agnieszka.com.pl • powroty...
Strona 1 z 1

powroty...

: 26 sie 2004, 09:31
autor: ___ToMeK___
Kilka minut temu, piszac odpowiedz na inny temat, poruszylem sprawe powrotow w zwiazku. Chcialbym sie Was zapytac co o czyms takim myslicie, czy ma to w ogole sens?
Z mojego doswiadczenia wynika, ze comeback'i nie maja absolutnie zadnego sensu. Skoro raz doszlo az do tego, ze zwiazek sie rozpadl, to w przyszlosci zawsze bedzie to lezalo na zoladku ;). Bedzie sie wracalo do tego okresu, w ktorym bylo zle itp... po prostu - nigdy nie bedzie tak jak bylo wczesniej, co najwyzej gorzej.

Znacie jakies przyklady zwiazkow z udanymi powrotami? I co w ogole myslicie na ten temat?

pozdrawiam :)

p.s. Przez powrot nie rozumiem zejscia sie po rozstaniu z przymusu (np wyjazd na dosc dlugi okres za granice), tylko z wlasnej woli.

: 26 sie 2004, 09:41
autor: robi
jeśli jest to z własnej woli to nie sądze a własciwie bez sensu

: 26 sie 2004, 10:34
autor: Mroczny Piskacz
ten temat juz byl, poszukaj na forum...

chodzilo o to czy wchodzi sie dwa razy do tej samej rzeki, metafora zwiazku...


Ja Ne,

    Gorgon

: 27 sie 2004, 09:24
autor: natasza
a mi się zawsze wydawało, że to jest możlwie, by dalej tworzyć poprawny związek, ludzie błedy popełniają..

a że tak zapytam co to znaczy ?--?WSZS?
(w Twoim opisie)

: 27 sie 2004, 11:27
autor: taka_jedna
że tak zapytam co to znaczy ?--?WSZS?

Wierność Szczerość Zaufanie Szacunek - juz to próbowałam rozszyfrować :)
Co do zwiazków - poczytaj posty Mysiorka - im się udało
moim zdaniem możliwy jest powrót jesli jedna osoba zraniła a druga nie mogła wybaczyć, odeszła, ale teskni, czeka, to wtedy jeśli on/ona przeprosi, pokaże że zalezy na nas, może zwiazek znów się odrodzi :) Oczywiscie zalezy jak długi czas, myślę że pare dni to łatwo a potem coraz trudniej...

: 04 wrz 2004, 23:53
autor: krzyniu
moj zwiazek nalezy do wlasnie takich...rozstalem sie z moja dziewczyna po 3 miesiacach....zaczelo sie psuc i stwierdzilem ze nie ma co naprawiac ale nie trwalo by z powrotem byc razem....jakies 2 tygodnie i sie zeszlismy teraz jestesmy razem 9 miesiecy

wiem ze to taki mini przyklad bo i maly starz jak i maly czas rozstania ale sadze ze jednak mozna do siebie wrocic jak kogos sie bardzo kocha...mozna tez dac komus odejsc z milosci...mozna kogos tak bardzo kochac iz chcac szczescia dla tej drugiej polowki pozwolic odejsc i powiedziec "z nim bedziesz szczesliwsza"byla nawet taka piosenka o facecie ktory dal odejsc swojej kobiecie by byla szczesliwa z innym

piekne,ale :567: bolesne

: 05 wrz 2004, 18:43
autor: lizaa
powroty maja sens. tyle powiem.

: 06 wrz 2004, 03:24
autor: gracja
Powroty zależą od powodu rozstania, jeśli związek umierał powoli i ludzie zaczeli sie od siebie oddalać to chyba lepiej go nie odgrzewać. Sens powrotów widzę, gdy rozstanie miało charakter nagły: zdrada, wielkie emocje, szybkie decyzje. taka zbrodnia w afekcie :P

: 06 wrz 2004, 17:26
autor: amazonka
Powroty zależą od powodu rozstania, jeśli związek umierał powoli i ludzie zaczeli sie od siebie oddalać to chyba lepiej go nie odgrzewać. Sens powrotów widzę, gdy rozstanie miało charakter nagły: zdrada, wielkie emocje, szybkie decyzje. taka zbrodnia w afekcie


