Przylapanie na zdradzie "na goracym uczynku"

Zagadnienia związane ze sferą fizyczną (cielesną), a także z problemami dotyczącymi tematów współżycia i kontaktów cielesnych. Pozycje seksualne - wymiana doświadczeń.

Moderator: modTeam

Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 24 sty 2012, 07:41

Adamiec pisze:Och naprawdę? Patrz - a ja myślałem, że nie jesteśmy zwierzętami, że to kwestia wyboru i kultury (nie tyle własnej, co bardziej danego kraju/narodu) oraz konsekwencji w realizacji podjętych zobowiązań względem drugiej osoby w związku. O ile nad popędem trudno panować, o tyle decyzja z kim i kiedy uprawia się seks jest decyzją świadomą (nie licząc gwałtów rzecz jasna).
No widzisz, sam przyznales mi racje. Nad popedem nie mozna panowac. Mozesz sobie byc wierny, ale poped bedzie chcial pojsc w swoja strone. I nawet jak mu nie pozwolisz to bedzie swiadczylo o braku monogamii, bo moze i sie hamujesz, ale poped w tym kierunku jest. To tak jak pedofil ktory nie wykorzystuje dzieci bo sie hamuje. Co z tego ze tego nie robi, skoro go do tego ciagnie?
Poza tym ludzie nie lacza sie w pary na cale zycie. W wiekszosci przypadkow jak pojawia sie poped do kogos innego to koncza zwiazek i zaczynaja nowy. To ma byc monogamia? Taka od partnera do partnera?
Adamiec pisze:Myślałem, że u zdrowego psychicznie mężczyzny erekcję może wywołać jedynie podniecenie (pomijając okres dojrzewania i nie licząc mimowolnych porannych erekcji). Jeśli jesteś w stanie się podniecić dzięki bólowi psychicznemu jakim jest zdrada, no to moje gratulacje.
Chyba ty. Jaki bol psychiczny? Poza tym penis reaguje nawet bez podniecenia na bodzce mechaniczne. Choc mozna powiedziec, ze one wywoluja podniecenie. to ze ty jestes taki delikatny psychicznie to twoja sprawa.
Adamiec pisze:Ona cie zdradza i to w waszym mieszkaniu, w waszym łóżku, w waszej pościeli, a ty zastanawiasz się jak wybrnąć z sytuacji mając na względzie jej komfort? I to jeszcze poprzez dołączenie do nich? To nie jest miłość, ani "typowo męska dominacja". To masochizm.
Raczej taktyczna manipulacja psychologiczna. Trudne do zrozumienia, wieeeem <glaszcze>
Awatar użytkownika
Alamakota
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 397
Rejestracja: 07 maja 2010, 15:15
Skąd: Z daleka
Płeć:

Postautor: Alamakota » 24 sty 2012, 09:35

Adamiec pisze:
Maverick pisze:Ludzie nie sa monogamistami wiec nie chrzan.

Och naprawdę? Patrz - a ja myślałem, że nie jesteśmy zwierzętami, że to kwestia wyboru i kultury (nie tyle własnej, co bardziej danego kraju/narodu) oraz konsekwencji w realizacji podjętych zobowiązań względem drugiej osoby w związku. O ile nad popędem trudno panować, o tyle decyzja z kim i kiedy uprawia się seks jest decyzją świadomą (nie licząc gwałtów rzecz jasna).

Maverick pisze:stan gotowosci do wspolzycia wywolam sam, bo nie jestem impotentem

Myślałem, że u zdrowego psychicznie mężczyzny erekcję może wywołać jedynie podniecenie (pomijając okres dojrzewania i nie licząc mimowolnych porannych erekcji). Jeśli jesteś w stanie się podniecić dzięki bólowi psychicznemu jakim jest zdrada, no to moje gratulacje. Takie przypadki były traktowane do tej pory jako zaburzenia i były leczone. Nie wiem - może się starzeję i takie rzeczy stały się normą?

I nawet jak sie nie jest monogamista (a malo kto jest) to mozna mowic o zdradzie.

Można, ale akt współżycia z inną osobą zdradą w tym wypadku nie będzie.

Niestety nie wyczules tego drobnego niuansu o ktorym ciagle pisalem - aby zatrzec pojecie zdrady dla JEJ komfortu.

Ona cie zdradza i to w waszym mieszkaniu, w waszym łóżku, w waszej pościeli, a ty zastanawiasz się jak wybrnąć z sytuacji mając na względzie jej komfort? I to jeszcze poprzez dołączenie do nich? To nie jest miłość, ani "typowo męska dominacja". To masochizm.


Andrew pisze:A ja np. to jestem jaki i kim ? <diabel>

Jesteś typem człowieka, który kumplowi wyrucha żonę, a swoją udostępni bez przeszkód obcemu facetowi.

Andrew pisze:a z ta "wolą" to przesadziłeś, juz nie pamietasz jak bic chciałeś kochanka ...

Wytłumacz mi, co to ma do rzeczy?


