agnieszka.com.pl • Tak czy na opak? :)
Strona 1 z 1

Tak czy na opak? :)

: 06 lip 2005, 16:57
autor: Evestrum
Czytając sobie ostatni temat made by Maverick zacząłem się zastanawiać ile czasu zajęło wam panowie poderwanie dziewczyny od momentu pierwszego spotkania?
Doszedłem do wniosku że można to zrobić na 2 co najmniej sposoby. powiedzmy, że się w kimś zakochaliśmy:) :
1. Poznanie - "zaprzyjaźnienie się" :) - długie podchody w czasie których usiłuje się subtelnie przekonać dziewczynę, że to jednak nie musi być tylko przyjaźń :D - wyznanie uczucia
2. Błyskawiczny podryw, niebawienie się w podchody
Co waszym zdaniem jest skuteczniejsze i czy wybór metody zależy wyłącznie od charakteru wybranki serca?? :))

: 06 lip 2005, 18:40
autor: ksiezycowka
To zalezy od relacji miedzy dwoma osobami. Nie mozan wskazac - o! to jest lepsze!

A zaprzyjaźnianie się [celowe] żeby kogoś poderwać. Fuj!
Co innego stopniowy kontakt i spotkania niekoniecznie pozbawione nutki podrywu.
Inaczej wygląda sytuacja kiedy dwoje ludzi zna się faktycznie nie od dziś i nagle coś ich strzela i chcą być razem, a co innego kiedy jedna strona tworzy takie głupie plany.

: 06 lip 2005, 22:27
autor: AlicE!
moon pisze:takie głupie plany
dlaczego zaraz głupie?
A moze wtedy ta druga osoba też zacznie na to patzreć inaczej, da się przekonać i bedzie pięknie?:P
Nie wiem czemu ale mam wrazenie ze odbierasz to jako coś złego...?
[zaprzyjaźnienie się by kogoś poderwać]

: 06 lip 2005, 23:34
autor: ksiezycowka
Bo jedna osoba wierzy w szczere intencja, a druga kombinuje. Tego przyjaźnią nawać nie mozna jak dla mnie. To raz. A dwa że nawet kumpelskie kontakty na jakieś szczerości być powinne oparte. I owszem, nie podoba mie się coś takiego.
Ja już miałam takiego "miłego" kumpla. "Fajnie" było się po 1,5 roku dowiedzieć, ze był dla mnie miły i w ogóle dzwonił, gadaliśmy sporo tylko po to żeby mnie poderwać.
Nie znosze tak fałszywych ludzi.

: 07 lip 2005, 16:12
autor: Evestrum
Heh, no 1,5 roku to już jednak rzeczywiście jest przegięcie...:/
chodzi mi jednak bardziej o to, że to jest dobry sposób w sytuacji kiedy dziewczyna nie ma zbytniej ochoty na pójście od razu "na całość"...
Łatwiej jest koledze, kumplowi wyciągnąć kobietę na "piwo" i dać jej szansę lepszego poznania się bo przecież nie zawsze od razu iskrzy z obu stron...
Oczywiście tylko w sytuacji kiedy ona i on dopiero się poznali, bo ukrywanie miłości pod maską przyjaźni kiedy oboje znają się już kupę czasu rzeczywiście jest co najmniej głupie.
To tyle. :) :)

: 07 lip 2005, 20:56
autor: gloria
moon pisze:Ja już miałam takiego "miłego" kumpla. "Fajnie" było się po 1,5 roku dowiedzieć, ze był dla mnie miły i w ogóle dzwonił, gadaliśmy sporo tylko po to żeby mnie poderwać.


a co powiesz na taka sytuacje jak ponizej, droga moon?

bliska mi kolezanka przez okolo rok miala przyjaciela, ktory byl dla nia prawdziwa ostoja. czasami az zazdrosc nas wszystkich brala patrzac na ta dwojke (zwlaszcza mnie, bo moje damsko-meskie przyjaznie wszystkie bez wyjatku skonczyly sie, dodajmy - dosc nieciekawie. jak wszystkie przyjaznie).

tak bylo do okolic czerwca, bo dziewczyna odkryla, ze zaczyna czuc do niego cos wiecej. on opowiadal jej o swoich sercowych problemach, a ona cierpiala. kiedy w koncu gosc sam sie domyslil, powiedzial jej, ze jej nie kocha, ale jak dla niego to powinni dalej sie przyjaznic i nic sie nie zmienilo. ona cierpiala, mowila mu codziennie ze go kocha, a on niestety nic.

niedawno dziewczyna poznala brata mojego Mezczyzny i zaczela sie usmiechac, zaczela jesc, odzyla. jakby wstapily w nia nowe sily. wszystko bylo w porzadku do czasu kiedy spotkalismy jej przyjaciela. w drodze na emke wpadlismy na niego na rynku i okazalo sie ze nie dosc, ze uparl sie ze nas odprowadzi to jeszcze strzelil focha, jak jakies dziecko. probowal za wszelka cene zwrocic na siebie jej uwage, zaczal jej wyrzucac ze moglismy go przeciez zaprosic, bla, bla. niby sa przyjaciolmi, ale od kiedy on zauwazyl ze zauroczenie na jego punkcie zaczelo mijac i zaczyna szukac kogos, zaczely sie takie paskudne sceny.

wcielcie sie w droga redakcje Bravo Girl (:D) i napiszcie co moze zrobic w tej sytuacji ta biedna nieszczesliwa nastolatka, hm? [;

: 07 lip 2005, 21:25
autor: fifi
Powinna łapać brata a nie przyjaciela:) to jest jakiś straszny pasożyt emocjonalny, pies ogrodnika!

: 07 lip 2005, 21:43
autor: mariusz
Wszystko zależy od osoby.

1)
Bedziesz szybko podrywać, tzn konkretnie to ci powie ze ją osaczasz, alo be dzieje sie to za szybko.

2)
Będziesz to robić wolnoi subtelnie to sie nie doczekasz staniesz sie jej przyjacielem a ona stwierdzi ze przyjaźń jest lepsza od miłośći.

Jak widzisz tak źle i tak niedobrze. Wszystko zalezy od osoby jaką spotkasz, a taktyka nie bedzie potrzebna tlyko wszystk samo sie potoczy.

: 07 lip 2005, 22:48
autor: ksiezycowka
gloria pisze:ona cierpiala, mowila mu codziennie ze go kocha, a on niestety nic.

I on przywykł do tego.
Przyjaźnią to moze było tylko z poczatku. [Według mnie dobrym kolezeństwem, ale to tak na marginesie].
Potem relacja się zmieniła z powodu jej zauroczenia. Facet przestał być jej przyjacielem. I dokładnie zmienił sie w psa ogrodnika, wyszła z niego toksycznośc.
Zwyczajnie poczuł się odtrącony.
Co zrobić?Brac się za tego odpowiedniego [chyba nie ma watpliwości którego] a z "przyjacielem" pogadać od serca i postawic sprawę jasno - że sobie ta dziewczyna nie życzy owych fochów i takiego zachowania, chciałaby żeby ich układ był znów przyjacielski.
Może wystarczy ofiarowac mu po prostu więcej uwagi [ale tylko jak przyjacielowi!!!] i wyjasnic pare spraw i wszystko się ułoży. Jak nie to odciąc się od tego człowieka.

: 08 lip 2005, 23:39
autor: Evestrum
mariusz...otóz to!, i wedlug mnie jest raczej trudne po 2 czy 3 spotkaniach poznac jak Ona by wolala.. :)