agnieszka.com.pl • Problem rodzicielstwa ...
Strona 1 z 1

Problem rodzicielstwa ...

: 14 sie 2005, 13:15
autor: Greyangel
Chciałbym poznać Wasze zdanie na taki oto temat:

Dowiadujecie się mając lat 18-20 (opcjonalnie) że Zostaliście adoptowani. Wasi biologiczni rodzice są inni niż ci ludzie którzy się wami opiekowali. Jak reagujecie ... hmmm może to niezbyt fortunne pytanie bo trzeba by było to przeżyć, ale ... jaka by była prawdopodobnie Wasza reakcja ? Co dalej ? Jak się na to Zapatrujecie ?

Kim wg. Was jest matka ? Ta co rodziła czy ta co wychowała ?

Mając lat powiedzmy 15 dowiadujecie się od opiekunów że wasza biologiczna matka, ojciec lub rodzice chcą was odzyskać (pomijając kwestie prawne, jest to założenie modelowe). Co wtedy ?

Nie liczę na zbyt dużą ilość odpowiedzi ale będę wdzięczny za jakąkolwiek i od kogokolwiek.

Pozdrawiam

Re: Problem rodzicielstwa ...

: 14 sie 2005, 13:41
autor: kwjk
Greyangel pisze:Dowiadujecie się mając lat 18-20 (opcjonalnie) że Zostaliście adoptowani. Wasi biologiczni rodzice są inni niż ci ludzie którzy się wami opiekowali. Jak reagujecie ... hmmm może to niezbyt fortunne pytanie bo trzeba by było to przeżyć, ale ... jaka by była prawdopodobnie Wasza reakcja ? Co dalej ? Jak się na to Zapatrujecie ?


Na pewno zaskoczenie, ale za rodziców uznawałbym ludzi, którzy mnie przez całe życie wychowywali. Tamci to dla mnie po prostu obcy.

Greyangel pisze:Kim wg. Was jest matka ? Ta co rodziła czy ta co wychowała ?


Jak wyżej.

Greyangel pisze:Mając lat powiedzmy 15 dowiadujecie się od opiekunów że wasza biologiczna matka, ojciec lub rodzice chcą was odzyskać (pomijając kwestie prawne, jest to założenie modelowe). Co wtedy ?


Może byłbym ciekaw jacy to są ludzie, ale żyć i mieszkać z nimi? Nie. Na zmianę rodziców nie miałbym ochoty.

: 14 sie 2005, 14:12
autor: Pegaz
Podziękowałbym moim rodzicom że mnie adoptowali :)
Co do biologicznych rodziców no cóz..stwierdzil bym że byłem im ciężarem a ukochanego dziecka sie nie zostawia..Za rodziców mialbym tych ktorzy mnie wychowali-poświćeili mi swoj czas i zdrowie.

: 14 sie 2005, 14:25
autor: Elspeth
Dla mnie matka/ ojcem nie jest ten ktory dal material genetyczny ale ten kto wychowal, byl przy nas w chorobie, pielegnowal nas, zmienial nam pieluchy, ocieral lzy gdy bylo nam zle... To dla mnie jest prawdziwy rodzic.
Mysle ze na pewno bylaby we mnie ciekawosc kim sa moim biologiczni rodzice, pewnie chcialabym ich spotkac, dowiedziec sie dlaczego postapili tak a nie inaczej, ale slowo "mamo" albo "tato" w stosunku do takiej osoby chyba nie przeszlo by mi przez usta. Chociaz na pewno byla bym wdzieczna biologicznej matce za to ze mnie urodzila a nie usunela zeby pozbyc sie "problemu"

: 14 sie 2005, 14:39
autor: Hyhy
a gdyby was bili i maltretowali?:)

: 14 sie 2005, 14:42
autor: Elspeth
moze Hyhy nie znam statystyk dotyczacych rodzin adopcyjnych ale mysle ze ludzie ktorzy sie na nia decyduja za bardzo pragna dziecka zeby potem robic mu krzywde... Ale twierdze tak patrzac tylko przez swoj pryzmat i swoje podejscie do sprawy adopcji

: 14 sie 2005, 14:42
autor: Yasmine
Hyhy pisze:a gdyby was bili i maltretowali?

Wlasnie o razu mi przyszlo to do glowy jak przeczytalam pytania w topicu.
Co wtedy?

: 14 sie 2005, 14:43
autor: Pegaz
Hyhy pisze:a gdyby was bili i maltretowali?

łatwiej byłoby odejść od przybranych rodziców niż od tych biologicznych ale może się myle..

: 14 sie 2005, 14:50
autor: Kermit
Matka i ojciec to te osoby ktore nas wychowały. Niewazne ze sa nie sa to rodzice biologiczni.

...

: 14 sie 2005, 15:27
autor: Greyangel
Dzięki ... fajnie jest się od Was uczyć :).

: 14 sie 2005, 16:07
autor: gloria
hm, nie rzucilabym sie na poszukiwania moich biologicznych rodzicow, jak to czasami robia w ksiazkach, czy filmach.
zgodze sie z przedmowcami - dla mnie rodzicem jest ten, kto mnie wychowal. bicie czy matlretowanie nic by tu zapewne nie zmienilo (chociaz na 100% powiedziec nie moge, bo nie doswiadczylam na razie niczego takiego).

