Zakochany szef = problemy

Zagadnienia związane ze sferą uczuciową, a także z problemami dotyczącymi tematów miłosnych oraz kontaktów emocjonalnych z płcią przeciwną.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
entomologia
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 18
Rejestracja: 23 maja 2009, 10:19
Skąd: Stalowa Wola
Płeć:

Zakochany szef = problemy

Postautor: entomologia » 23 maja 2009, 10:35

Czy mój szef jest zakochany? Pracuję u niego od roku. Jestem sekretarką. Spędzamy razem ok 40h tygodniowo. Jego zachowanie jest dośc dziwne i inne wobec mnie a reszty pracowników. Proszę spójrzcie na to obiektywnie.

-gdy jesteśmy sami to siada tak blisko ze normalnie czuje ciepło, a potem się pyta czy lubię tak, ogólnie zauważyłam, że jest coraz bliżej mnie, jak idziemy razem to bardzo blisko, siada obok, stara się być jak bliżej mnie,
-od niedawna szuka ze mną kontaktu dotykowego, to niby przypadkiem łapie mnie za rękę, łapie za biodro, gdy chcę aby się przesunęla i długo tej ręki nie opuszcza,
-mam narożne biurko i dwa fotele, zazwyczaj siada na drugim i jak zadzwoni telefon to normalnie musze się na nim położyć, aby móc go odebrać tak jakby nie mógł się odsunąć
- w przejściu stanie tak, ze musze się o niego ocierać, aby przejść
- coraz częściej przyjeżdża tuż, po 7 co wcześniej zdarzało mu się rzadko, wychodzi tuż przed 3,
- coraz częściej spotykam go niby przypadkiem koło mojego domu, mieszkamy niedaleko a to niby rowerem przejeżdżał, a to z psem, a jak żyję 24 lata nigdy go nie spotykałam
-o tym, że jestem faworyzowana nie muszę wspominać, nie wolno nic mi powiedzieć, nie pozwala abym odwalała pracę za kogoś, z jednej strony dobre, mogę iść z nim ze wszystkim i wiem ze nie odmówi mi pomocy, ale z drugiej strony za to nie jestem lubiana przez innych, już słyszałam opinię na swój temat, że jestem ulubienicą szefa,
- ciągle wzywa mnie do siebie pod byle pretekstem, jak gdzieś wyjeżdża to wydzwania i pyta o rzeczy najmniej istotne
-kilka razy zdarzyło się mu zadzwonić popołudniu, raz proponował przejażdżkę rowerem, ale się wymigałam,
-co gorsza przy innych jest oficjalny, tak, że nikt nie zorientuje się, o co chodzi, gorzej jak jesteśmy sami, np. siedzę i coś tam robię on przychodzi i patrzy się dotąd aż zapytam czego chce to wtedy odpowiada ze przyszedł tylko się przytulić,
-skakanie po krzesłach, wołanie do komputera, paradowanie do jego gabinetu 100 razy na dzień to norma, ciągle się na mnie gapi, potrafi usiąść naprzeciwko, oprzeć głowę i tylko się patrzeć,
- potrafi tak się ze mną zagadać, że zapomina cos tam zrobić,
-jak miałam egzamin na prawko i obiecałam zadzwonić powiedzieć jak mi poszło, ale oczywiście tego nie zrobiłam bo się popłakałam bo nie zdałam, to potem mi się przyznał, że co chwilę zerkał na telefon,
-ostatnio jest tak rozkojarzony, że nic nie robi tylko snuje się z gabinetu do gabinetu,
-wydaje mi się niczym go nie prowokuje, chodzę normalnie ubrana, chyba ze na faceta spódnica i buty na obcasie działają jak płachta na byka, poza tym pracuje ok. 40 kobiet i większość ubiera się podobnie, elegancko, więc nie wyróżniam się z tłumu, poza tym charakter pracy do tego mnie zmusza,
- w takiej sytuacji pozostaje mi tylko zachowanie, mowa ciała, widocznie robię to nieświadomie, raz mi powiedział, że z gracją przybijam pieczątki, dziwne ale ja jakoś nie widzę w tym niczego nadzwyczajnego,
-prawi mi komplementy, na temat wyglądu, efektów pracy, wszystkiego,
- a ten jego wzrok, normalnie go nie mogę, zaraz uciekam, taki przenikliwy, jak bym chciała wiedzieć, o czym w danej chwili myśli,
-ma wahania nastroju, potrafi być do rany przyłóż, a na drugi dzień potrafi rzucać się w sumie o nic, jest taki szorstki i odpychający, kompletnie go nie rozumiem, fochy częściej strzelają kobiety a nie dorośli faceci,
- wszystko to ma miejsce od samego początku tak gdzieś od roku ale teraz się nasiliło.