Ciekawe, bo ja z jednej strony się nie zgadzam z Mavem, żeby to była dobra opcja, nie zgadzam się, że jest w ogóle opcja, żeby coś takiego miało szansę zaistnieć, a nawet jeśli, to automatycznie węszę podstęp, że ten zwiazek to faktycznie jakiś "lewy" był.

Jednocześnie, kompletnie się nie zgadzam z tym co Ty piszesz (mimo, że jesteśmy niejako po tej samej stronie) i mam wrażenie, że po prostu nie rozumiesz tego, co Mav pisze.

Ja chyba rozumiem :) Choć nadal się nie zgadzam ;P
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 24 sty 2012, 11:41

Lewy, nie lewy w takiej sytuacji w zasadzie gorzej juz byc nie moze, wiec mozna ryzykowac.
Awatar użytkownika
Alamakota
Uzależniony
Uzależniony
Posty: 397
Rejestracja: 07 maja 2010, 15:15
Skąd: Z daleka
Płeć:

Postautor: Alamakota » 24 sty 2012, 12:20

Maverick pisze:Lewy, nie lewy w takiej sytuacji w zasadzie gorzej juz byc nie moze, wiec mozna ryzykowac.


No a ja tego "nie widzę" i już :)
Już się rozpisywałam nad tym trochę.

Mówimy o zdradzie, czyli co innego niż zwiazek seksualnie luźny z definicji.

Nie wyobrażam sobie, że 3 osoby z takim podejściem i takimi reakcjami spotkaja się w sypialni. Bo wszyscy troje musza się zgodzić.

Sytuacja, w której zdradzajacy już jest emocjonalnie od partnera odcięty (i dlatego zdradza), zdradzanemu nie zależy, a 3cia osoba ma wszystko gdzieś - może się przytrafić (chociaż też ciężko:)

Ale jednak przyłapanie na zdradzie, to zawsze jest przynajmniej szok i zaskoczenie. Jeśli zwiazek był na wyłaczność (a musiałbyć, żebyśmy mówili o pojęciu zdrada), to zależnie od zaufania pokładanego w partnerze, szok będzie mniejszy lub większy. A zaufanie teoretycznie jest tym większe im większe jest zaangażowanie. Czyli, czym większe zaangażowanie, tym trudniej by takie coś rozegrać, dla obu stron - zdradzanej i zdradzajacej, a czasem i dla 3ciej osoby (która też może być "zdradzana", jeśli np strona zdradzajaca mydliła oczy i nikt nic o żadnym zwiazku nie wiedział).

I mi nie chodzi o sam fakt jakiejs relacji seksualnej, że sa gorsze rzeczy niż partner sypiajacy z kimś trzecim itepe.
Tak samo zaszokowałoby mnie i zabolało jeśli partner złamałby inne "umowy" między nami. wh mnie, umów się dotrzymuje, albo się je "renegocjuje". Łamanie umów za plecami po cichaczu jest zawsze zdrada i tyle.
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 24 sty 2012, 12:38

Maverick pisze: mozna ryzykowac
Co zaryzykować? Postulujesz wypranie się z emocji, ale ryzyko zakłada istnienie czegoś, na czym Ci zależy. Więc co zaryzykować? Zęby?
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 24 sty 2012, 13:08

shaman pisze:Postulujesz wypranie się z emocji, ale ryzyko zakłada istnienie czegoś, na czym Ci zależy. Więc co zaryzykować?
Zwiazek, uczucie, relacje. Czasem w zyciu tak jest, ze na czyms czlowiekowi zalezy, ale aby to osiagnac musi sie opanowac.

W ogole to sa dwie mozliwosci przy opcji 3.
1. Zgodza sie na 3kata
2. Nie zgodza sie. W sumie to jest bardziej prawdopodobne i samo w sobi tez ciekawe.
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 24 sty 2012, 13:36

Wciąż nie łapię co ryzykujesz. Czyli co w takim momencie masz, zależy Ci na tym i wciąż możesz stracić.

W sensie że związek? Niby masz jeszcze kilka chwil, ale skoro wypierasz emocje, to nie zależy Ci na nim.

Uczucie? Pewnie, że masz, bo nie wygasło w jednej sekundzie, ale niezależnie od tego co się stanie tak nie wygaśnie jeszcze chwilę (nic się nie uda) lub nigdy (przelecisz oboje i lampę po drodze i będziecie żyli długo i szczęśliwie, bez niego ale z lampą)

Relacje? A nie poszły się pieprzyć razem z nią? W sensie do zyskania coś tam jest (zdradziła = byłeś nieatrakcyjny, teraz zobaczy Twoją dzikość i znowu kisiel w majtkach każdego dnia) ale do stracenia co?
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 24 sty 2012, 14:53

No ok, czyli skoro niczym sie nie ryzykuje, ani nie ma nic do stracenia to tym lepiej.
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 24 sty 2012, 19:10

Adamiec pisze:Jesteś typem człowieka, który kumplowi wyrucha żonę, a swoją udostępni bez przeszkód obcemu facetowi.