Zgadzam się z przedmówczynią. Jeśli para rozeszła się, bo miłość zniknęła to raczej marne szanse, że zadomowi się ponownie na dobre. Jednak często powroty mają sens, podobno uczymy się na błędach... po rozstaniu jesteśmy bogatsi o nowe doświadczenia.
Ja jestem takim przykładem połowicy szczęśliwego związku, którym ma na swoim koncie niemal półroczną przerwę. Co prawda rozstaliśmy się w zgodzie i nigdy nie przestaliśmy się kochać, po prostu moje kochanie wyjechało na drugi koniec Polski i uznaliśmy, że powinniśmy dać sobie szanse ułożyć sobie zycie na nowo, ale finalnie okazało się,ze nie potrafimy bez siebie żyć, "męczyliśmy" się prawie 10 miesięcy w związku na odległość (bagatela 550 km) a teraz już ze sobą mieszkamy... POWROTY MAJĄ SENS!!!

: 08 wrz 2004, 21:21
autor: Jasmen
Powroty mają sens, jeśli oboje partnerzy dochodzą do wniosku, że chcą być ze sobą, kiedy czują, że nie mogą się bez siebie obejść, że brakuje im drugiej osoby

: 08 wrz 2004, 21:26
autor: sophie
Z wlasnego dowiadczenia wiem, ze nie zawsze to ma sens. Ale tak jak powiedziala Gracja, duzo zalezy od tego jak wygladalo i czym bylo spowodowane zerwanie...

: 08 wrz 2004, 21:36
autor: Jasmen
Kochający i szanujący się partnerzy będą starali się nawiązać ponownie kontakt. Jestem z natury kobietą, która mocno się angażuje w związek i wiem, jak trudno zapomnieć. :554: Dlatego ważne jest jak się z tym czujemy.

: 08 wrz 2004, 21:43
autor: sophie
Ja przez lata slabo sie angazowalam. Nie lubilam sie wiazac, choc chetni zawsze byli... Dopiero od roku jestem tak naprawde i mocno zaangazowana. I tego zwiazku nie rozwale, bo kocham mojego misiaka nad zycie... I mam nadzieje, ze nie bedzie kwesti zerwania i powrotu... Bo po prostu nie widze mozliwosci, bysmy nie byli razem...

: 08 wrz 2004, 22:56
autor: Mysiorek
Jasmen pisze:Powroty mają sens, jeśli oboje partnerzy dochodzą do wniosku, że chcą być ze sobą, kiedy czują, że nie mogą się bez siebie obejść, że brakuje im drugiej osoby

Bardzo ładnie powiedziane.

Są skazani na siebie. Są autentycznymi połówkami.
Po prostu ... kochają nadal.

: 08 wrz 2004, 23:34
autor: Jasmen
Dziękuję Mysiorku :)
To prawda, są jak dwie połówki, które wzajemnie się uzupełniają, a w związku z tym odczuwają silną więź z partnerem. Tęsknota za partnerem podczas jego nieobecności pozwala nam uświadomić, ile radości wnosi w nasze życie, jak bardzo jesteśmy szczęśliwi, gdy jest blisko nas

: 12 wrz 2004, 21:49
autor: eng
Jesli zwiażek się 'zawiesił na chwilę' z głupiego w gruncie rzeczy powodu to może być chęć i szansa powrotu, bo tak naprawdę nie było to rozstanie, jeśli zaś powodem była osoba trzecia lub sprawy bardziej zasadnicze to gorzej.
Jak budzisz się w sytuacji 'bujaj się koleś' więc niewiele masz tak naprawdę do powiedzenia i nikt cię nie słucha ...

Podziwiam takich gości za którymi laski ganiają i dopraszają się o drugą szansę ... ;)
Ja do nich nie należę ... może to i lepiej :P

Sam nie wierzę w dwie połówki - w populacji jest pewien procent pasujący do nas samych ... zespół cech...
jesli partner jest z tej grupy to jest OK, a jak nie to dupa ... ;)

: 12 wrz 2004, 23:02
autor: Mysiorek
eng pisze:... jeśli zaś powodem była osoba trzecia lub sprawy bardziej zasadnicze to gorzej...
Jak budzisz się w sytuacji 'bujaj się koleś' więc niewiele masz tak naprawdę do powiedzenia i nikt cię nie słucha ...
...Sam nie wierzę w dwie połówki ...

