agnieszka.com.pl • Co czuje po zerwaniu strona zrywająca?
Strona 1 z 1

Co czuje po zerwaniu strona zrywająca?

: 06 kwie 2006, 14:38
autor: Hela Bertz
Jako, że jestem kobietą, a zerwał ze mną mężczyzna, dlatego cenne będą dla mnie doświadczenia panów, wdzięczna jednak będę również i paniom "zrywającym" za przedstawienie sprawy.

Staram się otrząsnąć po tym jak zostałam zostawiona, powód- lęk przed odpowiedzialnością, "i tak Cię zawiodłem", "kocham Cię , ale..."
Boli mnie to wszystko, ale chciałabym zrozumieć co czuje ta "zrywająca" strona, co popycha do podjęcia takich decyzji, co po fakcie myśli, jak funkcjonuje ktoś, kto decyduje, że to koniec.

Wiem, że każdy jest inny, że nie da się tak uogólnić, ale ciekawa jestem Waszych opinii.

: 06 kwie 2006, 14:47
autor: ksiezycowka
Mysle ze zalezy to od powodow zrywania.
Bo jesli przykladowo zrywam bo nas ktos zdradzil, oszukal powaznie, wykorzystal to osoba zrywajaca czuje bol i zal i jest pewna swojej decyzji.Nie chce miec wiecej nic wspolnego z druga osoba, chce uciac wszelkie kontakty, pozbyc sie jej z zycia i jednoczesnie nie moze sie pogodzic ze ta osoba, ta ktora przeciez zawsze byla taka kochana wspanila itd cos takiego mogla zrobic.
Ale bywa i tak ze człek sie wacha. cos nie gra, zwiazek jakos sie zkiepścił, ale dązy w niepomyslnym dla nas kierunku. Wtedy czlowiek przestaje sie czuc pewnie , wacha sie nie wie co robic miota i meczy, z jednej strony chce byc z ta osoba ale nie tak jak jest teraz a nie wie jak to zmienic. Wtedy watpliwosci i znaki zapytania nie daja spokoju i w koncu zazwyczaj jesli sie z tym nic nie zrobi dochodzi do zerwania ale to jest bardziej cos w stylu "chyba chce z Toba zerwac..." niz ze jestem ewnien ze to trwac nie moze.

: 06 kwie 2006, 14:51
autor: Hela Bertz
Chodzi mi właśnie o tę drugą opcję moon, nie żadna zdrada ani konflikt, tylko dokładnie to co napisałaś. Nie rozumiem tylko dlaczego łatwiej jest zerwać niż walczyć o związek, skoro twierdzi się, że się kogoś kocha.

: 06 kwie 2006, 14:56
autor: ksiezycowka
Bo czasmi nie widzi sie mozliwosci walki. sadzi sie ze na nia juz za pozno, ze juz nic nie mozna zrobic i ze takie wyjscie bedzie najlepsze.

: 06 kwie 2006, 14:57
autor: Hyhy
Niom cos nie dziala to sie zostawia i zamawia nowe.. dziekuejza taka milosc wole jej nie miec w ogóle :)

A co czuje... ogolnie nie wazne czy to mowi facet czy kobieta... kocham Cie ale... ale W Y P..... i tyle moge takiej osobie powiedziec.

JAk ze swoja zerwalismy widzielismy sie u mnie z dzien pozniej rzucilismy na siebie zaczelismy przytulac i calowac i co i to miala byc milosc? Moge sie przytulac i calowac bez takich emocji...

Ucieczka od odpowiedzialnosci... chrzanic wszystko :) i juz.

: 06 kwie 2006, 15:00
autor: Hela Bertz
Smutne to, bo "skiepszczenie" związku nie następuje z dnie na dzień, a żadnych wyraźnych sygnałów nie dostałam. Jak sam stwierdził:"mieliśmy rozmawiać o wszelkich problemach na bieżąco, ale tego nie zrobiłem". Nie rozumiem, patrzył jak związek się rozpada i nic z tym nie zrobił. Chyba, że mu się wydawało, że kocha.

: 06 kwie 2006, 15:02
autor: ksiezycowka
Hela Bertz pisze:. Chyba, że mu się wydawało, że kocha.
Mozliwe. Pewnie ze nie jest z dnia na dzien. I nie jest to wina jednej osoby. Tyle ze jedna osoba moze to dotkliwiej odczuwac a druga sie tym zanadto nie przejmowac i wtedy ta co ja boli powinna rozmawiac mowic o tym co jest nie tak co jej nie pasuje i wtedy razem mozna dzialac a nie tak dusic to w sobie az w koncu nie wiedziec co robic i zerwac.

: 06 kwie 2006, 15:09
autor: Hela Bertz
No niestety, może nauczy się nie dusić wszystkiego w sobie w przyszłych związkach. Ale wracając do tematu, jak się czuliście zrywając z kimś w podobnej sytuacji. Nie ma później wątpliwości?

: 06 kwie 2006, 15:11
autor: ksiezycowka
Ma. I czasem si echce wrocic i wszystko zmienic, a czasem ma sie al emowi sie trudno i zyje dalej z kims innym moze i stara sie nie popelniac znow tych samych bledow.

: 06 kwie 2006, 19:44
autor: Mysiorek
Hela Bertz pisze:dlaczego łatwiej jest zerwać niż walczyć o związek

Nikt nie zrywa "bez powodu". Nawet gdy jeszcze coś się tam tli pt.: "kocham"... to jest już lepsza wersja. Nawet gdy NIE JEST, to dla tej osoby, w tym momencie JEST. Nikt zdrowy na umyśle przecież nie porzuci, odepchnie DOBRA.
Hela Bertz pisze:skoro twierdzi się, że się kogoś kocha.

