agnieszka.com.pl • napinka większa i mniejsza
Strona 1 z 1

napinka większa i mniejsza

: 23 paź 2006, 11:32
autor: Ted Bundy
Od pewnego czasu zastanawia mnie (i jednocześnie trochę bawi) pewna tendecja, którą zaobserwowałem wśród kilku mych znajomych osób. Chociażby przyjaciel mojej kobiety. Dobry przyjaciel, który zna ją od ponad czterech lat. Gdy z nią rozmawia, wali szczerze swe zdanie prosto w oczy co myśli, potrafi opieprzyć, przedstawić swoje stanowisko, poradzić, czasem ostro, czasem mniej - jak to przyjaciel, nieprawdaż? Tymczasem facet ma potężny problem podczas rozmów z innymi, m.in ze swoją partnerką. Zupełnie nie umieją ze sobą rozmawiać, nie potrafią przedstawić swoich oczekiwań i pragnień, po prostu - uchodzi z niego wówczas powietrze, jak z przekłutego balonika :] Nie potrafi jasno przedstawić tego, co chce powiedzieć, osiągnąć i dojść do kompromisu. Ciekawa sprawa. Widziałem kilka podobnych przykładów, "selektywnej odwagi"; zaobserwowałem je wśród kilku innych osób. Pewność siebie ma granice? Jak najbardziej :) Ciekawym Waszej opinii nt takich "selektywnych" sposobów zachowań. Szczególnie gdy ta pewność "wyparowuje" wówczas, gdy najbardziej jest potrzebna.[/i][/center]

: 23 paź 2006, 11:36
autor: Dzindzer
Nigdy sie nad tym nie zastanawiałam. Po przeczytaniu tego dziwi mnie zachowanie takich ludzi. Ja nie mam takiego rozdwojenia. Kiedys troche miewałam, ale to wypływało ze strachu, ze uraze kogos na kim mi tak bardzo zalezy, że mnie xle odbierze, a na poczatku bycia razem, ze zostawi. ale to było jak miałam lat nascie. Teraz wiem, ze jak nie powiem to na pewno nie bedzie tak jak chce, to na pewno ktos nie dowie sie, ze mnie rani swoim postepowaniem.
a czy Ty umiesz tak szczerze wszystko powiedziec swojej ukochanej ??

: 23 paź 2006, 11:42
autor: paula19
Ja czasem nie potrafie, bo wiem ze do niego nie dotrą moje argumenty. On jak to facet widzi tylko czarne albo tylko białe. Nie rozumie mnie, dlatego gdy łopatologicznie nie pomaga ja się poddaje. Jeśli chodzi o znajomych, zawsze mówie prawde, ale ubraną w słowa tak żeby nie ranić, a też nie pomijać problemu. Myslę ze odwaga to bardzo przydatna cecha, ale przez nią czasem tracimi znajomych. Bo nie każdy chce usłyszeć tą prawde...

: 23 paź 2006, 11:45
autor: Dzindzer
paula19 pisze:On jak to facet widzi tylko czarne albo tylko białe.

wcale nie jak facet, nie kazdy facet tak ma :]
paula19 pisze:ale przez nią czasem tracimi znajomych. Bo nie każdy chce usłyszeć tą prawde...

jesli prawda nie ma na celu dowalenie komus, to nie nalezy sie tym przejmowac. widocznie ci znajomi nie byli odpowiedni i tyle. Życie to nie konkurs na zdobycie wszelkimi srodkami najwiekszej liczby znajomych

: 23 paź 2006, 11:49
autor: Ted Bundy
chodzi głównie o to, iż niektórzy potrafią osobie z "dalszego środowiska" (kumplowi, znajomemu, przyjacielowi) powiedzieć dokładnie to,co myślą, to co chcą, rozmawiać, argumentowac, czasem ostrzej, czasem mniej, a nie potrafią tego w swoim związku z tak ważną dla nich osobą. I przez brak rozmów narastają olbrzymie problemy (vide jej przyjaciel). Dziwne to bardzo, swoją drogą :)

Dzindzer pisze:a czy Ty umiesz tak szczerze wszystko powiedziec swojej ukochanej


co rozumiesz pod pojęciem "wszystko"? :) To, że nie podoba mi się jakiejś jej zachowanie, to , czy umiem walnąć prawdę w oczy, to, czy szczerze o tym staramy się rozmawiać? Tak, myślę, że nie mam z tym większych problemów. IMO to jedna z najważniejszych spraw.