No tu masz racje , ale ... jezeli zona owego kumpla jest na to chętna , to znaczy, ze jej maż, a mój kumpel gdzies popełnił błąd, nie dba o nią itd. wiec sorki ... [:D]
Udostepnianie zony ... tutaj podobnie , jezeli moja zona bedzie miała ochotę na innego , to na nic mi moje nakazy , bo samo to ze ma ochotę , jest spowodowane czyms co ja zaniedbałem , ale ty i tak nie masz zielonego pojecia o czym pisze <diabel>
Adamiec pisze:Wytłumacz mi, co to ma do rzeczy?

Raczysz żartować?
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 25 sty 2012, 14:44

Maverick pisze:No ok, czyli skoro niczym sie nie ryzykuje, ani nie ma nic do stracenia to tym lepiej.
Skoro to oczywiste tak dla mnie jak i dla Ciebie, to pewnie i dla wielu wielu innych. A jak myślisz ilu przekuwa to w czyn i dlaczego nikt?
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 25 sty 2012, 15:57

Bo sa nudni, przewidywalni i nie lubia wyzwan.
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 25 sty 2012, 17:37

shaman pisze:Bo sa nudni, przewidywalni i nie lubia wyzwan.
Nie.Ty masz swoją stałą, niespotykaną, powszechnie trudnie akceptowalną i niezrozumiałą definicję nienudnego, nieprzewidywalnego wyzwania w przypadku nakrycia kobitki na zdradzie, której trzymasz się ze skrajną radykalnością.

W związku z powyższym faceci tego nie robią. Dlaczego większość tego nie robi, mimo że to takie rzekomo cool? Bo myślą i czują inaczej - moim zdaniem to jest główna przyczyna, a nie brak odwagi lub jałowość.
Adamiec
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 128
Rejestracja: 18 sty 2012, 01:38
Skąd: eden
Płeć:

Postautor: Adamiec » 25 sty 2012, 18:52

shaman pisze:Nie.Ty masz swoją stałą, niespotykaną, powszechnie trudnie akceptowalną i niezrozumiałą definicję nienudnego, nieprzewidywalnego wyzwania w przypadku nakrycia kobitki na zdradzie, której trzymasz się ze skrajną radykalnością.

W związku z powyższym faceci tego nie robią. Dlaczego większość tego nie robi, mimo że to takie rzekomo cool? Bo myślą i czują inaczej - moim zdaniem to jest główna przyczyna, a nie brak odwagi lub jałowość.


A normą - czy to się komuś podoba, czy też nie - jest większość, a nie skrajny wyjątek.


Andrew, zakładasz, że wina leży po stronie zdradzanego i cała odpowiedzialność za zaistniałą sytuację spoczywa na nim. Ciekawe nastawie, które prowadzi do prostej konkluzji, że zapewne zdradzałeś i tak usprawiedliwiasz to przed samym sobą - zwalając winę na innych, tylko nie na siebie.

Otóż najczęściej wina jest obustronna. Jednak nie uzasadnia to zdrady, ani nawet jej nie usprawiedliwia. Zdrada jest zdradą i odpowiedzialność (w kontekście czynu, nie przyczyn) leży tylko i wyłącznie po stronie osoby zdradzającej. Dlaczego? Bo z definicji zdrada jest działaniem świadomym i celowym. Nie ma tutaj żadnych "ale", żadnego wybielania ani usprawiedliwiania się w stylu "brakowało mi seksu", "za dużo wypiłem", "potrzebowałam czułości", "w związku zrobiło się nudno". Albo jest się w związku i pracuje się nad jego wadami, godząc na kompromisy, albo się rozstaje i każdy idzie w swoją stronę.

Andrew pisze:Raczysz żartować?

Nie.


Alamakota pisze:Jednocześnie, kompletnie się nie zgadzam z tym co Ty piszesz (mimo, że jesteśmy niejako po tej samej stronie) i mam wrażenie, że po prostu nie rozumiesz tego, co Mav pisze.

Rozumiem doskonale to, co on pisze. Niestety jego słowa noszą wszelkie znamiona zaburzeń psychologicznych, o których wspominałem. Nie ja wymyśliłem te pojęcia, nie ja ustalam tego typu normy.
Awatar użytkownika
pani_minister
Administrator
Administrator
Posty: 2011
Rejestracja: 23 kwie 2006, 05:29
Skąd: Dublin
Płeć:

Postautor: pani_minister » 25 sty 2012, 19:10

Adamiec pisze:Nie ja wymyśliłem te pojęcia, nie ja ustalam tego typu normy.

