Miłość czy przyzwyczajenie
: 01 sie 2006, 13:18
Witam, od prawie 2 lat jestem w stałym związku z dziewczyną niestety teraz przechodzimy kryzys. Moja diziewczyna z dnia na dzien uświadomiła sobie ze nie potrafi kochać mnie tak jak było to na poczatku. Ma watpliwości do tego czy to jest Miłość czy przyzwyczajenie/przywiązanie. Widywaliśmy się prawie codziennie lub co drugi dzień ale jej ta mysl nasunela sie tak gwaltownie z dnia na dzien odrazu wyczulem ze jest cos nie tak. Zdziwilo mnie to z jednej strony ze po dwóch latach slowo kocham przestalo co kolwiek dla niej znaczyć . Według mnie po tym okresie szaleńczej miłości zaczeła sie tzw stabilizacja bo nic nie trwa ciągle cały czas wszystko sie przeciez zmienia. Mysle ze moje kochanie po prostu spanikowalo i nie wie co ma z tym zrobić bo wiem ze ja jestem jej pierwsza prawdziwa miloscia i boi sie zakceptowac to ze milosc z biegiem czasu sie zmienia. Zaproponowalem jej dluzsza rozłąke aby mogla sobie wszytko poukladac kiedy sie roztawaliśmy nie obylo sie bez łez, płakaliśmy jak na pogrzebie za bliską osobą. Teraz pytam czy to cos da?? Przełamie ta rutyne?? Czy mamy jakies szanse zeby bylo jak dawniej?? Prosze o jakies rady...
![:] :]](./images/smilies/krzywy.gif)
Możliwe, że panna ściemnia, nie kocha go i z ulgą przyjęła rozstanie, a płacze, bo się rozczula nad sobą i straconym czasem.

