Strona 1 z 1
"Moralność Pani Dulskiej" ?
: 02 sie 2004, 11:39
autor: fish
No to na początek krótki opis.
Piątek. Spotkaliśmy sie po pracy, pojechalismy razem do niej do domu aby zabrać parę rzeczy i dziecko. Przyjechaliśmy do mnie. Było cudnie całą noc i poranek. Pojechaliśmy w sobotę do niej bo miały byc imieninki jej szwagra. Kupiliśmy prezenty tp. Umawialiśmy się, że będę u niej nocował, co już nie raz robiłem choć mieszka na razie z rodzicami ale metraż duży, ma swoje pięterko. Z poł godziny przed wyjściem przyszła do mnie i mówi, że mama nie pozwala abym nocował. Szok. censored sie okropnie i powiedzialem, że w takim razie nigdzie nie idę i jadę do domu. Tak też zrobiłem. Ona poszła sama na imprezę. Dostałem smsy, że przyjedzie do mnie wieczorem na całą noc, żebym poprosił jeszcze kogoś kto z nami gdzieś wyskoczy. OK. Ok. 21 dzwonię do niej i jest wszystko ok, tak jak ustaliliśmy. Umówiłem się ze znajomą wspólną aby wyskoczyć gdzieś jeszcze do pubu. Moja Pani przyjechała przed 23 i z miejsca mówi, że nie może zostać. Znowu mnie wkurzyła. Powiedzialem, w troche brzydki sposób żeby sobie wróciła do domu. Pojechała obrażona.
A teraz meritum i pytania.
O co chodzi? Czy to przyszła teściowa zaczyna coś mącić? Nie rozumiem takiego zachowania. Nocowałem juz u niej, ona u mnie, sama bądź z dzieckiem. Byłem sam z jej dzieckiem na wakacjach. Teściowa wie, że razem zamieszkamy jak skończymy chałupkę. Były rozmowy o ewentualnym ślubie. Wiem, że mnie lubi ja ją zresztą też. Fajna kobieta. Ale co się dzieje? Zauważyłem, że ze swoją kobietą mamy coraz więcej nieporozumień chyba właśnie dlatego, że nie możemy na razie zamieszkać razem. Proponowałem już kilkakrotnie tymczasowe wynajęcie jakiegoś mieszkania ale ona ciągle ma jakieś przeszkody w tym względzie. Czy ja za dużo oczekuję? Czy to, że chcę z nią mieszkać, założyć rodzinę to źle? Za szybko tego chcę? I czy zachowanie teściowej jest jakieś racjonalne? Czy może faktycznie chodzi o to, że róbcie sobie wszystko byle nie u mnie? Ciemnogród? Nadmienię jeszcze, że propozycja wspólnego mieszkania wyszła od mojej pani aby nie było nieporozumień. A dodatkowo pretensja do mnie, że jestem zaborczy ale z tym sie zgodzę. Chcę ją mieć dla siebie.
Ale mi teraz Krzysiu dowali