Na szczęście, bo najwyraźniej nie masz najmniejszego pojęcia, jak bardzo zakres znaczeniowy "normy" może się różnić. Ty ogarnąłeś tylko statystyczną.

http://pl.wikipedia.org/wiki/Norma_seksualna


(polecam na przykład fragment o związkach ekshibicjonistycznych uważanych za - uwaga, uwaga - normalne)
Adamiec
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 128
Rejestracja: 18 sty 2012, 01:38
Skąd: eden
Płeć:

Postautor: Adamiec » 25 sty 2012, 19:46

pani_minister, kolejny raz czytasz i kolejny raz nie rozumiesz o czym.

W tym - i tylko w tym - kontekście związek jest normalny, bo obie strony podzielają te same zasady i zaspokajają swoje potrzeby. Tak samo pod tym kątem normalny będzie związek sadomasochistyczny, o którym również wspominano. Normalny w tym - i tylko w tym - względzie będzie również związek dwojga pedofilów "zapraszających" do swoich zabaw łóżkowych małe dzieci. Nie można w takich sytuacjach mówić o zaburzeniach, bo dla tych dwojga ludzi jest to normalne. Nie znaczy to jednak, że w ogólnym, społecznym i moralnym rozrachunku będzie to normalne. Z definicji jednak, sytuacja zdrady przeczy idei podzielania tych samym norm - w omawianej sytuacji - seksualnych.

To co jest tutaj opisywane przez Mavericka podchodzi bardziej pod parafilię. Dlaczego? Bo seks z partnerką i jej kochankiem w sytuacji ich nakrycia, przy "wyłączeniu" wszelkich uczuć to sytuacja nosząca wszelkie znamiona zaburzenia - masochizmu seksualnego.
Ostatnio zmieniony 25 sty 2012, 19:47 przez Adamiec, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 25 sty 2012, 20:19

Adamiec pisze: zakładasz, że wina leży po stronie zdradzanego i cała odpowiedzialność za zaistniałą sytuację spoczywa na nim. Ciekawe nastawie, które prowadzi do prostej konkluzji, że zapewne zdradzałeś i tak usprawiedliwiasz to przed samym sobą - zwalając winę na innych, tylko nie na siebie.

Założenia , założenia [:D] jak że one mnie śmieszą . Pozwole zatem sobie - Ty zaś całą wine spychasz na partnerkę i jej kochanka skoro chcesz go lać , bo gdybys i siebie palnoł - to bym zrozumiał . <diabel>
Adamiec pisze: Otóż najczęściej wina jest obustronna. Jednak nie uzasadnia to zdrady, ani nawet jej nie usprawiedliwia.


Tu masz rację , ale temat nie jest o tym, czyli o uzasadnieniu i usprawiedliwieniu zdrady - to nie podlega dyskusji - TAKIE JEST MOJE ZDANIE .
Adamiec pisze: Zdrada jest zdradą i odpowiedzialność (w kontekście czynu, nie przyczyn) leży tylko i wyłącznie po stronie osoby zdradzającej. Dlaczego? Bo z definicji zdrada jest działaniem świadomym i celowym. Nie ma tutaj żadnych "ale", żadnego wybielania ani usprawiedliwiania się w stylu "brakowało mi seksu", "za dużo wypiłem", "potrzebowałam czułości", "w związku zrobiło się nudno". Albo jest się w związku i pracuje się nad jego wadami, godząc na kompromisy, albo się rozstaje i każdy idzie w swoją stronę.

A tutaj sie nie zgodzę, bo zamykasz zdradę w ramy zwiazane z sexem,a to błąd ! Pracowac zas musi kazda z stron, jesli jedna sie miga i to konkretnie, masz owo uzasadnienie zdrady i usprawiedliwienie, pod warunkiem, ze poinformujesz o tym partnera .
Adamiec pisze:
Andrew pisze:Raczysz żartować?

Nie.

alez tak... nieswiadomy jednak jestes tego :) <diabel>
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 25 sty 2012, 20:36

shaman pisze:Dlaczego większość tego nie robi, mimo że to takie rzekomo cool? Bo myślą i czują inaczej - moim zdaniem to jest główna przyczyna, a nie brak odwagi lub jałowość.
Zgadza sie. W takiej sytuacji trudno o oryginalne pomysly. Ja tez pewnie bym nic wyjatkowego nie zrobil, gdybym nie zaczal sie na ten temat zastanawiac wczesniej - teraz. Tak, to bede mial szerszy wybor zachowan. Poza tym to zachowanie nie wynika z instynktu czy wychowania. Jest wynikiem analizy umyslowej.
Adamiec pisze:To co jest tutaj opisywane przez Mavericka podchodzi bardziej pod parafilię. Dlaczego? Bo seks z partnerką i jej kochankiem w sytuacji ich nakrycia, przy "wyłączeniu" wszelkich uczuć to sytuacja nosząca wszelkie znamiona zaburzenia - masochizmu seksualnego.
Zdefiniuj prosze masochizm seksualny.
Awatar użytkownika
shaman
Weteran
Weteran
Posty: 2261
Rejestracja: 16 cze 2005, 15:30
Skąd: Polska
Płeć:

Postautor: shaman » 25 sty 2012, 23:16

Maverick pisze:shaman napisał/a:
Dlaczego większość tego nie robi, mimo że to takie rzekomo cool? Bo myślą i czują inaczej - moim zdaniem to jest główna przyczyna, a nie brak odwagi lub jałowość.

