podać same linki, ale pewnie to tez by wiarygodne nie było. Dlatego jak się upieracie to zsyntetyzuj w skrócie:
Zygmunt Freud, pionier i twórca psychoanalizy, wierzył, iż homoseksualizm u chłopca
stanowi następstwo identyfikacji z matką, zamiast z ojcem, w mniej więcej czwartym czy piątym roku życia. W końcu lat czterdziestych inni psychoanalitycy wysunęli przypuszczenie, iż homoseksualizm jest produktem szczególnych konstelacji rodzinnych: geje odczuwali fobię w stosunku do kobiet, gdyż ich matki były zaborcze emocjonalnie, a ojcowie reprezentowali wrogą postawę.
Z kolei teoria psychologiczna uważa, że zachowania homoseksualne są nabyte rozwojowo i ujawniają się jako objawy ukrytych problemów emocjonalnych. Amerykański terapeuta Richard Cohen, który sam był homoseksualistą, a potem zmienił orientację, ożenił się i ma troje dzieci, podkreśla, że nikt nie rodzi się homoseksualistą, zaś pociąg do osób tej samej płci jest skutkiem niewyleczonego urazu z okresu dzieciństwa prowadzącego do pomylenia płci. Głosi on wieloczynnikową genezę skłonności homoseksualnych.
Z kolei kanadyjski psycholog Ray Blanchard twierdzi, że im chłopiec ma więcej starszych braci, tym bardziej jest prawdopodobne że rozwiną się u niego skłonności homoseksualne. W jednym z ostatnich wydań fachowego pisma "Archives of Sexual Behaviour" Blanchard rozwija tę sformułowaną już przed laty teorię twierdząc, że przy przeciętnej 2,5 starszych braci, prawdopodobieństwo homoseksualizmu podwaja się, a przy czterech starszych braciach jest trzy razy większe niż średnia w społeczeństwie. Ciekawe, że poglądy Blancharda zostały najpierw odrzucone i wyśmiane. Późniejsze badania innych uczonych potwierdziły jednak tę prawidłowość.
Fragment książki: HOMOSEKSUALIZM Tim'a LaHaye
Niewłaściwe kontakty z rodzicami
Rodzice stanowią najważniejszą zewnętrzną siłę w życiu każdego dziecka i — czego można by się było spodziewać — w dużym stopniu przyczyniają się do jego homoseksualnych lub heteroseksualnych skłonności. Profesor psychiatrii z jednej z wiodących w naszym kraju szkół medycznych stwierdził: „Obecne badania wskazują, że rodzina, która ma największe szanse na wychowanie homoseksualisty, składa się z bardzo bliskiej, zaborczej i dominującej matki oraz oddalonego i wrogiego ojca. Wiele matek, których córki są lesbijkami, ma skłonność do wrogiego nastawienia i współzawodniczenia z nimi. Ojcowie lesbijek rzadko odgrywają dominującą rolę w rodzinie i mają znaczne trudności w otwartym okazywaniu uczuć swoim córkom”.
Większość nowych książek na temat homoseksualizmu zawiera raport doktora Irvinga Biebera, który przebadał tło rodzinne stu sześciu homoseksualistów. Według jego odkryć osiemdziesiąt jeden matek odgrywało w domu dominującą rolę, sześćdziesiąt dwie były nadopiekuńcze, sześćdziesiąt sześć faworyzowało dziecko, które potem stało się homoseksualistą, osiemdziesięciu dwóch ojców spędzało bardzo mało czasu ze swymi synami, a siedemdziesięciu dziewięciu utrzymywało wobec nich ogromny dystans (Irving Bieber. Homosexuality: A Psychoanalytic Study of Male Homosexuals. Basic Books, Inc. New York 1962).
W życiu dziecka równie ważny jest ojciec, choć zajmuje on drugie miejsce po matce podczas pierwszych trzech lat życia. Ona karmi piersią dziecko i spędza z nim w okresie niemowlęctwa o wiele więcej czasu niż ojciec. W konsekwencji tego matki mają faktycznie większy wpływ na kształtowanie skłonności do homoseksualizmu niż ojcowie. Szczególnie przyczyniają się do tego dwa rodzaje matek: matki nadopiekuńcze i dominujące.
Matki nadopiekuńcze
Każde dziecko potrzebuje miłości, ale niewiele jest gorszych rzeczy niż nadopiekuńcze uczucie. Zalewa ono niemowlę nie po to, by przynieść korzyść jemu, ale matce. Wiele złaknionych miłości młodych matek zaspokaja ten głód przy pomocy dziecka, które w końcu staje się główną osobą w ich życiu. Im więcej uczucia, czasu i uwagi okazuje ona dziecku, tym bardziej zaniedbuje męża. To z kolei może oddalić go od niej i od dziecka, tworząc nowy problem.