Dodam, że facet ma 47 lat ale wygląda na dużo mniej, żonę i dzieci w moim wieku. Pracuej na stanowisku dość reprezentatywnym w instytucji publicznej. Na żadne romanse nie może sobie pozwolić bo od razu byłby skreślony u żony, dzieci i reszte lokalnej społeczności. Mieszkamy w małym środowisku, gdzie każdy każdego zna. Wydaje mi się, że jego dzieci wiedzą co się dzieje. Jak mnie gdzieś spotkają to patrzą takim pogardliwym wzrokiem. Ale ja nic nie robie złego. To ja się w nim zauroczyłam. Nie potrzebuje starego faceta z flakiem w kroku. Boję się, że mogę mieć przez to kłopoty. Bo będzie, że ładna, ze młoda, że ona go pewnie uwiodła. Ja go niczym nie prowokuje, nie kokietuję go, zachowuje się normalnie w stosunku do niego jak i reszty pracowników. A on wtedy jeszcze bardziej. Widać, że tak łatwo nie odpuści. Czy jedynym ratunkeim dla mnie jest zmiana pracy? Czy można ostudzić jakoś jego zapał a jednocześnie nie popsuć dobrych relacji. Bo skoro jest zauroczony to taki stan kiedyś minie. I co wtedy? Jak wyjść z tego aby nie ucierpieć?
Awatar użytkownika
Mijka
Weteran
Weteran
Posty: 2895
Rejestracja: 22 sie 2005, 23:44
Skąd: Śląsk
Płeć:

Postautor: Mijka » 23 maja 2009, 10:40

entomologia pisze:Na żadne romanse nie może sobie pozwolić bo od razu byłby skreślony u żony, dzieci i reszte lokalnej społeczności.

Oj zdziwiłabyś się, ilu facetów teoretycznie nie może sobie na romans pozwolić a mają kochanki. Osobiście znam takie przykłady, więc to żaden argument. I moim zdaniem właśnie tak jest, jesteś dla niego dobrym materiałem na tą drugą, tyle.

Cięzka sytuacja, czy tak było od początku? Ile czasu utrzymuje się taka sytuacja? Ja bym poczekała trochę, ale już zaczęła się za nową pracą rozglądać.
Ostatnio zmieniony 23 maja 2009, 10:42 przez Mijka, łącznie zmieniany 1 raz.
kokieteria to zachowanie, które ma dać drugiej osobie do zrozumienia, że spółkowanie jest możliwe, ale ta możliwość nie może być pewnością.
Awatar użytkownika
entomologia
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 18
Rejestracja: 23 maja 2009, 10:19
Skąd: Stalowa Wola
Płeć:

Postautor: entomologia » 23 maja 2009, 10:58

Juz od samego początku, teraz się nasiliła. Z początku wydawało mi się, że mnie po prostu lubi, że to tylko czysta sympatia. Ale... Pracuję w instytucji państwowej i do pracy dostałam się bez znajomości. Jemu nie przeszkadzało, ze mam całkiem inne wykształcenie, że zerowe doświadczenie. Na to stanowisko było dużo chętnych z odpowiednimi kwalifikacjami,a on wybrał mnie. Widocznie wtedy mu się już spodobałam, bo bardzo zabiegał abym pracowała u niego. Przeforosować moją kandydaturę nie było łatwo.

W sprawach zawodowych potrafimy się dogadać. On ma cięzki charakter, taki wybuchowy, szybko się denerwuje. A ja wrećz przeciwnie, jestem spokojna, opanowana, cierpliwa i te róznice w charakterze sprawiają, że tworzymy zgrany "duet". W sensie zawodowym oczywiście. Moja poprzedniczka miała podobny charakter jak on, wieczne wojny, a on wyżywał sie na reszcie pracowników. Teraz jest spokój. Kazdy mówi, że odkąd przyszłam do pracy zmienił się o 180 stopni. Na dobre oczywiście.

Z pracą cięzko. Nie chciałabym się jej pozbywać, tylko jakos jego urobić, moge sie z nim przyjaźnić, ale nic poza tym. Dlaczego on chce więćej skoro wie, że jak to wyjdzie na jaw jest skreślony? kryzys wieku sredniego?
Złoty
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 167
Rejestracja: 19 wrz 2007, 11:14
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Złoty » 23 maja 2009, 11:04

Ewidentnie gość ma na Ciebie ochotę plus kryzys wieku średniego. Wykorzystał by Cię po kilka razy w każdej pozycji a potem zostawił bo praca i rodzina są ważniejsze. Jeszcze trochę czasu a zawistne ,,koleżanki" zrobią z Ciebie dziwkę plotkami.

Na Twoim miejscu rozglądał bym się za nową pracą. Kiedy będziesz miała jakąkolwiek inną propozycję pracy porozmawiaj z nim kulturalnie ale stanowczo. Powiedz że sobie nie życzysz i skończy się to wstydliwą sytuacją dla was obojga. Wypunktuj mu co ma do stracenia, w żadnym wypadku nie posuwaj się do gróźb (może zacząć się bronić atakując). Jeżeli rozmowa nic nie da, zabieraj się stamtąd.
Awatar użytkownika
entomologia
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 18
Rejestracja: 23 maja 2009, 10:19
Skąd: Stalowa Wola
Płeć:

Postautor: entomologia » 23 maja 2009, 11:20

Juz w pracy widzę zazdrosne koleżanki. W duchu sobie myślę czego tu zazrościć? Boję się wyjść na maisto by tylko go nie spotkać ani nikogo z jego rodziny. Boja sie zostawać sam na sam z nim, chociaż wiem, ze raczej by mnie nie ruszył, ale kto go tam wie. Jakie są konsekwencje takiego romansu to wiem. Znam trochę jego sytuację rodzinną. Ale na tyle na ile mi sam opowie. Raz przyznał się, że nie chce mu się wracać do domu, bo żona wiecznie nie zadowolona, humorzasta. Znam kobietę, wczęsniej miałam z nią do czynienia. Też pracuje na kierowniczym stanowisku ale w innej firmie. Włąsnie taką ją zapamietalam, wiecznie nie zadowoloną. Ale jak jest między nimi to nie wiem. Z tego co widzę to nienajlepiej. Nie ma tygodnia, żeby nie było porządnej awantury. Wtedy od razu wiadomo, bo zostaje w pracy a nie wraca do domu. Zaczyna mi się zwierząc z problemów, oczywiście jak trochę wypije. Ja nie chcę tego wiedzieć. Poa tym, on kiedyś z żoną sie pogodzi.
Złoty
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 167
Rejestracja: 19 wrz 2007, 11:14
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Złoty » 23 maja 2009, 11:41

A kiedy to widzisz go pijanego? W godzinach pracy?
Skoro już masz przez niego stany lękowe przed wyjściem na ulicę to musisz działać szybciej. Porozmawiaj z nim. Powiedz że czujesz się zaszczuta i powiedz mu wprost dlaczego. Jeżeli będzie to bagatelizował to poproś o przeniesienie na inne stanowisko, dalej od niego.
Jeżeli Ci się zwierza z osobistych problemów z żoną to znaczy że od Ciebie oczekuje fizycznej ,,pomocy". Wiem że to niesprawiedliwe, wiem że to nie Twoja wina ale jeżeli natychmiast się z tego nie wyplączesz to nie wyjdziesz z tego bez szwanku (przynajmniej na honorze).
NIE CZEKAJ BEZCZYNNIE AŻ MU PRZEJDZIE!!!
Ostatnio zmieniony 23 maja 2009, 11:47 przez Złoty, łącznie zmieniany 2 razy.
Awatar użytkownika
Hyhy
Weteran
Weteran
Posty: 2611
Rejestracja: 29 mar 2004, 01:41
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Hyhy » 23 maja 2009, 12:03

No wlasnie ja nie rozumiem czemu rok na to pozwalasz. Gdyby moja szefowa w podobny sposob zaczela sie zachowywac a ja bym jej nie chcial bzyknac:) to od razu bym jej powiedzial, po prostu cos w stylu niech sie Pani odemnie odsunie a przytulac to mozna wlasne :)
Bez watpienia koles by sobie pobzykal, musisz byc atrakcyjna, skoro nie potrafi sie odsunac:)
Nie zdarzylo Ci sie nigdy w styuacji np. odbierania "przez niego" np usmiechnac do niego?
Generalnie to pewne sprawy mozna by podsunac pod wykorzystywanie:) tyle, ze to TY nie reagujesz, raz go porzadnie zjebiesz albo mu wytlumaczysz grzecznie w czym problem i bedzie spokoj.
Albo popros kogos znajomego najlepiej kogos kogo on nie zna zeby zwrocil mu uwage albo przyszedl po Ciebie do pracy + dlugi namietny pocalunek przed jego gabinetem i sprawa zalatwiona :)
Swoja droga, czy ten facet nie umie Cie poderwac?:)
A to z pieczatkami to byl taki niby komplemet zaczepny, normalnie to robilas:)

\edit acha i czemu przejmujesz sie JEGO reputacja, JEGO pracą i reakcja spolecznosci na JEGO zachowanie. To ze ma 47 lat nie oznacza tez ze mu nie staje, moze byc bardzo wyglodnialy skoro ma walnieta zone:) i z pewnoscia mial kochanke, kazy ja w zyciu ma przynajmniej raz :)
Zastanow sie czego Ty chcesz bo mam wrazenie ze nie do konca chozi Ci o sam spokoj, a przeszkadzalaby Ci w tej sytuacji tylko jego rodzina:)
Ostatnio zmieniony 23 maja 2009, 12:12 przez Hyhy, łącznie zmieniany 1 raz.
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "

hyhy e(L)o :)
Awatar użytkownika
entomologia
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 18
Rejestracja: 23 maja 2009, 10:19
Skąd: Stalowa Wola
Płeć:

Postautor: entomologia » 23 maja 2009, 12:09

Tak, pije w pracy. I zauważyłam, że wtedy reszta go kryje. A ja, że jestem niego najblizej też powinnam. Bo w gruncie rzeczy nie jest złym szefem. Ma swoje odchyły ale nie jest najgorszy. Jak trzeba to pomożę pracownikowi. Cieszy się szacunkiem innych.

Nie wiem czy rozmowa coś da. Czy on w ogóle cokolwiek z niej zrozumie. A poza tym boję sie, że wtedy zacznie się mścić. Była już niejedna rozmowa, ale on bagatelizuje. Raz była taka sytuacja, że siedział bardzo blisko mnie i powiedzial takie zdanie "gdyby teraz ktoś nas zobaczył mógłby pomyśleć, że coś nas łaczy". Odpowiedziałam mu wtedy ciekawe kto wtedy wyleciałby z pracy? Nic nie odpwoiedział, tylko się zaśmiał. Nieraz niby ząrtem mówię, że przez niego będę musiała się wyprowadzić, a on dalej swoje.

Chciałam zrobić wywiad jak było kiedyś. Wiem, że kilka lat temu miał romans, ale wtedy mnie to interesowało. Są ludzie, ktorzy coś na ten temat wiedzą, ale milczą jak zaklęci, czekając na rozwój wypadków ze mną w roli głównej. Każdy chyba czeka na moje potknięcie.