Zgadza sie. W takiej sytuacji trudno o oryginalne pomysly. Ja tez pewnie bym nic wyjatkowego nie zrobil, gdybym nie zaczal sie na ten temat zastanawiac wczesniej - teraz. Tak, to bede mial szerszy wybor zachowan. Poza tym to zachowanie nie wynika z instynktu czy wychowania. Jest wynikiem analizy umyslowej.
Nie wiem co rozumiesz przez analizę umysłową, ale podejrzewam, że to coś dosyć subiektywnego >>> zależnego od charakteru >>> wynikającego z wypadkowej osobowości, instynktu i wychowania.

I dalej: jak myślisz, ile z tej wykonywanej w laboratoryjnych warunkach analizy umysłowej planów mogłoby się urzeczywistnić, gdybyś stanął twarzą w twarz z emocjami towarzyszącymi spoglądanie na nie Twoje ruchy frykcyjne na Twojej partnerce?

I dodatkowo: oryginalność czy niespotykaność czy skrajność zachowań nie jest jedynym sposobem na nudę, jałowość charakteru. Równie dobrze można obrócić się na pięcie i za cel przyjąć wyjście z twarzą z tej sytuacji na dłuższą metę, postanowienie na życie pełnią życia, na jak najszybsze zakończenie związku i poradzenie sobie ze smutkiem. Wierz, że dla wielu facetów to wyzwanie wystarczająco trudne, wystarczająco cool i przede wszystkim najkorzystniejsze.
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 26 sty 2012, 00:04

I dalej: jak myślisz, ile z tej wykonywanej w laboratoryjnych warunkach analizy umysłowej planów mogłoby się urzeczywistnić, gdybyś stanął twarzą w twarz z emocjami towarzyszącymi spoglądanie na nie Twoje ruchy frykcyjne na Twojej partnerce?
Wszystko. Umiem nie czuc. Chyba ze oni by sie nie zgodzili. Przeciez ich nie zgwalce. Ale i tak wowczas pokazalbym dzieki temu sile, a nie slabosc.
I dodatkowo: oryginalność czy niespotykaność czy skrajność zachowań nie jest jedynym sposobem na nudę, jałowość charakteru. Równie dobrze można obrócić się na pięcie i za cel przyjąć wyjście z twarzą z tej sytuacji na dłuższą metę, postanowienie na życie pełnią życia, na jak najszybsze zakończenie związku i poradzenie sobie ze smutkiem. Wierz, że dla wielu facetów to wyzwanie wystarczająco trudne, wystarczająco cool i przede wszystkim najkorzystniejsze.
Jedno drugiego nie wyklucza.
Adamiec
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 128
Rejestracja: 18 sty 2012, 01:38
Skąd: eden
Płeć:

Postautor: Adamiec » 26 sty 2012, 04:50

Andrew pisze:A tutaj sie nie zgodzę, bo zamykasz zdradę w ramy zwiazane z sexem,a to błąd !

W końcu mówimy o konkretnym przypadku zdrady, prawda?

Andrew pisze:Pracowac zas musi kazda z stron, jesli jedna sie miga i to konkretnie, masz owo uzasadnienie zdrady i usprawiedliwienie, pod warunkiem, ze poinformujesz o tym partnera .

Jeśli związek nie spełnia oczekiwań to jest to uzasadnienie do rozstania, a nie do zdrady. Lojalność i wierność nie są chwilowymi zobowiązaniami, które przestrzegamy jedynie wtedy, kiedy nam wygodnie. Tych zobowiązań podejmujemy się dobrowolnie wstępując w związek z drugą osobą. Kwestie seksu (czy to związek otwarty, czy stricte monogamiczny) są drugorzędne, bo pojęcie zdrady nie odnosi się jedynie do seksu.

Maverick pisze:Zdefiniuj prosze masochizm seksualny.

Ja ci po prostu napiszę dlaczego sposób zachowania, który proponujesz nosi, według mnie, znamiona masochizmu.

Otóż zdrada jest czymś bolesnym. Jest zawiedzionym zaufaniem, zawiedzionymi nadziejami i oszukanymi obietnicami (nie zawsze wypowiedzianymi). Jest świadomym i celowym działaniem zdradzającego. Naturalną reakcją na zdradę jest złość, żal, bezsilność, uczucie zobojętnienia, szok czy odrętwienie lub nawet negacja i próba odrzucenia rzeczywistości.

Podniecenie i wynikająca z niego gotowość do współżycia jest nie tylko aktem czysto fizycznym dającym przyjemność fizyczną, ale dla większości par zaangażowanych emocjonalnie jest formą wyrazu swoich uczuć: miłości, zaufania i akceptacji.

