Kilka moich obserwacji postaram sie zebrac tutaj.
Widze bardzo duza rozbieznosc pomiedzy kobietami i mezczyznami na forum, mowie o sredniej. Kobiety sa pewne siebie, pokonujace trudniosci, radzace sobie z zyciem i problemami, smiale w uczuciach, nie bojace sie wyzwan. A mezczyzni glownie tu marudza. Pewnie, ze to moze specyfika forum, ze tacy akurat tu trafiaja, ze nie wszyscy sa tacy. Mam jednak wrazenie, ze prawda jest, ze nastepuje zmierzch meskosci. I nie mam tu oczywiscie na mysli mucho. Mowie o meskosci nie zagrazajacej kobietom. Rzadko, a na tym forum sporadycznie, widze mezczyzn pewnych siebie, odwaznych, ale nie agresywnych, dajacych kobietom prawo do wolnosci, samodzielnosci i sznujacych je za to. Zdecydowanie za czesto pojawia sie tu atakowanie tylko za to, ze ktoras jest madra, odwazna, ma wlasne zdanie (inne), a juz najwieksza agresje wzbudza przeciwstawienie sie zdaniu mezczyzny. Bo ten mezczyzna nie jest glupi i nawet wie, ze kobieta ma racje, ale przyznac sie nie sposob, bo godzi to w jego poczucie wartosci. Przez ta konfrontacje z kobieta taki niemeski mezczyzna okresla swoja meskosc, poczucie wartosci. A po co? Czy tak musi byc? Przeciez nie ma tu konfliktu.
I wiem, ze da sie inaczej. Ze istnieja prawdziwi mezczyzni. Znam ich z tego forum, znam w swoim otoczeniu. Oni nie musza udawadniac swojej madrosc przez glupote innych. Nie musza udowadniac swoich dobrych wyborow przez zle innych. Ich poczucie wartosci jest uksztaltowane wewnetrznie. Czyjes inne zdanie, powodzenie, zlosliwosc, nie sa w stanie zmniejszyc ich poczucia wartosci, nie musza o nie walczyc. Tylko jest jeszcze jeden szkopul. Zeby takie wewnetrzne poczucie wartosci miec, trzeba miec je na czym oprzec. I to musi byc prawdziwe. Bo zawsze (mowie o ludziach co najmniej przecietnie inteligentnych) beda siebie konfrontowc z innymi i zawsze beda wiedziec, tak sami dla siebie, czy sa naprawde wartosciowi. Choc swiatu moga przedstwaiac inna wersje.
Mysle, ze to jest glowny problem w niepowodzeniu zyciowym i uczuciowym wiekszosci panow.
Zycze wszystkim wewnetrznego poczucia wartosci. Kobietom moze mniej, bo mniejszy maja z tym problem.






cieszę sie że pamiętałaś o mnie
A co do sedna sprawy. Hmmm. Ujełaś sprawę płasko. Z punktu widzenia MĘŻCZYZNY wygląda to trochę inaczej. Prawdziwy facet powinien miec coś w życiu do zrobienia. Wygrac wojnę, odkryć coś na miarę perpetum mobile lub zdobyć zimowa korone himalajów. Siedzenie przez 40 lat za biurkiem ogrodzonym kartonowymi przegródkami i lizanie tyłka szefowi nie jest na miarę FACETA. Niesie to zasoba konsekwencje. Dążenie do wielkich celów nie wymaga kompromisów. Więc facet dążący do czegoś równiez w życiu prywatnym będzie mniej skłonny do kompromisów (zły chłopiec). A skąd sie bieże ta kluchowatość
Po prostu staram się być obiektywnym.
uparcie patrzysz na nie przez pryzmat własnych wcześniejszych niepowodzeń - niesłusznie 

