agnieszka.com.pl • Rozwody a dzieci
Strona 1 z 1

Rozwody a dzieci

: 10 kwie 2006, 23:49
autor: mika
Tak mnie zastanawia co myslicie na ten temat. jak powazne skutki moze miec np rozwod rodzicow w przyszlych zwiazkach dzieci. czy taka osoba moze zaufac drugiej jezeli przez wiekszosc dziecinstwa widzi jak rodzice sie kluca, walcza miedzy soba a potem jedno z nich odchodzi z domu? czy moga wyzbyc sie strachu przed rozpadem w zwiazku?

: 11 kwie 2006, 00:06
autor: Mysiorek
mika pisze:jezeli przez wiekszosc dziecinstwa widzi jak rodzice sie kluca, walcza miedzy soba

Przecież nie zawsze tak to wygląda.
Ale nie pochodzę z rozbitej rodziny, więc Ci nie pomogę.
mika pisze:czy moga wyzbyc sie strachu przed rozpadem w zwiazku?
... choć sądzę, że to (rozpad) powinno być bodźcem do zbudowania czegoś lepszego. :)

: 11 kwie 2006, 00:10
autor: Hela Bertz
Znam dzieci z rodzin "trzymanych na siłe". Mają ok 30 lat i nie chcą mieć partnera, bo twierdzą ,że instytucja rodziny nie może istniec. Ani tak dobrze ani tak.

: 11 kwie 2006, 00:11
autor: Tyrese
Niewiem jak to jest kiedy dziecko widzi to wszystko na własne oczy, kłótnie, rozwód, wyprowadzka. Sam wychowywałem się bez ojca, odszedł od nas po moim urodzeniu, w ogóle go nieznałem. Raczej niewpłynęło to na mnie jakoś szczególnie. Może jedynym tego skutkiem jest to że chcę aby moje dzieci miały pełną i szczęśliwą rodzinę.

: 11 kwie 2006, 00:49
autor: Koko
Kłótnie czy rozstanie nawet w pokojowej atmosferze to jedno.
Rozmowa z dzieckiem to drugie. Bez niej (nich) cóż, może być różnie.
Bo tu bardziej liczy się zrozumienie, tak aby myśli nie skakały z kwiatka na kwiatek. Aby nie było zbyt dużych wahań, a pewność, że sytuacja winą dziecka nie jest. Bo każdy podświadomie winy będzie szukał.
Właściwa ocena sytuacji, w późniejszym, już dorosłym życiu dystans, mogą wiele.

: 11 kwie 2006, 07:28
autor: cajmer
Rozstanie rodziców na pewno nie zostaje bez echa w póxniejszym życiu dzieci z rozbitych rodzin. Po tym jak ojciec odchodzi po 25 latach małżeśnswa z inną zmienia sie ich pogląd na życie. Nie ma sie później takiego zaufania do ludzi. Przynajmnij ja tak mam. Boje sie wiązać. Nie chce żeby i później mi sie "odwidziało" tak jak ojcu, bo wiem jakie cierpienie sie wiąże gdy odchodzi ktoś bliski. Mam strach rpzed tym zeby nie skrzywidzić drugiej osoby wiem jak to boli...

: 11 kwie 2006, 07:53
autor: Yasmine
mika pisze:czy taka osoba moze zaufac drugiej jezeli przez wiekszosc dziecinstwa widzi jak rodzice sie kluca, walcza miedzy soba a potem jedno z nich odchodzi z domu?

Wolalabym, zeby tata odszedl ( i tak z nim kontaktu nawet jak z nami mieszkal nie mialam) niz slyszec te ciagle klotnie. Zastanawiam sie jakis cudem moja mama wyszla za mojego ojca. On sie nigdzie nie potrafil zachowac.
Od dziecka jestem natomiast bardzo nerwowa. Wiem, ze to mialo ogromny wplyw na mnie. I nie mam czegos takiego jak strach, ze mnie to tez spotka.
Moja mama z ojcem byli totalnie niedobrani. Codziennie mijali sie w domu i nic wspolnego ze soba nie mieli.
Teraz mama ma faceta (juz jakies 5 lat) i o nim moge powiedziec, ze jest mi prawie jak ojciec.

: 11 kwie 2006, 21:31
autor: mika
mi sie zdaje ze teraz mi ciezej niz kiedys ze rodzice moi nie byli ze soba szczesliwi. ze nie twozylismy normalnej rodziny. a na dodatek ze wszystkich doroslych ludzi znam tylko jedna pare co przez wiele lat sa ze soba, wychowali 3 dzieci i nadal w nich widac wzajemna milosc i zgode... tylko jedna para na tak wiele...

