Cięzko o tym pisać,ale....
: 21 wrz 2005, 19:29
Długo zastanawiałam sie czy poruszyc ten temat ,ale doszłam do
wniosku,ze o jeden kamień z serducha lżej....
Parę dni temu zginął mój kolega w wypadku,miał 18 lat i całe życie
stało przed nim otworem,pełne radości,perspektyw ...
Teraz do rzeczy:po prostu nie mogę sie pogodzić ze stratą tak
młodego kolegi , z jednej strony cieszę sie,że mogę żyć ,a z drugiej
nie wiem po co tyle cierpienia,bólu i łez.
To był tylko(słowo "tylko"moze byc nie na miejscu)
kumpel,znajomy a jego śmierć mnie tak boli,strasznie mi ciężko.
Byliście w podobnej sytuacji,jak sobie poradziliście??
wniosku,ze o jeden kamień z serducha lżej....
Parę dni temu zginął mój kolega w wypadku,miał 18 lat i całe życie
stało przed nim otworem,pełne radości,perspektyw ...
Teraz do rzeczy:po prostu nie mogę sie pogodzić ze stratą tak
młodego kolegi , z jednej strony cieszę sie,że mogę żyć ,a z drugiej
nie wiem po co tyle cierpienia,bólu i łez.
To był tylko(słowo "tylko"moze byc nie na miejscu)
kumpel,znajomy a jego śmierć mnie tak boli,strasznie mi ciężko.
Byliście w podobnej sytuacji,jak sobie poradziliście??
(; 2