: 23 paź 2006, 11:52
autor: Dzindzer
TedBundy pisze:co rozumiesz pod pojęciem "wszystko"? :)

no wszystko co dotyczy jej Waszego zwiazku. to co o niej myslisz, o jej zachowaniou, czy umiesz swoje mysli i emocje przełozyc na słowa i jej zwyczajnie to powiedziec. Tak jak bys powiedział kumplowi ( moze w innej formie)
TedBundy pisze:Tak, myślę, że nie mam z tym większych problemów

to dobrze
ale czy umiesz zaakceptowac to, ze ona nie musi robic wszystkiego tak by ci sie podobało, czy to jestes w stanie zrozumiec ??

: 23 paź 2006, 12:09
autor: Mona
Fajny temat, Ted :)
TedBundy pisze:nie umieją ze sobą rozmawiać

No właśnie. Może po prostu nie umieją rozmawiać ze sobą szczerze i walić "prosto z mostu". Nasze reakcje i to, ile możemy powiedzieć zależą od rozmówcy po drugiej stronie. Może Twój znajomy wie, iż nie może powiedzieć wszystkiego swojej kobiecie, bo jest np. za wrażliwa?
Osobiście nie mam problemu z mówieniem tego co czuję i nigdy nie mamię pięknymi słówkami. Dobieram słowa, jakich w danym momencie trzeba użyć. Jednak pomimo tego i tak nie z każdym da się rozmawiać tak samo.
U rozmówców też cenię szczerość - zawsze, bo nie znoszę obłudy. Dlatego np. cenię sobie rozmowy z Mysiorkiem, bo u Niego jest wszystko wyważone - jak trzeba, to opitoli, a innym razem "przytuli" do serca. :)

: 23 paź 2006, 12:18
autor: Elspeth
W moim poprzednim, niedawno zakończonym, związku było tak, że bałam się z nim często rozmawiać. Dlaczego? Bo nie był to zdrowy i normalny związek, a jakaś hybryda związku. Chociaż kiedy się we mnie zbierało ciśnienie to wywalałam wszystko z siebie i leciało potokiem. Ale i tak uważam, że za mało. I doskonale sobie zdaję sprawę, że to była moja wina. To ja tchórzyłam. A tak może nie zabrnęło by to tak daleko i tak długo by nie trwało.
Tak poza tym to staram się być szczera. Najbardziej szczera jeśli chodzi o czyjeś zachowanie/ubiór itp. to jestem chyba wobec mojej mamy. Czasami nawet chlapnę za dużo bez pomyślunku, ale to wsyzstko dlatego, że uważam ją za kochaną i ładną kobietę i czasem doprowadza mnie do szału jak ubierze się jak szafa 3-drzwiowa zamiast w coś dopasowanego ;)
Znajomi znają mnie ze szczerości. Chociaż staram się mówić tak żeby kogoś nie zranić, ale żeby do niego dotarło. Sama też wolę usłyszeć slowa konstruktywnej krytyki, ale uwaga- podyktowanej tym, żebym nie zrobiła z siebie idiotki, a nie dlatego, że ktoś po prostu ma ochotę się na mnie wyładować.

: 23 paź 2006, 12:29
autor: Mona
Elspeth pisze:że ktoś po prostu ma ochotę się na mnie wyładować.