Jeśli zatem bezpośrednią reakcją na zdradę jest podjęcie jakiejś aktywności seksualnej ze zdradzającym/zdradzającą i kochankiem/kochanką (niezależnie od konfiguracji) to jest to czerpanie przyjemności z psychicznego bólu - oto bowiem przystępujesz i bierzesz dobrowolny udział w czymś co rani cie psychicznie.

Oczywiście jeśli ktoś nie jest monogamistą, to nie można mówić o zdradzie w takim układzie ani o masochizmie.

Maverick pisze:Umiem nie czuc.


Chciałbym powiedzieć, że to wisienka na torcie, ale jest to raczej gwóźdź do trumny. Nawet kilka dziesięcioleci intensywnego treningu psychologicznego nie jest w stanie wyłączyć uczuć, a co najwyżej nauczyć radzić sobie z nimi lub pomimo nich (w zależni od tego jak na to spojrzeć) - i to też z różnym niekiedy skutkiem. To zdanie świadczy o twoich bardzo poważnych problemach natury psychologicznej.
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 26 sty 2012, 13:15

Adamiec pisze:Ja ci po prostu napiszę dlaczego sposób zachowania, który proponujesz nosi, według mnie, znamiona masochizmu.
Nie. Poslugujesz sie jakimis niby medycznymi pojeciami to podaj medyczna definicje tego zwrotu. Bo poki co udowadniasz dlaczego to jest masochizm seksualny, co bez podanej definicji mija sie po prostu z celem.
Adamiec pisze:Oczywiście jeśli ktoś nie jest monogamistą, to nie można mówić o zdradzie w takim układzie ani o masochizmie.
Nikt nie jest monogamista. Albo inaczej: kazdy jest monogamista od partnera do partnera.
Adamiec pisze:Chciałbym powiedzieć, że to wisienka na torcie, ale jest to raczej gwóźdź do trumny. Nawet kilka dziesięcioleci intensywnego treningu psychologicznego nie jest w stanie wyłączyć uczuć, a co najwyżej nauczyć radzić sobie z nimi lub pomimo nich (w zależni od tego jak na to spojrzeć) - i to też z różnym niekiedy skutkiem. To zdanie świadczy o twoich bardzo poważnych problemach natury psychologicznej.
Jestes wojskowym mistrzem sztuk walki, seksuologiem i do tego psychologiem. Moze jeszcze spiewasz i tanczysz? A w wolnych chwilach relaksujesz sie myslami jak to bys pobil kochanka swojej kobiety, lub nawet zakatowal na smierc, i dzieki blyskotliwym klamstwom uniknal odpowiedzialnosci. I to ja mam problemy? <zalamka>
Adamiec
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 128
Rejestracja: 18 sty 2012, 01:38
Skąd: eden
Płeć:

Postautor: Adamiec » 26 sty 2012, 13:25

Masochizm – rodzaj zaburzenia preferencji seksualnych, w którym jednostka odczuwa podniecenie seksualne w sytuacjach, kiedy zadawany jest jej fizyczny i psychiczny ból lub gdy jest poniżana.

Maverick pisze:Albo inaczej: kazdy jest monogamista od partnera do partnera.

To się nazywa monogamia seryjna i jest formą monogamii.

Maverick pisze:A w wolnych chwilach relaksujesz sie myslami jak to bys pobil kochanka swojej kobiety

Bynajmniej - z nas dwojga to najwyraźniej ty się relaksujesz myślami o trójkącie ze swoją kobietą i jej kochankiem w chwili nakrycia ich na zdradzie.
Awatar użytkownika
Maverick
-#
-#
Posty: 7679
Rejestracja: 04 sty 2004, 21:49
Skąd: Eden
Płeć:

Postautor: Maverick » 26 sty 2012, 15:19

Masochizm – rodzaj zaburzenia preferencji seksualnych, w którym jednostka odczuwa podniecenie seksualne w sytuacjach, kiedy zadawany jest jej fizyczny i psychiczny ból lub gdy jest poniżana.
No widzisz. I mozna jak sie chce. I nie pasuje to do tej sytuacji.
To się nazywa monogamia seryjna i jest formą monogamii.
U prostytutek wynosi 30 minut ten okres ;p Wybitne przyklady monogamii seryjnej.
Adamiec pisze:Bynajmniej - z nas dwojga to najwyraźniej ty się relaksujesz myślami o trójkącie ze swoją kobietą i jej kochankiem w chwili nakrycia ich na zdradzie.
Dlaczego zaprzeczasz?
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 26 sty 2012, 15:51

Adamiec pisze:Jeśli związek nie spełnia oczekiwań to jest to uzasadnienie do rozstania, a nie do zdrady.

gdyby to było takie proste [:D] chcesz sie rozstac tylko dlatego z partnerką z ktorą ci swietnie w życiu , ale np. nie w łózku ? , albo owo łózko nie istnieje ?
i nie dochodźmy do tego dlaczego sie tak stało , a ze tak sie dzieje nie podlega dyskusji.
Chcesz ? ...a Ona ....? ma prawo wymagać w tym momencie wiernosci ? załóżmy, ze wymaga .
Ostatnio zmieniony 26 sty 2012, 15:52 przez Andrew, łącznie zmieniany 1 raz.
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Smile8
Pasjonat
Pasjonat
Posty: 161
Rejestracja: 15 gru 2009, 15:50
Skąd: Stąd
Płeć:

Postautor: Smile8 » 26 sty 2012, 17:03

Andrew pisze:chcesz sie rozstac tylko dlatego z partnerką z ktorą ci swietnie w życiu , ale np. nie w łózku ? , albo owo łózko nie istnieje ?

