agnieszka.com.pl • Seks z Internetową Miłością - Strona 6
Strona 6 z 6

: 15 gru 2008, 20:03
autor: mrt
A mi się wydaje, że da się zakochać przez net. I że najpierw się zakochamy, a potem nawet nie potrafimy powiedzieć, jaki on jest z wyglądu, chociaż już jesteśmy po spotkaniu. Mam na to przykład:

Koleżanka zakochała się przez net. Potem było spotkanie, wszystko pięknie, w końcu spotkanie z rodzicami po jakichś 3 miesiącach, a potem mama ją spytała: "Słuchaj, no fajny ten chłopak, ale dlaczego on jest łysy? Nie, żeby mi przeszkadzało, ale tak z ciekawości pytam". Na co koleżanka: "Mamo, no co ty! Oszlałas?! Jaki łysy?!". Przy nastepnym spotkaniu stwierdziła, że faktycznie jest łysy jak kolano. Dziś sa ponad rok po ślubie


To napisałam w 2004 w tym topiku. A ponieważ szukam jednego swojego posta z żabką (hm... i tak nikt nie wie, o co chodzi), to od razu dopiszę:

Właśnie są w trakcie rozwodu, a ona dopiero co urodziła dziecko innego. znaczy że chyba jednak się nie da :D

: 15 gru 2008, 20:09
autor: Ted Bundy
czyli puściła się na boku. Super. Pogratulować.Chluby to nie przynosi.

: 15 gru 2008, 20:14
autor: mrt
TedBundy pisze:czyli puściła się na boku. Super. Pogratulować.Chluby to nie przynosi.
I stanowi jakiś tam argument za tym, że netowe miłości nie wychodzą. Bo przez net zakochujemy się w tym, co za wszelką cenę chce nam pokazać druga strona, na resztę jesteśmy albo ślepi, albo to bagatelizujemy. W praniu wychodzi lipa. Jak klapki spadną z oczu, to się okazuje, że ten upór ceniony to w rzeczywistości zwykłe jęczenie i narzekanie we krwi, temperament to zwykłe gawędziarstwo, a ona nie taka znowu dla niego piękna, bo na bezrybiu i rak ryba.

: 15 gru 2008, 22:16
autor: ennie
ale chyba spotykali sie tez w realu? przeciez nie podjeli decyzji o malzenstwie przez net. wiec nie ma co uogolniac

: 15 gru 2008, 22:55
autor: PFC
mrt pisze:Właśnie są w trakcie rozwodu, a ona dopiero co urodziła dziecko innego. znaczy że chyba jednak się nie da :D


No tak... Gdyby się poznali w jakikolwiek inny sposób, to zapewne do dzisiaj wszystko byłoby ok. :]

mrt pisze:Bo przez net zakochujemy się w tym, co za wszelką cenę chce nam pokazać druga strona, na resztę jesteśmy albo ślepi, albo to bagatelizujemy.


A czy w realu jest tak bardzo inaczej? :>

: 16 gru 2008, 08:21
autor: Andrew
MRT - rozczarowałas mnie - nie bardzo wiem jak mam wlasciwie Twego posta rozumiec, moze jest tak, ze powinienem ot po prostu go rozumiec, bo zaczynam szukac głebi i to mnie chyba gubi ! Dlatego post PFC jest jak by moim postem . <browar>

: 16 gru 2008, 11:10
autor: mrt
PFC pisze:No tak... Gdyby się poznali w jakikolwiek inny sposób, to zapewne do dzisiaj wszystko byłoby ok. :]
Uwielbiasz pchać się przed szereg. Czytaj, ale nie dośpiewuj tego, czego nie ma. Nie wiem, jak by było.
PFC pisze:A czy w realu jest tak bardzo inaczej? :>
Nie zakochujemy się w literkach, a w zywej osobie. Więc chyba jednak znacznie inaczej.

Śmiertelnie poważnie potraktowaliście mój post. A ja to napisałam rozbawiona sytuacją. Tak, własnie rozbawiona. Bo nie mam zamiaru płakać nad ich losem i paskudztwem tego świata. A co swoje - przezyli. Tyle że kiepsko, jak się po czasie okazało. Żadne nie było zadowolone.