Tego w tym topicu chyba w ogóle nie bierzemy pod uwagę? :>

: 23 paź 2006, 12:29
autor: Dzindzer
Mona pisze:Może Twój znajomy wie, iż nie może powiedzieć wszystkiego swojej kobiecie, bo jest np. za wrażliwa?

chyba przewrazliwiona. Wrazliwemu mozna powiedziec, tylko w łagodnej formie, forma wypowiedzi tez sie liczy
Elspeth pisze:a nie dlatego, że ktoś po prostu ma ochotę się na mnie wyładować.

w takim momencie nie odbieram tego jako szczerośc. jesli zrobi to ktos dla mnie ważny to ucinam temat i gadam o tym z nim jak mu przejdzie to wyładowywanie, jesli to zwykły znajomy to staram sie w spokojny sosób sie zrewanzowac, ale tak by sie odgryśc. Dopiero wtedy moge myslec o dalszej rozmowie. Wiem, ze to bywa wredne, ale ktos mi niebliski nie ma prawa na to bym sie nie odgryzła

: 23 paź 2006, 13:04
autor: ASR
Gdy z nią rozmawia, wali szczerze swe zdanie prosto w oczy co myśli, potrafi opieprzyć, przedstawić swoje stanowisko, poradzić, czasem ostro, czasem mniej - jak to przyjaciel, nieprawdaż? Tymczasem facet ma potężny problem podczas rozmów z innymi, m.in ze swoją partnerką. Zupełnie nie umieją ze sobą rozmawiać, nie potrafią przedstawić swoich oczekiwań i pragnień, po prostu - uchodzi z niego wówczas powietrze, jak z przekłutego balonika Nie potrafi jasno przedstawić tego, co chce powiedzieć, osiągnąć i dojść do kompromisu


Jak bym widział siebie <banan> <pijak>
A dlaczego tak się dzieje?? Nie mam bladego pojęcia.Ale zdrowe to to nie jest <pijak>

: 23 paź 2006, 13:20
autor: alekz
chodzi głównie o to, iż niektórzy potrafią osobie z "dalszego środowiska" (kumplowi, znajomemu, przyjacielowi) powiedzieć dokładnie to,co myślą, to co chcą, rozmawiać, argumentowac, czasem ostrzej, czasem mniej, a nie potrafią tego w swoim związku z tak ważną dla nich osobą. I przez brak rozmów narastają olbrzymie problemy (vide jej przyjaciel). Dziwne to bardzo, swoją drogą :)


To proste. W sytuacjach które nas bezpośrednio nie dotyczą potrafimy zachować obiektywność, myśleć przytomnie i nie patrzeć przez pryzmat czegokolwiek. Kiedy sytuacja nas już dotyczy skacze ciśnienie, włącza się pryzmat uczuć etc.

: 23 paź 2006, 13:31
autor: unlucky_sink
TedBundy pisze:Tymczasem facet ma potężny problem podczas rozmów z innymi, m.in ze swoją partnerką.

z innymi...ja moge ze swoim partnerem rozmawiac o wszystkim, powiedziec to co mysle, czuje, doradzic, argumentować, ale tylko wtedy kiedy jestem z nim blisko, kiedy czuje sie pewnie w tym zwiazku, czyli w okolo 98% przypadkow. te 2% to powiedzmy, że źle dobrani partnerzy. Natomiast jesli chodzi o te inne osoby, kogo Tedzie masz na myśli?

Potrafie też dyskutować, doradzać itd itp znajomym,rodzinie ale juz z obcymi osobami idzie mi to bardziej opornie.

: 23 paź 2006, 13:40
autor: Ted Bundy
alekz pisze:W sytuacjach które nas bezpośrednio nie dotyczą potrafimy zachować obiektywność, myśleć przytomnie i nie patrzeć przez pryzmat czegokolwiek. Kiedy sytuacja nas już dotyczy skacze ciśnienie, włącza się pryzmat uczuć etc.


wybacz, ale kwestia rozmowy z najbliższą osoba, czyli partnerką, właśnie nie powinna powodować większych problemów. Jeżeli ktoś nie potrafi ze sobą rozmawiać, jaki sens w byciu razem? :)

unlucky_sink pisze:Natomiast jesli chodzi o te inne osoby, kogo Tedzie masz na myśli?