Nie intersują mnie jego prywatne sprawy, co jadł na obiad itp. Sama o sobie mówię jak najmniej, o moim życiu prywatnym. Poza tym wie, że jestem sama i perfidnie to wykorzystuje.

Czuje się przez niego osaczona, zmanipulowana, robi mi wodę z mózgu, a ja nie potrafię się sama z tego wyplątać. Czekam powoli na rozwój wypadków. Chcę go trochę ostudzić. jest nadzieja, wyjeżdża na 3-tygodniowe wczasy a jak tylko wróci wtedy ja idę na urlop więc na 1.5 miesiąca mam go z głowy, ale czy przez ten czas mu przejdzie? Albo będzie jeszcze gorzej. On jest mną zafascynowany, zauroczony i chyba łątwo mu nie przejdzie. Snuje plany jakby to było, gdybyśmy byli małżeństwem itp. Nigdy nic takiego nie przyszło mi do głowy. Jest dla mnie aseksualny.

Nieraz wspominałam, że jak trafi mi się coś lepszego rzuca to bez zalu, bo nie mój kierunek studiów i nie o tym marzyłam. Że traktuję tę pracę jako przejściową, a on wtedy, że gdzie będzie mi lepiej. Że nie ma nic lepszego niż przyjaźnie nastawiony szef. Nie ma nic gorszego niż zakochany szef.
Awatar użytkownika
Joasia
Weteran
Weteran
Posty: 998
Rejestracja: 22 sty 2006, 21:17
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Joasia » 23 maja 2009, 12:18

Facet zmęczony żoną i dziećmi szuka odskoczni. Trafiłaś się Ty - młoda dziewczyna, nad którą ma władzę. Trochę to podchodzi pod molestowanie w pracy. Chyba, że Tobie się to podoba. Nie podpuszczasz go? Nie uśmiechasz się do niego? Może dajesz mu jakieś sygnały przyzwalające na takie zachowanie.
Na Twoim miejscu zwijałabym manatki i szukała innej pracy. A taka szczera rozmowa jest zbyt ryzykowna. Niewiadomo jak facet by zareagował na takie zarzuty skoro podobno jest nerwowy.
entomologia pisze:Nie ma nic gorszego niż zakochany szef
Ale on nie jest w Tobie zakochany. On chce Cię tylko zaciągnąć do łóżka. A to że mówi coś o małżeństwie to jest tylko takie podpuszczannie Cię, żebyś zmiękła.
Ostatnio zmieniony 23 maja 2009, 12:26 przez Joasia, łącznie zmieniany 1 raz.
Obrazek
Awatar użytkownika
entomologia
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 18
Rejestracja: 23 maja 2009, 10:19
Skąd: Stalowa Wola
Płeć:

Postautor: entomologia » 23 maja 2009, 12:49

Dziękuję za zainteresowanie i rady. Na innych forach raczej komenatrze typu " rozłóż nogi".

Dopiero niedawno uświadomiłam sobie w jak beznadziejnej sytaucji się znajduję. On owinął sobie mnie wokół palca a teraz cięzko jest mi z tego wybrnąc. I tak aby sobie nie zaszkodzić. Początkowo myślałam, że to żarty aby rozładować napiętą atmosferę ale jednak nie.

Czy usmiecham się do niego i na jego widok? tak. Ale czy powód jego zachowania? Usmiecham się do każdego, mam pogodną naturę, potrafię śmiać się bez przerwy, nie marudze, nie narzekam, często robię dobrą minę do złej gry, byle tylko nie pokazać po sobie, że jest mi źle. Nie lubię jak ktoś nade mną się lituje. Lubie go, ale tylko lubię. Nic poza tym. Nikomu o tym nie wspominałam, nikt nie ma pojęcia co się ze mną dzieje, nie uznaje żadncyh przyjaźni w pracy, do każdego podchodzę z dystansem, nawet do niego.
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 23 maja 2009, 13:55

Jednego nie rozumiem. Czemu mu na to pozwalasz? Nie możesz przejść czy odebrać telefonu? Mówisz " Czy mógłby Pan się odsunąć? Tu jest strasznie ciasno, a nie chcę musieć się przeciskać".
Gada o małżeństwie jakby to było? "Nie sądzę. Interesuje mnie inny typ mężczyzn więc toby nawet nie było możliwe.".
Przejażdżki, info o egzaminie itd. - PO CO? Tak trudno powiedzieć "Nie wydaje mi się to stosowne w naszej sytuacji zawodowej"?
Tak trudno być oschłą? Wcale nie. Tu nie będzie przyjaźni, bo on chce Cię przelecieć i tyle.
A sytuacja jest delikatna. Na bank trwać nie może. I tak już jesteś na językach. Jak zostawisz to jak jest zrobią z Ciebie pierwszą dziwkę instytucji, a uwierz, że opinia może pójść za Tobą dalej. Jakaś ostrzejsza akcja czy rozmowa może się zaś obrócić przeciwko Tobie - on z Ciebie zrobi prowokatorkę i dziwkę. On ma jakiś przełożonych? Podczas jego urlopu złożyłabym wypowiedzenie jego zastępcy czy zwierzchnikowi i jak wróci by już Cię nie zastał. Prywatnych telefonów od niego bym zaś w ogóle nie odbierała. Urlop zaś do dogadania. Bardziej przydałyby Ci się pieniądze gdybyś nie mogła od razu po tym pracy znaleźć.
Awatar użytkownika
kot_schrodingera
Weteran
Weteran
Posty: 2114
Rejestracja: 21 wrz 2005, 10:18
Skąd: z nikąd
Płeć:

Postautor: kot_schrodingera » 23 maja 2009, 15:05

entomologia, moja droga, twój szef cię molestuje seksualnie. teraz pytanie - czy tobie się to podoba? jeśli nie to masz dwa wyjścia:
1. zrobić kilka zdjęć, założyć konto w Szwajcarii a potem wypłukać faceta z kasy aż zostanie z niego obrys kredą na podłodze;
2 jeśli nie jest ci obca moralność powiedz nie. najlepiej przy innej osobie na równorzędnym do szefa stanowisku. twój świntuszek ma lepkie łapki i jeśli po nich dostanie to mu przejdzie. poproś o przeniesienie w kadrach - jeśli będziesz miała świadków (współpracowników którzy widzieli twój sprzeciw) tym łatwiej wygrasz;
Wątpię czy facet poprzestanie na miźianiu. w końcu bodźce zbledną i będzie chciał więcej. wątpię czy ty też. Olsztyn i Samoobrona pokazały że można z tym wygrać.
Patrz, Kościuszko, na nas z nieba raz Polak skandował.
I popatrzył nań Kościuszko i się zwymiotował.
/Konstanty Ildefons Gałczyński/
Awatar użytkownika
entomologia
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 18
Rejestracja: 23 maja 2009, 10:19
Skąd: Stalowa Wola
Płeć:

Postautor: entomologia » 23 maja 2009, 16:30

Wina leży po środku. On mnie zaczepiał a ja ani nie wyrażałam sprzeciwu ani nie wykazywałam ochoty na ciąg dalszy. Widocznie uznał to za moje przyzwolenie i dążył do zmiękczenia materiału. Cały czas wydawało mi się, że mam to wszystko pod kontrolą, że nic złego się nie dzieje. Ale zaczyna się komplikować. Póki to były same gadki to ok. Ale tu zaczyna wkraczać czynnik fizyczny. On już jest tak rozpędzony, że raczej sie nie zatrzyma.
Z jednej strony boję się cokolwiek odezwać bo może to się obrócić przeciwko mnie. On jest na bardziej chwiejnym stołku niż ja. Zmieni się władza a wraz z nią on. Muszę jakoś ten rok przetrzymać. Praca nie jest najgorsza, a u nas w rejonie o dobrą pracę cięzko. Niczego na oku nie mam, wysłałam parę CV ale do dnia dzisiejszego cisza. Zwalnianie się to zaden bohaterski czyn.

Teraz jestem w tak beznadziejniej sytuacji. Każde wyjście wydaje się złe. Rozmowa odpada. Nigdy nie zebrałabym sie na odwagę. Zresztą jak ktoś mówi, zrobi ze mnie prowokatorkę. A to, że go ciągnie do młodych każdy zapomina. Jego roamnse były dośc słynne. Teraz jakby się uspokoił albo dba o pozory. Wiem na czym stoję. Jestem w beznadziejnej sytuacji. Jeżeli by chciał mógłby mnie zniszczyć. Czy jest dla mnie jakiś ratunek? Czy już wszytsko za daleko się posunęło? Unikam sytuacji sam na sam, bronie sie jak mogę byle nie zostawać po godzinach, nawet nie jadę na wycieczkę pracowniczą (a bardzo bym chciała) byle nie wzbudzać podejrzeń. Odmawiam gdy chce mnie odwieźć, popłudniami mam wyłaczony telefon, gdy zbliza się do mnie odchodze. Źle zrobiłam, od samego początku trzeba było być oschłym, tylko, że ja myślałam, ze to niewinne żarty i przekamarzanie się. To co uważałam za zabawę on brał na serio. Wiem moja wina, bo trzeba było od razu reagować. A teraz już chyba jest za późno. Wszystko za daleko się posunęło i to za moim cichym przyzwoleniem. Sądziłam, ze skoro facet ma żonę i dzieci to nie w głowie takie figle. Boże, jaka ja naiwna jestem. A teraz płacę za własną głupotę.
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 23 maja 2009, 16:53

Na zimny profesjonalizm w tej relacji jeszcze nie jest za późno. To może go zniechęcić. Zależy to nie tylko od wykonania, ale i od jego charakteru rzecz jasna. Ale gdyby był typem konsekwentnego zdobywcy, to raczej już doszłoby do konfrontacji, do jednoznacznie seksualnych zachowań. Moim zdaniem.

Zresztą jeśli nie chcesz zmieniać pracy ani ryzykować rozwoju sytuacji w obecnym kierunku, co innego ci pozostaje zrobić?
Awatar użytkownika
agasitta
Początkujący
Początkujący
Posty: 3
Rejestracja: 08 sty 2009, 18:03
Skąd: planeta ziemia
Płeć:

Postautor: agasitta » 23 maja 2009, 16:54

Źle zrobiłam, od samego początku trzeba było być oschłym, tylko, że ja myślałam, ze to niewinne żarty i przekamarzanie się. To co uważałam za zabawę on brał na serio. Wiem moja wina, bo trzeba było od razu reagować. A teraz już chyba jest za późno. Wszystko za daleko się posunęło i to za moim cichym przyzwoleniem. Sądziłam, ze skoro facet ma żonę i dzieci to nie w głowie takie figle. Boże, jaka ja naiwna jestem. A teraz płacę za własną głupotę.[/quote]

No to chyba sama sobie odpowiedziałaś co trzeba było robić, ale nie załamuj sie teraz i nie mysl co by było gdyby tylko działaj, szukaj pracy innej a wobec faceta bądż bardziej oschła. może pomoże
Trzeba będzie na własność odbudować nam kosmos.
Niemniej dobrze mi wiedzieć, czy rozumiesz, że jesteś.
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3859
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 23 maja 2009, 17:29

Zakochany szef? Raczej bosu z kampinosu, szukający młodej i jędrnej pupci. Niestety, taka jest prawda.

