Zanjomi inni i my między nimi.
: 20 sie 2005, 19:01
OStatnio zauwazyłem ze pewna częśc moich znajomych jesy już pożeniona prowadzą sobie jakies tam życie. Jak tak sobie z nimi gadam to mi powtarzają zebym sie cieszył z tego ze jestm sam bo jak sie jest z kims to jest już przekopane. Bla bla bla...
Ale problem tkwi w tym ze ja nie umiem sie tym cieszyć. Moze przez pare minut jest mi z tym dobrze ale potem zaczynam mnie ta myśl męczyć. Zaczynają mnie nachodzic myśli ze sobie nikogo nie znajde i ze bede sam. Wokoł wszyscy sie jakoś parują chodzą ze sobą, zakochuja a mnie jak na złość omija to wszystko. Nie wiem jak to sie dzieje. Po prostu chodze z ludzmi na imprezy sam robie imprezy postrzega sie mnie raczej jako osobe towazyską. Dziewczyny kolegow, znajome (te zajęte) powtażają ze moja dziewczyna bedzie miec ze mną dobrze. Wszystko spoko ale jak to sie dzieje ze jest jak jest. Nawet już nie szukam mysle o wszystkim tylko nie o kobietach ale jak tu nie myśleć idąc ulisą jak dookoła same pary trzymające się za ręce.
Jakiś czas temu uświadomiłem sobie ze nie potrzebuje dziewczyny itp... Ale jednak brakuje mi tego by iść gdzieś z kimś pogadać przytrulić się. No normalnie męczy mnie to.
Jakiś czas temu spotkałem pewna dziewczynę, spotykałem się z nia jakiś czas nawet jej wpadłem w oko. Jednak po kilku spotkaniach wiedziałem ze z nia nic nie bedzie. Rozmowy były takie dziwne a w dodatku mi się nie podobała. wiem ze brzmi to pusto ale stwierdziłem ze lepiej sie w porę wycofać niż potem kogoś zranić.
Tak w ogóle to sie zastanawiam czy jestem normalny bo moje zachowanie przeczy samemu sobie. Nie wiem co mam robić.
Pomożcie!!
Ale problem tkwi w tym ze ja nie umiem sie tym cieszyć. Moze przez pare minut jest mi z tym dobrze ale potem zaczynam mnie ta myśl męczyć. Zaczynają mnie nachodzic myśli ze sobie nikogo nie znajde i ze bede sam. Wokoł wszyscy sie jakoś parują chodzą ze sobą, zakochuja a mnie jak na złość omija to wszystko. Nie wiem jak to sie dzieje. Po prostu chodze z ludzmi na imprezy sam robie imprezy postrzega sie mnie raczej jako osobe towazyską. Dziewczyny kolegow, znajome (te zajęte) powtażają ze moja dziewczyna bedzie miec ze mną dobrze. Wszystko spoko ale jak to sie dzieje ze jest jak jest. Nawet już nie szukam mysle o wszystkim tylko nie o kobietach ale jak tu nie myśleć idąc ulisą jak dookoła same pary trzymające się za ręce.
Jakiś czas temu uświadomiłem sobie ze nie potrzebuje dziewczyny itp... Ale jednak brakuje mi tego by iść gdzieś z kimś pogadać przytrulić się. No normalnie męczy mnie to.
Jakiś czas temu spotkałem pewna dziewczynę, spotykałem się z nia jakiś czas nawet jej wpadłem w oko. Jednak po kilku spotkaniach wiedziałem ze z nia nic nie bedzie. Rozmowy były takie dziwne a w dodatku mi się nie podobała. wiem ze brzmi to pusto ale stwierdziłem ze lepiej sie w porę wycofać niż potem kogoś zranić.
Tak w ogóle to sie zastanawiam czy jestem normalny bo moje zachowanie przeczy samemu sobie. Nie wiem co mam robić.
Pomożcie!!
)
Jak coś sie chce to trzeba zrobić wszystko aby to osiągnąć. Podobno jak czegoć bardzo sie chce to się to osiąga. Trzeba tylko chcieć i walczyc o to a nie czekac az samo przyjdzie.