: 12 kwie 2006, 20:18
autor: olecxka
mika pisze:jak powazne skutki moze miec np rozwod rodzicow w przyszlych zwiazkach dzieci.

Moi rodzice rozwiedli się jak miałam 6 lat. Od tego czasu wychowywałam się bez ojca. Jak to wpłynęło na mnie? Trudno określić, fakt że zawsze wybierałam sobie starszych facetów. Psychologowie twierdzą że dziewczyna która wychowywała się bez ojca szuka go później w swoim partnerze. Czy tak właśnie było nie wiem, moze to tylko przypadek. Ostatnio jest wręcz odwrotnie, podobają mi się młodsi ode mnie.
A co do rozbitej rodziny to powiem tyle: lepiej mieszkać tylko z jednym z rodziców, za to w spokoju i bez wiecznych awantur.
Jestem bardzo wdzęczna mojej mamie że nie buntowała mnie przeciwko ojcu, złego słowa na niego nie powiedziała (ja sama widziałam, nie musiała mówić).
I rodzice rozwiedli się bez prania brudów i przeciągania dzieci na swoją stronę. Nie pamiętam żebym jakoś specjalnie przeżywała tą sytuację.

: 12 kwie 2006, 20:23
autor: Sasetka
Najwazniejsze aby zadbac o dobro dziecka. Nie jestem za ciagnieciem zwiazkow na sile, tylko po to, zeby zachowywac pozory, zwlaszcza ze dzieciaki to czuja... Ale z jakichkolwiek powodow rodzice sie rozstaja uwazam, ze powinni przy dziecku zachowywac sie wobec siebie w sposob dla siebie zyczliwy. Bo niby czemu cierpiec maja te niewinne niczemu istotki? :( One przeciez kochaja i mamusie i tatusia.....

: 12 kwie 2006, 20:33
autor: olecxka
Asiula pisze:Ale z jakichkolwiek powodow rodzice sie rozstaja uwazam, ze powinni przy dziecku zachowywac sie wobec siebie w sposob dla siebie zyczliwy

Tak, przy czym nie chodzi o udawanie miłości, tylko zwyczajne grzeczne kulturalne zachowanie. Zadnych kłótni przy dzieciach nie powinno być.
Rzeczywistość często jest inna:(

: 12 kwie 2006, 20:40
autor: Elspeth
Rozwod na pewno ma wplyw na dzieci. Moi rodzice sie nie rozwiedli, ale bardzo czesto zalowalam ze sie nie rozeszli. Wspominajac ostatnie lata nie widze w ich zwiazku milosci, bardziej chyba przyzwyczajenie. No ok partnerstwo tez od czasu do czasu sie pojawialo ale nie milosc. Winie tu uzaleznienie mojego ojca, chociaz pewnie jakas czesc winy jest i po stronie mamy, moze nie zareagowala dostatecznie szybko na to co sie zaczynalo dziac, nie wiem. W kazdym razie mysle ze czasami lepiej jest sie rozejsc niz trwac w zwiazku w ktorym zabraklo milosci tylko dla dobra dziecka. Dziecko to swietny obserwator i wyczuje ze cos miedzy rodzicami jest nie tak. Nawet jesli beda przed nim udawac.

: 12 kwie 2006, 21:18
autor: mrt
Mnie rozwód wzmocnił jak cholera. A właściwie w mojej wrodzonej sile utwierdził i jeszcze ją spotęgował (czyli istotnie wzmocnił). I w ogóle to po mnie spłynęło. Miałam 7 lat.

Z perspektywy czasu stwierdziłam, że miał wymierny wpływ na podejście do związków, seksu i sotsunków międzyludzkich: nie ten, to inny, następny. Ale może ja to miałam już wrodzone.