Co powinnaś zrobić? Zwolnić się i tyle.
"Miarkuj złość.
Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się
Bo on za chwilę może trzasnąć"
Awatar użytkownika
entomologia
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 18
Rejestracja: 23 maja 2009, 10:19
Skąd: Stalowa Wola
Płeć:

Postautor: entomologia » 23 maja 2009, 17:38

Póki nie znajdę nic innego musze tu zostać.

Ale co teraz? Powoli muszę go odsuwać od siebie. Zeby patrzył na mnie jak normalną pracownicę a nie jak na kobietę. Ale jak? Żeby nie popsuć dobrych ralcji i nie ucierpieć na tym? Chyba niemożliwe :|
Anioł nigdy nie upada. Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie. Człowiek upada i powstaje.
Awatar użytkownika
Olivia
Weteran
Weteran
Posty: 3859
Rejestracja: 17 wrz 2004, 23:03
Skąd: Z kontenera
Płeć:

Postautor: Olivia » 23 maja 2009, 17:54

entomologia pisze:Póki nie znajdę nic innego musze tu zostać.

No to szukaj.
entomologia pisze:Ale co teraz?

Staraj się Go unikać. Nie wiem, ubieraj się gorzej, nie maluj. ;P
A tak serio, to staraj się Go unikać i szukaj nowej fuchy.
"Miarkuj złość.

Po gniewu cienkim lodzie nie kręć się

Bo on za chwilę może trzasnąć"
Awatar użytkownika
Hyhy
Weteran
Weteran
Posty: 2611
Rejestracja: 29 mar 2004, 01:41
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Hyhy » 23 maja 2009, 19:31

A moim zdaniem za duzo nadal myslisz i piszesz o nim. I gdyby nie mial zony i dzieci smialo poszlabys na calosc:)
Jest jeszcze taka mozliwosc zeby mu zagrozic, ze jego rodzina sie o tym dowie.

Bo generalnie podobalo Ci sie zainteresowanie i adoracja z jego strony, skoro na to pozawalalas. Jak niby facet mial to odebrac?
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "



hyhy e(L)o :)
Awatar użytkownika
entomologia
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 18
Rejestracja: 23 maja 2009, 10:19
Skąd: Stalowa Wola
Płeć:

Postautor: entomologia » 23 maja 2009, 20:30

Wiadomo, że każda kobieta czuje się dowartościowana, gdy facet ją adoruje. Zresztą to stary wyjadacz, wie co mówić kobiecie, nie jedna przewin ela się w jego zyciu. Ale wszystko w granicach. To już zostały przekroczone. I do nieczego dobrego to nie prowadzi. I moze tu was zaskoczę. Wcale nie jestem jakąś super dupą. Mam nadwagę i obgryzam paznokcie, a faceci na tym punkcie są wyczuleni. Nie prowokowałam ubiorem, bo co można eksponować? Sflaczały brzuch? Ale przyznaję sie bez bicia, że nie reagowałam na jego zaczepki. A moze trzeba było raz jasno powiedzieć, że to mi nie pasuje. Teraz boję sie odezwać by sobie jeszcze bardziej nie zaszkodzić. Cały czas mam nadzieję, ze ostygnie podczas urlopu. To tylko miesiąc, potem mój urlop i na 1.5 miesiąca mamy siebie z głowy.

Ja chcę tylko aby traktował mnie normalnie. Niech już nie patrzy na mnie tym swoim wzrokiem. Naprwdę mnie nie pociąga. Każde wyjście do pracy staje się dla mnie katorgą. Męczy mnie to wszystko. Wszystko posuneło się za daleko. Boję się plotek, pomówień, jego rodziny, boję sie wyjśc na ulicę byle go nie spotkać. Teraz juz wiem, że pracuję tylko dlatego, że mu się spodobałam. Chciałabym aby były między nami normalne relacje, ale to chyba niemozliwe. Wiem nawarzyłam sobie piwa, ale chciałabym to jakoś naprawić. Może nie jest za późno.