z innymi, czyli m.in (głównie) ze swoją partnerką oraz kilkoma znajomymi . W ogóle to ciekawy przypadek. Kilka takich osób znam, nie tylko jego :)

: 23 paź 2006, 13:44
autor: alekz
TedBundy pisze:wybacz, ale kwestia rozmowy z najbliższą osoba, czyli partnerką, właśnie nie powinna powodować większych problemów. Jeżeli ktoś nie potrafi ze sobą rozmawiać, jaki sens w byciu razem? :)

Ja nie mówię, że w tym jest sens bo to jest kompletnie bezsensowne, jak ktoś nie załatwia problemów bieżącymi rozmowami to kończy się to zazwyczaj tak, że wszystko narasta i bum, a później tylko wyzywanie się od ku***gokolwiek i toksyczna dosyć sytuacja. Napisałem tylko, że tak jest i wiem, że to głupie.

: 23 paź 2006, 13:49
autor: unlucky_sink
TedBundy pisze:W ogóle to ciekawy przypadek. Kilka takich osób znam, nie tylko jego
No coz, rozni ludzie są. Dla niektorych otwarcie sie przed bliską osobą i rozmowa z nią jest trudniejsza, dla innych rozmowa z partnerem bedzie latwiejsza niz z obcymi a jeszcze inni nie beda mieli ani z tym ani z tym wiekszego problemu.

Ale w tym konkretnym przypadku wydaje mi się, ze moze oni nie są wystarczająco blisko, może on nie czuje sie pewnie.

Re: napinka większa i mniejsza

: 23 paź 2006, 21:27
autor: katerina
TedBundy pisze:Widziałem kilka podobnych przykładów, "selektywnej odwagi"; zaobserwowałem je wśród kilku innych osób. Pewność siebie ma granice? Jak najbardziej :) Ciekawym Waszej opinii nt takich "selektywnych" sposobów zachowań. Szczególnie gdy ta pewność "wyparowuje" wówczas, gdy najbardziej jest potrzebna.[/i][/center]


Osobiscie mam raczej na odwrot: im lepie kogos znam, im blizsza mi osoba, tym latwiej mi szczerze rozmawiac. Przy obcych ludziach bardziej dbam o konwenanse, staram sie mowic raczej oglednie. Ale nie mam problemu z komunikacja w zwiazku. Czasem slow brakuje albo umiejetnosci przekazania w sposob precyzyjny wlasnych mysli, natomiast nie jest to kwestia odwagi czy pewnosci siebie.

Natomiast faktem jest, ze niektorzy ludzie bardzo kategoryczne sady wypowiadaja do innych, maja cale mnostwo dobrych rad na podoredziu, zas w momencie, kiedy sytuacja zaczyna dotykac ich osobiscie, traca rezon i nagle okazuje sie, ze porzadna rozmowa jest dla nich zbyt duzym wyzwaniem.

: 23 paź 2006, 23:09
autor: Joasia
Z różnymi ludźmi różnie rozmawiam.
Na przykład z tymi których dobrze znam gadam na luzie - czasami głupoty, śmieję się, żartuję. Z tymi których znam mniej jest już inaczej. Wtedy jestem bardziej poważna.
Z kolei kiedy rozmawiam z Moim to kilka razy zdarzyło mi się chlapnąć coś takiego czego on nie potrafi do tej pory zrozumieć bo ja tak tylko rozmawiam ze swoim bratem. Wtedy się na mnie obraża bo się poczuł "urażony".

: 24 paź 2006, 10:21
autor: natasza
Stram się wyrzucać wszystko z siebie, ktokolwiek to jest. Przez to nieraz miałam problemy z dalszym wujostwem, bo nie liczyłam się ze słowami, a w moim mniemamniu szacunek im sie zaden nie należał. W stosunku do swojego partnera również nie mam z tym problemów. Ale mam wątpliwości czy to takie zdrowe jest do końca. Bo jak mawia moja babcia "pokorne ciele 2 krowy ssie". Często coś przez to traciłam, ale wolę być sobą, sobą..
Za to mój partner jest przeciwieństwiem i weź tu żyj.