Danse macabre...
: 20 paź 2006, 01:12
Czy mi się wydaje czy nagle wszyscy młodzi odchodzą. Jak to jest 85 letnia kobieta która leży w domu opieki społecznej prosi przy mnie Boga o śmierć, a Bóg zabiera ojca trójki dzieci. Tak zupełnie niespodziewanie, na oczach dwóch synów, którzy próbuja go reanimować. Wiem życie jest niesprawiedliwe i widocznie tak miało być. Ale trudno się pogodzić, trudno uwierzyć, że facet z którym się do niedawna rozmawiało teraz leży w kostnicy. Boję się, że moich rodziców też to spotka. Że chłopak w którym się zakochałam kiedyś też niespodziewanie zejdzie z tego swiata, a ja na to nie bede miała żadnego wpływu...

.
No proszę Cię, nie załamuj mnie. Umiera Ci ojciec, a Ty cieszysz się, bo w czasie pogrzebu słoneczko wyszło zza chmurek?