: 12 kwie 2006, 23:17
autor: mika
mowicie ze lepiej zeby sie rozwiedli niz trwali w nieudanym zwiazku. u mnie mozliwe ze za pozno. rodzice mimo ze sie kochali mieli duzo problemow i nie potrafili ich rozwiazac, zamiast tego pograzali sie coraz bardziej... potem cale zycie moje leglo w gruzach...stracilam duzo...a potem oni sie rozeszli... przez pare lat bylo ok, ale teraz coraz wiecej slysze ze np to wszystko to ojca wina, ze to bylo takie, ze on robil to, tamto siamto.... ojciec mowi ze gdyby matka nie robila tego tmtego i bla bla bla... to boli, jak tata przyjdzie do mnie to prawie zawsze sa jakies podjazdy... a najgorzej jak matka negatywnie mowi o mnie e "jestem taka sama jak ojciec", ze robie to czy tamto jak on,, ze jestam typowym ....[nazwizko], teraz coraz bardziej mi brak tego ze nie pamietam czasow jak sie kochali i nie mieli problemow, jak chodzili na imprezy, tanczyli, smieli sie. jak cala rodzina chodzilismy na spacery, na plaze... coraz bardzxiej mnie boli ze zostalo mi to odebrane....coraz czesciej mysle ze stane sie taka jak moja matka, ze bede sie czepiac o byle co, lub ze stane sie jak ojciec.....

: 12 kwie 2006, 23:22
autor: olecxka
mika pisze:teraz coraz bardziej mi brak tego ze nie pamietam czasow jak sie kochali i nie mieli problemow, jak chodzili na imprezy, tanczyli, smieli sie. jak cala rodzina chodzilismy na spacery,

Mi tego nie brakuje, nawet nie wiem jak to jest

: 13 kwie 2006, 07:41
autor: Andrew
mrt pisze:Mnie rozwód wzmocnił jak cholera. A właściwie w mojej wrodzonej sile utwierdził i jeszcze ją spotęgował (czyli istotnie wzmocnił). I w ogóle to po mnie spłynęło. Miałam 7 lat.

Z perspektywy czasu stwierdziłam, że miał wymierny wpływ na podejście do związków, seksu i sotsunków międzyludzkich: nie ten, to inny, następny. Ale może ja to miałam już wrodzone.


wzmocnił ? akurat , reszta bez komentarza <browar>

: 13 kwie 2006, 08:37
autor: mrt
Andrew pisze:wzmocnił ? akrat , reszta bez komentarza
Możesz więcej wnosić swoimi postami? Jeśli nie, to naprawdę wystarczy napisać "aha".

: 13 kwie 2006, 11:26
autor: Olivia
Nie umiem powiedzieć, z jakiej rodziny jestem. Z rozbitej raczej nie, prędzej z niepełnej. Nigdy nie miałam wzorca rodziny, bo mój tata zawsze był sam, zawsze od kiedy pamiętam. Czy to oznacza, że nie umiem stworzyć rodziny? Przez te lata cały czas się przekonywałam, jak bardzo kochał mamę. Mimo wszystko. I to mi wystarczy.

A jest różnica między tym, czy ktoś jest z rodziny rozbitej, czy patologicznej.

: 13 kwie 2006, 11:40
autor: olecxka
Olivia pisze:A jest różnica między tym, czy ktoś jest z rodziny rozbitej, czy patologicznej.

Zasadnicza, dzieci z rodzin patologicznych mają skrzywioną psychikę (zawsze) bo naogladają się libacji, bójek, nasłuchają krzyków (w wersji light) albo też są bite , poniżane, ośmieszane, nawet wykorzystywane seksualnie.
Natomiast rozbita rodzina jest troche kulawa (niepełna), ale bardzo często to dobra rodzina, ciepła, kochająca.

: 13 kwie 2006, 11:53
autor: Yasmine
A jak ktos jest z rozbitej i na dodatek
olecxka pisze:bo naogladają się libacji, bójek, nasłuchają krzyków
.

2w1 co <pijak> ?

: 13 kwie 2006, 12:00
autor: Olivia
Yas, zależy, czy był w takiej rodzinie i od pewnego czasu nie jest a tym, czy nadal jest w takiej rodzinie i wychodząc z niej tworzy swoją.

: 13 kwie 2006, 12:41
autor: olecxka
Yasmine pisze:2w1 co

I tak bywa niestety, na pewno osobom z takich rodzin trudno się pózniej odnaleźć w dorosłym życiu, nie miały się na kim wzorować, rodzina i związek kojarzy im się z bólem i cierpieniem.
A rozwód w takiej rodzinie? Tutaj nie ma mowy o cywilizowanym rozstaniu, a kto najbardziej cierpi? nie musze mówic

: 14 kwie 2006, 00:31
autor: mika
Yasmine pisze: jak ktos jest z rozbitej i na dodatek
olecxka napisał/a:
bo naogladają się libacji, bójek, nasłuchają krzyków
.

2w1 co ?


popieram pytanie :(.....