Wczoraj się ktoś mnie pytał czy istnieją różne oblicza miłości. I szczerze mówiąc nie potrafiłem odpowiedzieć na to pytanie. To znaczy wiem, że są, ale jak je rozpoznać, sklasyfikować i umotywować?
Oczywiście wczorajsze pytanie odnosiło się do partykularnej sytuacji - porównanie "pierwszej miłości" do kolejnej, nastepującej po tej wielkiej, wymarzonej i ... zniszczonej. Tak więc czy można rozróżnić różne rodzaje miłości? A jeżeli tak to czy można uznać, że któraś jest lepsza lub gorsza?
Różne oblicza miłości
Moderator: modTeam
Różne oblicza miłości
Zło w dłuższej perspektywie nie ma w ogóle mocy. Zło, które przeżywasz, ma wyłącznie za zadanie zwrócić Twoją uwagę na to, czego się jeszcze musisz nauczyć, aby móc widzieć i czcić dobro wokół siebie.
- pani_minister
- Administrator

- Posty: 2011
- Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
- Skąd: Dublin
- Płeć:
damian24 pisze:czy można uznać, że któraś jest lepsza lub gorsza
Nie. Bo wszelka klasyfikacja jest skazana na niepowodzenie. Ba, próba definicji także (choć ostatnia definicja Charlesa była niezła
http://agnieszka.com.pl/forum_php/viewtopic.php?t=8286
Miłość, to milość i według mnie nie da się tego sklasyfikować...damian24 pisze: A jeżeli tak to czy można uznać, że któraś jest lepsza lub gorsza?
a ja myślę że nie ma jednej milości (jesli chodzi o związki). Każda jest trochę inna, to tak jak z matką i ojcem-oboje się kocha ale każde innym rodzajem milości. Tak samo z facetami (w przypadku kobiet)- są związki bardziej dojrzałe, te mniej dojrzałe... przeciez one się różnią między sobą. Wydaje mi się, że z wiekiem milość zmienia swoje oblicze.
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
damian24 pisze:Tak więc czy można rozróżnić różne rodzaje miłości? A jeżeli tak to czy można uznać, że któraś jest lepsza lub gorsza?
Ja nie rozróżniam, jeśli już kocham to na 100%, wszystko do okoła przestaje się liczyć. Nigdy nie miałam czegoś takiego jak pierwsza miłość, każda była ważna. Jedyna zmaina jaką dostrzegam, to taka, że każda następna miłość jest dojżalsza, poważniejsza, mądrzejsza ale zawsze na 100%
Wydaje mi się, że jest inny powód. Po prostu mądrzejemy. Miłość zyskuje chyba dla nas inny wymiar. Tzn nie jest już dokładnie tym czym była jak mieliśmy lat naście. Zyskuje nową definicje na podstawie przeżytych doświadczeń. Staje się dojrzalsza? Nie wiem. To taka moja tylko pisanina, może nie trafiona.
Non! Rien de rien... Non ! Je ne regrette rien !
Wróć do „Miłość, uczucia, problemy”
Kto jest online
Użytkownicy przeglądający to forum: Agnieszka i 573 gości