W 1500 postach Andrew sam stwierdzasz że jeżeli 2 osoby nie potrafią się dobrać w łóżku najlepiej rzucić partnera/partnerkę i poszukać nowego/nowej.
Andrew pisze:Chcesz ? ...a Ona ....? ma prawo wymagać w tym momencie wiernosci ? załóżmy, ze wymaga .

Na jakiej podstawie skoro się rozstali? No przecież ją rzucił.
Ostatnio zmieniony 26 sty 2012, 17:04 przez Smile8, łącznie zmieniany 1 raz.
W roku pańskim 1314
patrioci ze Szkocji, zagłodzeni i w mniejszości, zaatakowali pola Bannockburn,
Walczyli jak waleczni poeci,
Walczyli jak Szkoci
i wywalczyli sobie wolność.
Adamiec
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 128
Rejestracja: 18 sty 2012, 01:38
Skąd: eden
Płeć:

Postautor: Adamiec » 26 sty 2012, 17:20

Maverick pisze:No widzisz. I mozna jak sie chce. I nie pasuje to do tej sytuacji.


Seks zdradzonego ze zdradzającą i jej kochankiem w chwili ich nakrycia nie pasuje do tej sytuacji? Ciekawe....

Maverick pisze:U prostytutek wynosi 30 minut ten okres ;p Wybitne przyklady monogamii seryjnej.


Argumentów zabrakło, że sprowadzasz wszystko do absurdu?

Maverick pisze:Dlaczego zaprzeczasz?


Bo z nas dwojga to ty proponujesz seks z osobą zdradzającą i jej kochankiem. Ja nigdzie nie pisałem jakoby celem pobicia kogokolwiek miałaby być satysfakcja. Mówiłem o rękoczynach w kontekście agresji jako naturalnej reakcji na złość i niemoc.

Andrew pisze:gdyby to było takie proste [:D] chcesz sie rozstac tylko dlatego z partnerką z ktorą ci swietnie w życiu , ale np. nie w łózku ? , albo owo łózko nie istnieje ?


Jeśli to jest aż takim problemem, to jak najbardziej tak. Jeśli nie jest to wielkim problemem to tym gorzej dla zdradzającego - zdradzać, oszukiwać partnera dla błahej, fizycznej przyjemności? Płytkie to dosyć....bo świadczy raczej o zezwierzęceniu i dominacji podstawowych instynktów nad uczuciami i wartościami wyższymi.

Andrew pisze:Chcesz ? ...a Ona ....? ma prawo wymagać w tym momencie wiernosci ? załóżmy, ze wymaga .


Tak - jak najbardziej ma takie prawo. Bo to właśnie odróżnia dojrzały związek partnerski oparty na wzajemnym zrozumieniu i zaufaniu od zwykłego ruchania osoby przeciwnej płci, której cechy charakteru nie rażą cię zbytnio.

[ Dodano: 2012-01-26, 17:21 ]
Smile8 pisze:W 1500 postach Andrew sam stwierdzasz że jeżeli 2 osoby nie potrafią się dobrać w łóżku najlepiej rzucić partnera/partnerkę i poszukać nowego/nowej.


Co nie przeszkadza mu sugerować, że zdrada jest OK.
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 26 sty 2012, 17:26

Smile - jak masz problemy z rozumieniem mnie, to mnie zwyczajnie nie czytaj, uchronisz siebie od złych emocji, a mnie od tłumaczenia jak krowie na rowie [:D] Tak - przyznaje , ze jezeli sie w sexie nie układa młodym na ich poczatku zwiazku, to warto jesli to dla strony istotne ją po prostu rzucić . Tutaj jednak mam na myli coś innego, co wynika z mojego postu "jest swietnie w zyciu " Nie mam zatem na mysli zwiazku trwajacego miesiać , 6 miesiecy , 3 lata ... a znacznie dłuzej . Kobieta zmienną jest , nie tylko ona , partner tak samo potrafi sie w kwestii istotnej zmienic. Tu mam na mysli sex, tak ciezko to wydudkać ? to moze nie wchodz na forum dla dorosłych [:D] Bo co zrobić jak np. zona staje sie asexualna po latach, gdy ma sie np. dwoje dzieci, a tak poza tym to wszystko jest oki . Jak maż staje sie asexualny, a zona nadal w potrzebach ? <diabel>

[ Dodano: 2012-01-26, 17:32 ]
Adamiec pisze: Płytkie to dosyć....bo świadczy raczej o zezwierzęceniu i dominacji podstawowych instynktów nad uczuciami i wartościami wyższymi.