Jeśli kocha prawdziwie, to potem klapki spadają i jęczy ... co stracił/a.

: 06 kwie 2006, 20:03
autor: Haro
Mysiorek pisze:Nikt zdrowy na umyśle przecież nie porzuci, odepchnie DOBRA


To teraz wytlumacz mi to co mnie spotkalo...

: 06 kwie 2006, 20:04
autor: Mysiorek
Haro pisze:To teraz wytlumacz mi to co mnie spotkalo...

... miała "gotowca" lub zachorowała :)

: 06 kwie 2006, 20:22
autor: Haro
Nie kumam. Gotowca? Zachorowala? <hmm>

: 06 kwie 2006, 20:27
autor: ..::WdOwA::..
Hela Bertz pisze:co czuje ta "zrywająca" strona,

No na pewno w pewnym sensie ulgę 9zależnie od powodu), ale i żal i rozczarowanie samym sobą.
Hela Bertz pisze:co popycha do podjęcia takich decyzji

Rożnie. Czasme zdrada, kłamstwo. Czasem znudzenie lub'strach przed czymś'. Głownym powodem jest chyba raczej monotonia i nuda...

: 06 kwie 2006, 20:30
autor: ptaszek
Ja zerwałam, bo spojrzałam nieco w przyszłość i zobaczyłam, że z tym człowiekiem nie będzie ona taka, jak bym chciała. Mimo mnóstwa pozytywnych cech, mimo absolutnego dogadywania się w pewnych sprawach, mimo niesamowitego ciepła i "porozumienia dusz", nie było tej iskierki ani uczucia, że temu człowiekowi można by oddać wszystko. Po prostu był mi przyjacielem, nie partnerem "na resztę życia". Dziwnie się czułam, kiedy mi mówił "kocham".... bo ja tego nie odwzajemniałam. I nie było na co czekać, po prostu musiałam to zakończyć, choć wcale łatwe to dla mnie nie było. Zwłaszcza, że to bardzo wrażliwy i uczuciowy człowiek. Nie chciałam go ranić i nie chciałam, żeby przeze mnie płakał, ale stało się jak się stało. Z mojej strony to była tylko fascynacja i sympatia, którą pomyliłam z czymś większym.... :(

: 06 kwie 2006, 20:33
autor: Haro
I zrobilas mu tak sama wielka krzywde jaka moja zrobila mi. <foch> Ile czaus byliscie ze soba>

: 06 kwie 2006, 20:49
autor: Wstreciucha
Zerwalam - bo nie kochalam . Co czulam ? czulam sie winna, wylalam litry lez .... bo zranilam .
Zerwali - bo kochali ale rzekomo wybrali dla mnie lepiej :/ Jak sie czuli ? opowiadali mi , ze podle, ze tego nie chcieli ale musieli, ze niby robili to wbrew sobie :/ ..... nie wierze

Nigdy nie pozostane w zwiazku, w ktory mam wkladac wszystkie swoje sily tylko po to by PRZETRWAL. Hela Bertz, Jesli Twoj ukochany czul to samo, to bedzie ubolewal, ale zyc z Toba nie bedzie chcial .

: 06 kwie 2006, 22:11
autor: olecxka
Jak ja zrywam to czuję się głupio, często mam wyrzuty sumienia. Raz mi się zdarzyło że to facet ze mną zerwał, łoj masakra, strasznie było. Ciekawe co on wtedy czuł.
? Ale wspominał że kocha tylko coś tam teges. Pierdolec jeden

: 06 kwie 2006, 23:35
autor: Hela Bertz
Wstręciucho nie wiem czy wkładał swoje wszystkie siły- starał się na pewno tak jak ja, ale czy wszystkie...może to go przerosło.
Ptaszku, takie dylematy to ja miałam kiedyś,może dlatego nie poddaję się tak łatwo depresji, choć żal i ból jest ogromny, stwierdziłam, że skoro kocham to będę walczyć, on nie chciał.
Jak sam stwierdził, widział od pewnego czasu, że coś się sypie(rutyna itp.), ale zamiast działać, żeby ratować czekał.
Próbowałam coś zrobić, żeby rutynę zwalczyć, ale sama nie dałam rady. Jak stwierdził później- sam się poddał, bo nie wiedział co robić.
Boli jak diabli...zastanawia mnie tylko dlaczego człowiek widzi swoje(i cudze) błędy po fakcie.[/quote]

: 06 kwie 2006, 23:38
autor: Wstreciucha
Hela Bertz pisze:Wstręciucho nie wiem czy wkładał swoje wszystkie siły- starał się na pewno tak jak ja, ale czy wszystkie...może to go przerosło

o tym mowie, a Ty prawie chwycilas ;) chodzi o to ze on staral sie byc moze na tyle, na ile to czul, a na ile to czul to teraz mozesz sie domyslac ;)

: 06 kwie 2006, 23:47
autor: Hela Bertz
No może nie jestem tak błyskotliwa :| , ale myślę, że mogę zostać rozgrzeszona:) Teraz się domyślam, że dużo mówił, planował(wspólne mieszkanie, zaręczyny), a jak doszło co do czego to się okazało, że to ponad jego siły. Może mówił to co myślał, że ja chcę usłyszeć, a nie to co czuł.
Im dłużej o tym myślę, im dłużej czytam Wasze wypowiedzi, dochodzę do wniosku, że lepiej było się rozstać teraz, a nie po podjęciu ważniejszych decyzji.
Dziękuję Wam wszystkim bardzo :*