Nie moge też być nagle z dnia na dzień oschła. Wtedy on może zrobic to samo i wtedy jestem na pzregranej pozycji. On potrafi się mścić. Ale z drugiej strony to chyba nieuniknione. Chciałabym to zrobic w jakiś sposób umiejętny, aby nie psuć dobrych relacji. W końcu z tym człowiekiem spędzam 1/3 doby a zmiana pracy na razie nie wchodzi w grę. Nic nie mam na oku.
Anioł nigdy nie upada. Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie. Człowiek upada i powstaje.
Awatar użytkownika
Hyhy
Weteran
Weteran
Posty: 2611
Rejestracja: 29 mar 2004, 01:41
Skąd: Warszawa
Płeć:

Postautor: Hyhy » 23 maja 2009, 21:45

Widzisz... ja bym na Twoim miejscu zrobil tak, zeby miec dowod na to wszystko. I wtedy bym z nim pogadal, skoro to taki inteligentny facet to nie powinien zrobic nie glupiego. Przestan sie oceniac w kategorii przegranej bo utrata pracy to jeszcze nic takiego, nawet na drugim koncu Polski:) Zreszta musisz sie zastanoewic czy chcesz prcowac z takim szefem nawet jak przestanie sie tak zachowywac a bedzie calkiem ok w stosunku do Ciebie, bo tez to, ze mu zwrocisz uwage nie oznacza, ze zacznie reagowac zupelnie przeciwnie i zachowywac sie przeciwnie do tego co bylo do tej pory. A majac na wszelki wypadek dowody na to, ze w pewien sposob "dobieral" sie do Ciebie nie mialbym zadnych skrupulow wykrecic mu afere (jesli by mnie zwolnil) zarowno w PIP jak i przed jego zona. Widzisz, ja wychodze z zalozenia ze jak ktos sie chce mscic za darmo na mnie, czy traktowac w jakis nieodpowiedni sposob, to ja mam prawo do tego samego. Inaczej mowiac chcesz wojny, bedziesz ja mial. Ja teraz tez odszedlem z pracy, wlasciwie zostalem i od poczatku do konca jest kulturalnie, ale szczerze - powiedzialem ex szefowi kiedy zachowal sie jak kutas i mam w dupie co bylo potem, bo wiedzialem ze pracowac tam nie chce, chociaz moglem NAJPIERW zalatwic inna prace a potem to zrobic to jednak mam swoj honor i swoje zasady i mimo, ze jestem w ciemnej dupie to sie ciesze na sama mysl ze jestem bezrobotny :D a wiem ze to chwilowe.
NIE MA MOZLIWOSCI zeby ktos Cie zmuszal do czegokolwiek w jakiejkolwiek pracy, cos Ci nie pasuje szefie, w normalnym , to sraj sie odchodze i tyle.
To nie jest sytuacja prosta bo ZADEN romans miedzy przelozonymi a podwladnymi nie ma wedlug mnie wiekszego sensu, zreszta to tak samo jak miedzy :)
Nie daj sie i zacznij mu uswiadamiac, grzecznie, ale prosto w oczy szczerze i dobitnie, zeby sobie znalazl inny obiekt. A jak nie zrozumie to mu po prostu powiedz ze czego nie zrobi to mu dupy nie dasz i wlasciwie to mu to powinnas wtedy wykrzyczec i wyjsc z pracy (i najlepiej nagrac;>).

\edit

cos na temat: http://praca.wp.pl/kat,18453,title,Zwol ... omosc.html
Ostatnio zmieniony 24 maja 2009, 02:23 przez Hyhy, łącznie zmieniany 1 raz.
"Jest taka cierpienia granica, za ktora sie usmiech pogodny zaczyna...Hyhy "



hyhy e(L)o :)
Awatar użytkownika
tarantula
Weteran
Weteran
Posty: 978
Rejestracja: 06 cze 2006, 18:50
Skąd: zoo
Płeć:

Postautor: tarantula » 24 maja 2009, 23:55

entomologia pisze:On potrafi się mścić.

I co Ci zrobi? Wysadzi dom w powietrze? Napusci zbirow zeby Cie zgwalcili? Porwie siostre/brata?NIE, wiec w czym problem. Jak nie ta robota to inna, a w kryzys nie wierz.
To tylko biedny podstarzaly napalony samiec z wybujalym ego, nie Al Capone ;)
"Babcia Weatherwax nigdy się nie gubiła.
Zawsze doskonale wiedziała, gdzie się znajduje,
czasem tylko nie była pewna, gdzie jest wszystko
inne."
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 25 maja 2009, 00:20

Nie podoba sie? Zmien prace.
Awatar użytkownika
entomologia
Zaglądający
Zaglądający
Posty: 18
Rejestracja: 23 maja 2009, 10:19
Skąd: Stalowa Wola
Płeć:

Postautor: entomologia » 25 maja 2009, 19:32

Pracy nie chcę zmieniać. Lubie ją, nie jest najgorsza. Poza tym on jest na bardziej chwiejnym stołku niż ja. Przyjdą wybory, zmieni się władza a wraz z nią on. Nic nie trwa wiecznie.

Czy potrafi się mścić? A ja czemu pracuję? Moja poprzedniczka sama złożyła wypwiedzenie. Dwie inne również. On robi w to w sposób przebiegły, on nie zwalnia, on dba, zeby pracownicy sami się zwalniali. Póki co nie mam z tym problemu. Albo to tylko złudzenie. Chcę jakoś to przetrwać i jednocześnie go ostudzić. Wspominiałam, że zbliZa sie sezon urlopowy. Nie będę go widzieć ponad 1.5 miesiąca. Ja chę mieć tylko poprawne relacje w pracy. Nie ubieram się wulgarnie, niczym go nie prowokuje, nie wdaję się w zbędne dyskusje. Czy nie może traktować mnie jak innych? Tylko od razu jako obiekt seksulany? Każdy facet tak ma? Poza tym nie uważam siebie za jakąś atrakcyjną osobą. Jestem przeciętna.