: 16 gru 2008, 20:38
autor: PFC
mrt pisze:Uwielbiasz pchać się przed szereg. Czytaj, ale nie dośpiewuj tego, czego nie ma. Nie wiem, jak by było.


Wiesz... Jest też coś takiego, jak rozumienie sensu, bijącego z kontekstu wypowiedzi. :] Trzeba się było precyzyjniej wyrażać, to uniknęlibyśmy nieporozumień. <faja>

mrt pisze:Nie zakochujemy się w literkach, a w zywej osobie. Więc chyba jednak znacznie inaczej.


Moim zdaniem nie można się tak naprawdę w literkach zakochać... Można sobie najwyżej wytworzyć mniej lub bardziej życzeniowy obraz kogoś, który następnie w krytycznym momencie, jakim jest osobiste poznanie, zostanie podtrzymane i wzmocnione lub zweryfikowane albo też wręcz odrzucone... No chyba, że ktoś ma skłonności do tworzenia pewnych faktów dokonanych w swej głowie li tylko, ale wówczas powinien się on zastanowić nad sobą.


mrt pisze:Tyle że kiepsko, jak się po czasie okazało. Żadne nie było zadowolone.


Bardzo ciekawa egzemplifikacja. ;) ...Niemniej dalej nie widzę w tym jakiegoś głębszego, spójnego przekazu poza karkołomną próbą uogólnienia dość ekscentrycznej sytuacji z łysiną jak drugim dnem. <aniolek>

: 16 gru 2008, 21:21
autor: Jawka
PFC pisze:Moim zdaniem nie można się tak naprawdę w literkach zakochać...
W żywej osobie, która stoi za tymi literkami też nie. Tak na prawdę to człowiek, który zzadurza się w kimś poznanym wirtualnie- zadurza się w pewnym wyobrażeniu. I to niekoniecznie w wyobrażeniu, które sam sobie stworzył- bo ten obraz to jest wynikowa pragnień dwóch osób. Osoba z którą piszesz wtłacza się w pewną formę- pełną niedopowiedzeń, przemilczeń- my tworzymy jej formę, która znów jest pełna nadinterpretacji. Działa to w obie strony. Spotyka się później taka osobe i są dwa wyjście. Albo jest wielka buch, bo wyobrażenia są tak nagięte, że rzeczywistość nie może w żaden sposób im sprostać..... albo próbuje. I wtedy albo przezwyczaja się do tego złudzenia i nim żyje, albo zamienia przymioty wirtualne na realne. Które bądź co bądź często okazyją się diametralnie inne do tych, które zakładaliśmy w punkcie wyjścia....

: 16 gru 2008, 21:23
autor: Mona
mrt pisze:Tyle że kiepsko, jak się po czasie okazało. Żadne nie było zadowolone.

Tak samo bywa w związkach, które są realne od poczatku do końca.

Po to po jakimś czasie są spotkania na żywo, aby doszło do seksu lub nie, i aby doszło do małżeństwa lub nie. Nierozumiem, w czym problem <hmm>
Mowa jest o realnym, a nie o cyberseksie 8)

: 16 gru 2008, 22:29
autor: PFC
Jawka ja zasadniczo napisałem coś w tym klimacie, ale dziękuję za ładne rozwinięcie. <browar>

Mona pisze:Tak samo bywa w związkach, które są realne od poczatku do końca.


No właśnie. :> ...W przypadku wirtualnych znajomości moim zdaniem zderzenie z rzeczywistością bywa nawet gwałtowniejsze, co działa niezwykle inspirująco przy podejmowaniu radykalnych decyzji odnośnie tego co z tym dalej robić.

: 17 gru 2008, 17:52
autor: Hyhy
pewnie ze moze byc roznie, nie wazne jak sie poznaly 2 osoby. o czym tu dyskutowac? Podobnie chyba odpowiedz na pytanie z tematu - z kims sie rozmawialo, dochodzi do spotkania, obie strony chca, to jazda:)