: 14 sie 2005, 16:30
autor: Hyhy
mysle ze zadawalabys sobie to pytanie . czemu mama cie zostawila , czemu tata nic nie zrobil, kto to byl, czy masz rodzenstwo ? :)

: 14 sie 2005, 16:38
autor: ksiezycowka
Greyangel pisze:Dowiadujecie się mając lat 18-20 (opcjonalnie) że Zostaliście adoptowani. Wasi biologiczni rodzice są inni niż ci ludzie którzy się wami opiekowali. Jak reagujecie ... hmmm może to niezbyt fortunne pytanie bo trzeba by było to przeżyć, ale ... jaka by była prawdopodobnie Wasza reakcja ? Co dalej ? Jak się na to Zapatrujecie ?

Nie mam bladego pojęcia. Na pewno duuuuży szok, ale bym przywykła. Pewnie bym miała pretensje czemu dopiero teraz się dowiaduję, bym się pytała czemu mnie oddali czy oni ich poznali itd.

Greyangel pisze:Kim wg. Was jest matka ? Ta co rodziła czy ta co wychowała ?

Oczywiście osoba, która ofiarowała mi swoje życie, a nie ta co mnie wypluła w szpitalu.
Greyangel pisze:Mając lat powiedzmy 15 dowiadujecie się od opiekunów że wasza biologiczna matka, ojciec lub rodzice chcą was odzyskać (pomijając kwestie prawne, jest to założenie modelowe). Co wtedy ?

Mogę z nimi iśc na kawę, pogadać, trochę sie oswoić ale wracać do nich?Niech idą se robić następne, a ode mnie sie odpitolą.

: 14 sie 2005, 16:41
autor: Hyhy
Ehh tak sie mowi. Mnie ojciec i matka censored na kazdym kroku i nie wiem jak mozna im byc tak wdziecznym, ze tu jestem, tym bardziej ze popierdolona ta polska jak nie wiem :)

: 14 sie 2005, 16:45
autor: ksiezycowka
Hyhy pisze:Mnie ojciec i matka censored**** na kazdym kroku

Mnie też, ale choćby mi rączki i nóżki odcieli i tak będą moimi rodzicami i będę ich kochać.

: 14 sie 2005, 16:47
autor: Pegaz
moon pisze:Mnie też, ale choćby mi rączki i nóżki odcieli i tak będą moimi rodzicami i będę ich kochać.

<brawo1> <aniolek2>
A więc to szczęsciarze że mają ciebie :)

: 14 sie 2005, 16:49
autor: ksiezycowka
Oni twierdza inaczej niestety.
No cóż nie każdy pojmuje, ze ja moje uczucia wyrażam także przez krzyk i pretensje <aniolek2>

: 14 sie 2005, 16:50
autor: Pegaz
moon pisze:Oni twierdza inaczej niestety.
No cóż nie każdy pojmuje, ze ja moje uczucia wyrażam także przez krzyk i pretensje <aniolek2>

Jednak nie jestes wyprana z emocji :> ?

: 14 sie 2005, 16:52
autor: ksiezycowka
Jestem. Generalnie mój krzyk bierze sie z pustki, ale nie o tym ten topic ;P

: 15 sie 2005, 00:12
autor: fish
Tu Aniołku nie musi wystąpić aż taka drastyczna sytuacja. Podobna sytuacja występuje przy rozwodzie rodziców jak miejsce taty (przeważnie) zajmuje inny facet.
Nie wiem czy szok. Ja teoretycznie byłem chyba o tym informowany bo nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Ale były ciężkie okresy w wieku młodzieńczego buntu. POtrafiłem powiedzieć " nie jesteś moim ojcem, nie masz prawa mi rozkazywać" itp. Głupie to było ale było. Zawsze mnie traktował na równi z moją siostrą (juz jego córką). Nigdy nie widziałem żeby ją jakoś bardziej wyróżniał.
Tak jak większość pisała nie ważne kto zrobił, ważne kto wychował. Kiedyś mi dziecko mojej byłej kobiety powiedziło, że woli mnie od swojego taty. Takie coś się liczy i zostanie w pamięci na zawsze.

...

: 15 sie 2005, 00:27
autor: Greyangel
Muszę powiedzieć że kiedyś miałem okazję spotkać się z takimi problemami, podobnymi jak napisał Fisch. W innym poście pisałem że byłem z kobietą która miała 34 lata. Miała też 12 letniego synka. Jej mąż a jego ojciec, zginął w wypadfku samochodowym jak Igor (synek) miał 5 lat, ojciec trup na miejscu a Igor walczył 2 miechy w szpitalu o życie. Moja partnerka, jego matka, Magda ma raka jajników, z przeżutami, mimo że umówiliśmy się że będziemy się spotykać tylko dla seksu, związaliśmy się emocjonalnie, jak mi pokazywała przeżuty to się poryczałem. To był jeden z tych razów co płakałem (o tym też w innym poście).
Jej synek bardzo często się pytał, kiedy przyjadę. Lgnął do mnie. A ja się trochę wystraszyłem, chyba nie dorosłem :(. To był ten raz kiedy ocierałem się o wychowanie, ojcowanie. Był trochę rozbrykany i Magda sugerowała mi żebym czasem dał mu klapsa. Nie robiłem tego nigdy, bałem się czegoś w rodzaju "nie jesteś moim ojcem" itp.

Ktoś napisał że nie o tym topic ... topic to tylko etykieta, Możecie pisać o wszystkich tych problemach, całej otoczce. A ja będę czytał i myślał ... jak zawsze.