No to uwierz w 2 połówki (nie mylić z gorzałą ;) ) bo to się zdarza.
Ale najpierw trzeba BYĆ tą połówką.
:)

: 13 wrz 2004, 00:59
autor: Maverick
To nie jest tak, ze sa ludzie pasujacy do siebie od razu. W srod wszystkich ludzi sa tacy co prawdopodobnie by pasowali, ale to sie musi dotrtzec, musi pojawic sie to COS, co sprawi, ze czlowiek z poczatku nie wyrozniajacy sie sposrod tlumu nagle wydaje sie o wiele wazniejszy... Z samej gliny czlowieka nie ulepisz... musi byc ten boski pierwiastek...

: 13 wrz 2004, 09:40
autor: eng
Mysiorek pisze:No to uwierz w 2 połówki (nie mylić z gorzałą ;) ) bo to się zdarza.
Ale najpierw trzeba BYĆ tą połówką. :)


Wiesz, tak się składa że ostatnio ktoś mi dogłębnie udowodnił jak to jest ... nie ma czegoś takiego jak połówki.
A twoja domniemana 'druga połówka' może okazać sie twoim największym wrogiem ...
W życiu wszystko to przypadek i ślepy los ... nie da się szukać i znaleźć czegoś czego nie ma ... szuka się na ślepo i tak się trafia, czasem z dobrym, czasem ze złym skutkiem ...
Tu i teraz wydaje nam się że 'to coś' jest, jak komuś się potem nagle odwidzi to sorry...nie ma przebacz...
Nie ma do czego wracać - to moje zdanie.

: 13 wrz 2004, 10:34
autor: Sir Charles
Wiesz, tak się składa że ostatnio ktoś mi dogłębnie udowodnił jak to jest ... nie ma czegoś takiego jak połówki.
A twoja domniemana 'druga połówka' może okazać sie twoim największym wrogiem ...
W życiu wszystko to przypadek i ślepy los ... nie da się szukać i znaleźć czegoś czego nie ma ...


swiete slowa ! nie ma ludzi ktorzy by sie dopelniali idealnie, sa tylko pary mniej lub bardziej bliskie idealu. prawda jest taka ze kazdy zna - blizej lub dalej - przynajmniej kilka osob plci przeciwnej z ktorymi moglby byc szczesliwy, do ktorych pasuje. I - to zwlaszcza do samotnych - nie ma co szukac tej jedynej osoby tego Aniola bo srodze sie zawiedziecie nie tylko dlatego ze ktos taki nie istnieje ale rowniez dlatego ze w porownaniu z nim kazdy bedzie wypadal zle....

: 13 wrz 2004, 11:52
autor: robi
Matrix :516:

: 13 wrz 2004, 12:35
autor: Maverick
Jaki Matrix?

: 13 wrz 2004, 13:55
autor: eng
Chyba chodzi o scenę z pierwszej części Matrix'a gdzie w programie treningowym Neo zagapił się na blondynkę, która za chwilę zamieniła się w agenta... ;)
:D

: 13 wrz 2004, 14:31
autor: robi
super! dokładnie chodziło mi o tą scenę!

: 13 wrz 2004, 20:59
autor: Maverick
A jaki to ma zwiazek z tematem? Chyba ze chodzi o to, ze osoba z poczatku idealna zmienia sie we wroga, no to by sie trzymalo kupy :D

: 13 wrz 2004, 22:05
autor: robi
no właśnie sobie odpowiedziałeś ,dziwie sie że się tak zastanawiasz nad tym:),to ma zwiazek na odowiedż na @charlie i @eng

: 13 wrz 2004, 23:07
autor: Maverick
No tak, tylko ze oni pisali off topic, a czytajac kazdy nastepny probuje go powiazac z wlasciwym tematem. No chyba ze jest cytat...