[:D] i napisał to ktoś, kto dokonuje pobicia ewentualnego kochanka zony i uwaza to za normalne <hahaha>
Andrew pisze:Chcesz ? ...a Ona ....? ma prawo wymagać w tym momencie wiernosci ? załóżmy, ze wymaga .

Adamiec pisze:Tak - jak najbardziej ma takie prawo. Bo to właśnie odróżnia dojrzały związek partnerski oparty na wzajemnym zrozumieniu i zaufaniu od zwykłego ruchania osoby przeciwnej płci, której cechy charakteru nie rażą cię zbytnio.

Powiedz ten sam tekst kobiecie której partner zarabia minimum ustalone , dzieci mają 4 , a on nie ma zamiaru dorobic wiecej - wszak pieniadze to nie wszystko - bładzisz chłopie .
Andrew pisze:Co nie przeszkadza mu sugerować, że zdrada jest OK.


Widze , ze nie doczytałeś co pisałem wczesniej ...zalecam wiec powrót do postów wczesniejszych - tam pisałem o poinformowaniu partnerki .

[ Dodano: 2012-01-26, 17:35 ]
i dziwne dla mnie, podkreslam dla mnie, ze ciagle istnieje negowanie potrzeb sexualnych i zachecanie panowania nad nimi w formie nie do przyjecia . Dla mnie człek musi jeść , pić , srać , oddychać , i uprawiac sex - wszystko to musi byc zachowane w normach i o tym pisze .
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Adamiec
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 128
Rejestracja: 18 sty 2012, 01:38
Skąd: eden
Płeć:

Postautor: Adamiec » 26 sty 2012, 17:35

Andrew pisze: Bo co zrobić jak np. zona staje sie asexualna po latach, gdy ma sie np. dwoje dzieci, a tak poza tym to wszystko jest oki . Jak maż staje sie asexualny, a zona nadal w potrzebach ? <diabel>


Jeśli pomimo różnych starań sytuacja się nie zmienia przez dłuższy czas to idzie się do specjalisty - poradni małżeńskiej czy seksuologa. Jeśli to nie pomaga i problem dalej pozostaje nierozwiązany, to albo żyjemy razem pomimo tego, albo każdy idzie w swoją stronę jeśli sytuacja jest nie do wytrzymania dla strony z niezaspokojonymi potrzebami.

Ewentualnie, jeśli ma się za nic drugą osobę to się skacze na boki.... censored
Awatar użytkownika
Andrew
Weteran
Weteran
Posty: 12396
Rejestracja: 23 lis 2003, 14:38
Skąd: z domu
Płeć:

Postautor: Andrew » 26 sty 2012, 17:38

Ograniczenia w sexie , wymagania w tej kwesti , porównuje do ograniczania w kwestii jedzenia , picia , jak i jakosci tegoż . Nikt Tobie zatem nie bedzie mówił co masz jesc i w jakiej ilosci , norme musisz organizmowi dostarczyć , tak samo w kwesti sexu . Takie jest moje zdanie .

[ Dodano: 2012-01-26, 17:40 ]
Adamiec , to twoje zdanie , rozumiem , ale Ty piszesz tylko hipotetycznie [:D]

[ Dodano: 2012-01-26, 17:44 ]
Wiesz - jezeli partnera ci przykłuje do łózka , to mozesz zrezygnowac z chodzenia do kina , teatru , opery by byc ciagle z nim przy jego boku . Ale nie mozesz mnie skarcic za to jezeli ja wybiore inaczej i bede chodził do kina , itd. odejsc od takiego partnera , tez było by nie na miejscu . Zycie czasem nie jest takie proste
poszukuje radia CEZAR - QUADRO unitry diora
Adamiec
Entuzjasta
Entuzjasta
Posty: 128
Rejestracja: 18 sty 2012, 01:38
Skąd: eden
Płeć:

Postautor: Adamiec » 26 sty 2012, 17:51

Andrew pisze:Wiesz - jezeli partnera ci przykłuje do łózka , to mozesz zrezygnowac z chodzenia do kina , teatru , opery by byc ciagle z nim przy jego boku . Ale nie mozesz mnie skarcic za to jezeli ja wybiore inaczej i bede chodził do kina , itd. odejsc od takiego partnera , tez było by nie na miejscu . Zycie czasem nie jest takie proste


Jeśli porównujesz zdradę do pójścia do kina samemu w momencie przykucia partnera do łóżka no to nie mamy o czym dyskutować. Poziom absurdu przytaczanych przez was przykładów (dziwka jako seryjna monogamistka i teraz to) mnie już po prostu przerósł....

Wróć do „Seks, kontakt fizyczny”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Agnieszka i 138 gości