Pozostaje mi jeszcze opinia wśród innych. Jego dzieci już patrzą na mnie krzywo, przeiceż ja im ojca nie zabieram. Nie wiem jak sie on zachowuje w domu. Sprawa nie jest wcale taka prosta. On wykorzytsuje swoją władzę, faworyzuje mnie by wzbudzić zaufanie a potem uderza. Już na to nie dam się złapać. Myśli, że przyszła młoda i naiwna to sobie wykorzytsa, chciałabym utrzeć mu nosa, tylko w sposób umiejętny, bez ządnych krzyków i wyzwisk, w sposób kulkuralny. Jest to możliwe?
Anioł nigdy nie upada. Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie. Człowiek upada i powstaje.
fernandez
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 65
Rejestracja: 18 gru 2008, 14:47
Skąd: z Polski
Płeć:

Postautor: fernandez » 25 maja 2009, 20:20

entomologia pisze:chciałabym utrzeć mu nosa, tylko w sposób umiejętny, bez ządnych krzyków i wyzwisk, w sposób kulkuralny. Jest to możliwe?

spróbuj znaleźć sobie faceta, nawet fikcyjnego (szef tego nie musi wiedzieć) i pokaż się z nim kilka razy w niedwuznaczny sposób. opowiadaj namiętnie szefowi o planach małżeńskich jakie snujecie i jaki to TWoj facet jest wspaniały.

To powinno go ostudzić. Musisz to jednak dobrze zagrac.... no i znaleźć sobie faceta :D
Ostatnio zmieniony 25 maja 2009, 20:25 przez fernandez, łącznie zmieniany 1 raz.
niczego sobie
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 25 maja 2009, 20:36

Dyktafon, nagrac, a potem sprzedac mu te kasete za gruba kase.
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 25 maja 2009, 20:40

kurde zacznij jesc czosnek i zwracaj sie w jego strone jak bedzie do ciebie mówił ! zajedz to jeszcze hałs kyjzą i pozbedziesz sie go -co z wami ? naprawde tak trudno ruszyc głową ?
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 25 maja 2009, 20:51

Ja tam lubie czosnek i mi on nie przeszkadza... Ale prawde mowiac wystarczy podlubac nosie i zjesc babola na jego oczach. To by mnie obrzydzilo...

Ale moze jej to odpowiada? Moze lechce jej kobieca proznosc?
Awatar użytkownika
ksiezycowka
Weteran
Weteran
Posty: 12688
Rejestracja: 13 paź 2004, 13:17
Skąd: Wawa
Płeć:

Postautor: ksiezycowka » 25 maja 2009, 22:10

entomologia, powtarzasz co post to samo i bez sensu - NIE JEST TO MOŻLIWE.
Wystarczy tak jasno? Zmieni się władza i Ty też możesz polecieć, bo będą lepsze na Twoje miejsce, a Ciebie wziął ze względu na dupę. Sama komplikujesz wszystko.
Awatar użytkownika
motylek
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 99
Rejestracja: 25 kwie 2006, 23:51
Skąd: w podróży
Płeć:

Postautor: motylek » 25 maja 2009, 23:58

Zastanawiam sie czyja to jest wina, ze niektore panienki sie tak zachowuja? Chyba naszej "kultury", poniewaz w niektorych domach dziewczynki nadal wychowuje sie na grzeczne panienki, ktore robia dobra mine do zlej gry ( autorka sama sie do tego przyznala!).
Dziewczyno, przejrzyj naoczy! jak Ty chcesz starszemu facetowi "kulturalnie i bez utraty dobrej relacji" dac do zrozumienia, ze pomimo rocznych zalotow nie jest w stanie zaciagnac do lozka nawet nieatrakcyjnej sekretarki z nadwaga( ja Cie nie znam, sama sie tak opisujesz)?
Rozumiem, ze jestes z tych milych dziewczyn, ktore ze wszystkimi chca zyc w zgodzie, ale MYŚL. Mial juz kilka takich dziewczyn przed Toba. On nie jest w Tobie zakochany, on chce Cie przeleciec. A co zrobisz jak sie wkurzy ta sytuacja niewiadomo-czy-chce-czy-nie ( bo takie mu sygnaly dajesz, brak sprzeciwu jest cichym przyzwoleniem!) i Cie wezmie po paru glebszych silą? Wtedy bedziesz umiala byc niemila? Albo sie zwolnic? Jestes osoba, ktora niepotrafi sie brobic, zero asertywnosci i On o tym wie. Pewnie w sytuacji ewentualnego gwaltu tez bys go nie wydala, bo bys sie wstydzila, co ludzie o Tobie pomysla. Ze go sprowokowalas! i tak czesc pomysli!
Chcesz poswiecic ROK wlasnego mlodego zycia na wegetacje i czekanie, bo moze ktos go zwolni? Dajesz sie molestowac. Do tej sytuacji dochodzi za Twoim przyzwoleniem!

Jestem w szoku, ze w dzisiejszych czasach dziewczyny jeszcze maja taki tok myslenia! Czy tak jest w malych miastach?
szok, ze naprawde chcesz czekac ROK, dawac sie przytulac!! starszemu facetowi, ktory Cie odrzuca, zeby zachowac prace. Oddajesz swoja godnosc za prace sekretarki!

Przepraszam za dosadnosc, ale musisz zrozumiec, kim sie stajesz.

Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 203 gości