Dr Howard Hendricks mawiał na seminariach poświęconych rodzinie, które wspólnie prowadziliśmy, że „jeśli matka stawia w swym życiu na pierwszym miejscu syna, wtedy zaczyna wychowywać zboczeńca”. Innymi słowy, czymś normalnym dla chłopca jest zajmowanie w sercu matki drugiego miejsca, ponieważ nie czuje się zagrożony, gdy wie, że na pierwszym miejscu znajduje się jego ojciec. Gdy jednak matka i ojciec nie potrafią zachować miłości między sobą i dziecko staje się dla matki osobą pierwszorzędną, wtedy popada ono w kłopoty. Chłopiec może wtedy zacząć utożsamiać się z matką, interesować się sprawami kobiecymi i kształtować w sobie kobiece zachowania. Zainteresowania takie rozpoczynają się we wczesnym wieku i są trudne do przełamania. Pewien doświadczony homoseksualista narzekał w poradni, że jego matka była „nadopiekuńcza i tłamsząca”. Zilustrował to słowami: „Nigdy nie wahała się wprowadzić mnie w zakłopotanie. Nic sobie nie robiła rozpinając mi spodnie, by włożyć koszulę do majtek. Była zawsze przy mnie począwszy od wkładania koszuli, a na wycieraniu nosa skończywszy”.
Badacze w całej historii nieustannie potwierdzają, że homoseksualiści to „mamin synki”. W dzieciństwie matki kochały ich aż do przesady. Czajkowski, Michał Anioł i Freud to znane przykłady. Pozbawione poczucia bezpieczeństwa matki, mające potrzebę bycia potrzebnymi, przerzucają ją na swoje niemowlę lub małe dziecko i niszczą jego osobowość. Niektóre matki nazywają to miłością — w rzeczywistości jest to forma egoizmu i prawdopodobnie jedna z głównych przyczyn powstawania homoseksualizmu.
W ostatnich latach modne stało się, by niezamężna matka słuchająca rady permisywistów wychowywała dziecko samotnie. Zawsze krzywię się, gdy coś takiego widzę, nie dlatego, że samotna matka nie może wychować syna, ale dlatego, że większość dziewcząt ma złą motywację (mój brat i ja zostaliśmy wychowani przez owdowiałą matkę; on miał tylko siedem tygodni, gdy umarł ojciec; wiem więc, że można tego dokonać). Zazwyczaj matki te to złaknione miłości dziewczyny, które pragną czegoś żywego do kochania i często ich tłamsząca miłość doprowadza u dziecka do skłonności homoseksualnych.
Matki dominujące
Jednym z socjologicznych zjawisk naszych czasów jest ogromny wzrost dominującej roli matki i wyrzeczenie się przez ojca swej odpowiedzialności przewodzenia. Czasami kobiety zmuszone są do dominacji z powodu nieodpowiedzialności męża. Nic jednak nie niszczy seksualnego przystosowania się dzieci bardziej niż uciążliwa żona lub matka. Dzieci z takich rodzin kształtują w sobie ogromną wrogość wobec osób płci przeciwnej, co albo utrudnia im okazywanie miłości i uczucia w małżeństwie, albo stwarza skłonności homoseksualne.
Bierny lub nieobecny ojciec
Chociaż ojciec wywiera początkowo drugorzędny wpływ na życie dzieci, to dlatego że zajmuje drugie miejsce (pod tym względem), powinniśmy dokładnie rozważyć jego znaczenie. Rozmawiałem z homoseksualistami, czytałem o nich, słuchałem rozmów innych doradców i świadectw byłych homoseksualistów. Zawsze osoba taka miała złe kontakty ze swoim ojcem lub nie miała żadnych. Bez wątpienia są gdzieś jacyś homoseksualiści, którzy pomimo pozytywnego wpływu miłości ojca i przykładu jego męskiej roli stali się homoseksualistami. Jednak wśród wielu osób, z którymi się zetknąłem, nie mogę wymienić żadnego. Najcenniejszym darem ojca dla swego syna lub córki nie jest pokarm, schronienie i wykształcenie, ale miłość — i musi on udowodnić tę miłość spędzając z dzieckiem czas.
Były homoseksualista, obecnie pastor, który skutecznie pomaga homoseksualistom porzucić swój styl życia, przedstawia najtrudniejsze doświadczenie z dzieciństwa, ukazujące ważność osoby ojca. Na długo przed tym, jak poczuł skłonność do homoseksualizmu, był z ojcem w garażu i naprawiali samochód. Spod samochodu dobiegł do niego rozkazujący głos: „Podaj mi klucz”. Chłopiec nie wiedział, o jaki klucz chodzi, dlatego odpowiedział: „Nie mogę go znaleźć”. Wrogo nastawiony ojciec wybuchnął gniewem, skoczył na nogi i znalazł przed sobą klucz. Uderzając syna w głowę, rzucił w niego jakimś wyzwiskiem, zganił, że jest głupi, i krzyknął: „Wracaj do domu i pomagaj matce przy babskiej robocie. Z pewnością nie jesteś stworzony do męskiej pracy”. Jeśli ojciec małego chłopca twierdzi, że jest on bardziej dziewczyną niż chłopcem, to w co to dziecko ma wierzyć? Dzisiaj, po przeżyciu wielu bolesnych lat jako homoseksualista, człowiek ten jest ciągle zniewieściały w swym zachowaniu, ale dzielnie walczy, by traktowano go jako normalnego.
Dla każdego chłopca bardzo ważna jest miłość ojca i uznanie jego męskości, a szczególnie dla tego, który przejawia pewne predyspozycje, mogące wytworzyć w nim skłonności homoseksualne. Dr Irvin Bieber, psychiatra ogłoszony przez czasopismo „Miami Herald” za „jednego z największych autorytetów zajmujących się homoseksualizmem w Ameryce”, powiedział: „Homoseksualistą nie jest się od urodzenia. Kształtowani są oni w ten sposób głównie przez swych rodziców”.
Według pewnego znanego psychiatry pierwsze lata życia homoseksualistów pasują do pewnego schematu. Ojca często nie ma w domu i dlatego matka zwraca się ku synowi jako komuś, komu wyraża swe potrzeby emocjonalne.
Chłopiec ma potrzebę utożsamienia się z męskością ojca. Musimy z powrotem sprowadzić ojca do domu, by spędzał wspólnie czas z synem. Pewien były homoseksualista, który przez pięć lat prowadził skuteczną służbę chrześcijańską wśród innych homoseksualistów, powiedział: „Miałem kontakty z ponad trzystoma homoseksualistami i spotkałem tylko jednego, który cieszył się pełnymi miłości stosunkami z ojcem”.
Najlepszym sposobem zahamowania homoseksualizmu w naszym kraju jest to, by rodzice z powrotem zajęli się rodzicielstwem jako swym priorytetem. Dzieci wychowujące się w pełnych miłości i właściwego karcenia rodzinach, w których matka i ojciec stanowią dla dzieci dobre przykłady spełnianych ról, rzadko stają się homoseksualistami. Niestety, niekochane dzieci, narażone na egoistyczne zaniedbanie rodziców, są podatne na ukształtowanie skłonności do homoseksualizmu. W tym roku może mieć miejsce około miliona stu tysięcy rozwodów, co podniesie liczbę dzieci wychowywanych przez jednego rodzica do jedenastu milionów. Ocenia się, że z powodu rozwodów 25–30 milionów dzieci do osiemnastego roku życia spędzi pewną część swego dzieciństwa tylko z jednym rodzicem.
Pewien psychiatra powiedział mi: „Każdy znany mi homoseksualista pochodził z rozbitej rodziny”. Moje własne doświadczenie nie prowadzi mnie do takiego wniosku, ale odkryłem, że każdy znany mi homoseksualista pochodził z nieszczęśliwej rodziny, w której rodzice nienawidzili się i walczyli ze sobą, co zazwyczaj prowadziło do rozwodu.
A to wramach podsumowania:
„Podobnie jak wszystkie złożone stany behawioralne i umysłowe, homoseksualizm jest wieloczynnikowy. Nie jest ani wyłącznie biologiczny, ani wyłącznie psychologiczny, ale wynika z nadal trudnej do wymierzenia mieszaniny czynników genetycznych, wpływów z okresu życia w łonie matki (czasem wrodzonych u matki i obecnych w każdej ciąży, a czasem występujących przypadkowo w danej ciąży), środowiska po urodzeniu (jak rodzice, rodzeństwo, zachowania kulturowe) oraz złożonej serii powtarzających się wyborów wzmacniających, występujących w krytycznych fazach rozwoju."
Homosexuality and the Politics of Truth, 1996
Tyle miałam do powiedzenia w tej sprawie chyba ze jeszcze ktoś ma ochote popolemizować, albo posiada jakies wątpliwości

Nie uwazam oczywiście że aspekt rodziny jest jedynym mającym wpływ na ukształtowanie się orientacji homoseksualnej- tak dla ścisłości.
Jest wiele teorii i ilu badaczy tyle poglądów. <sam_nie_wiem>
... każda dziewczyna powinna nosić głowę wysoko, z tego powodu, że jest kobietą, że była dla Stwórcy doskonale skończoną poprawką do spartaczonego Adama.