: 02 sie 2004, 12:05
autor: lorenzen
Witam Fishu :564: - aleś zapodał problem;
Jak dla mnie, to jeśli nie masz ze Swoją Panią jakichś niwypowiedzianych tu kwasów, to istnieje tylko jedna odpowiedź - jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi teściową :573: .
Twoje pytania są retoryczne, bo gdyby Pani nie doceniała Twoich starań, to czas poszukać innej - zresztą po co ja to piszę, sam o tym wiesz i na pewno Ona nie z takich.
No i cóż - cierpliwości życzę, ale i zdecydowania - poważna rozmowa i potem do niewidzenia się z teściową.
Pozdr :!!:
: 02 sie 2004, 12:17
autor: fish
: 02 sie 2004, 12:45
autor: mrt
Nie dawaj na luz! Broń Boże!
Przypominam sobie siebie jakiś czas temu. Otóż po pierwsze, mamy swojej chyba się bałam, a po drugie wiedziałam, że muszę tam mieszkać z wielu powodów, więc po co mi dymy. Musiałam mieszkać, bo średnio nas (z eks) było stać na wynajmowanie mieszkania, a poza tym nie chciałam być z mamą na noże. Jakoś nie mogłam, barierę wewnętrzną miałam. Kiedy o tym rozmawialiśmy z facetem, nie potrafiłam podać żadnych racjonalnych argumentów, dlaczego np. nie mogę się spóźnić do domu 5 minut, chociaż za 5 minut skończy się film, a nie teraz, dlaczego najpierw się z nim umawiam, a potem dzwonię i mówię: "Nie mogę, bo była awantura". I to nie zawsze była awantura o wyjście, bo mój eks był lubiany przez nią. Czasami o coś zupełnie innego, ale nie chciałam dolewać oliwy do ognia, bo następna awantura byłaby jeszcze większa.
Mój facet tego nie rozumiał, ale akceptował. Do tego lubił moją matkę, uważał ją za spoko kobietę, więc tym bardziej nie rozumiał. Akceptował. Zaznaczam, że t5ak to wyglądało do jakiegoś 24 roku życia. Wtedy mój facet stwierdził, że ma tego dosyć, bo jestem z nim, a nie z nią. Wpadł do domu, kazał mi się spakować, ku jej zdziwieniu i wyjść z nim. Spakowałam się jak w transie. A potem się zaczęło. Po 3 miesiącach to przełknęła.
Razem zamieszkaliśmy. Kiedy dzwoniła, bo miała zły humor, a ja byłam np. w trakcie smażenia jajecznicy, to rzucałam tę jajecznicę w połowie i leciałam do niej na łeb na szyję. Facet stopniowo mnie z tego wyleczył. Skutecznie.
Moja rada? Na pewno się na nią nie drzyj i nie każ nigdy wybierać: ja albo ona. Wspieraj ją w tym. Jak już nie będziesz mógł tego znieść, to nie gadaj z nią, tylko jedź tam, każ się spakować i w ogóle nie dyskutuj. Gwarantuję, że pójdzie za Tobą z dzieckiem jak w dym. Ktoś męską decyzję musi podjąć - najczęściej jest to facet:) Ale zrób tak dopiero wtedy, kiedy poczujesz, że za moment wybuchniesz.
Ależ się rozpisałam...
: 02 sie 2004, 12:57
autor: fish
Dzięki wielkie. To jest troszkę bardziej skomplikowane. Nigdy jej nie mówiłem, że ma wybierać między mną a rodziną. Wydaje mi się, że chodzi tu bardziej o to, że jest uzależniona finansowo od rodziców. To oni dają pieniądze na wykończenie domu i właśnie ona nie chce przez to zadzierać z nimi. Gdyby się taraz wyprowadziła to nie wiem co byłoby dalej. Starałem się rozmawiać z nią o tym ale wypowiedzi były tak zawoalowane, że niespecjalnie coś z tego zrozumiałem. Chyba musi mi to napisać

Wiem, że chce być ze mną. Staram się zrozumieć tą sytuację i chyba ją rozumiem ale jest to w***e. Masz rację, chyba trzeba podjąć męską decyzję
Ale zrób tak dopiero wtedy, kiedy poczujesz, że za moment wybuchniesz.
Właśnie to czuję

: 02 sie 2004, 13:05
autor: mrt
Najpierw zastanów się porządnie. I przygotuj się na gradobicie, histerię teściowej i w końcu uśmiechniętą twarz swojej kobiety. Będzie uśmiechnięta, nawet jeśli szlag trafi pieniądze na dom. Na początku będzie się bała bardzo, ale z drugiej strony będzie szczęśliwa.
Ale porządnie się zastanów. Tak z ciekawości: ile czasu razem jesteście?
: 02 sie 2004, 13:12
autor: lorenzen
Po tym co dopisałeś Fishu doradzałbym jednak rozwagę - wszystko zalezy od okoliczności - pytanie czy gdy poczekasz i postarasz się im przypodobać, to będziesz mógł ich trzymać na dystans (w sensie dosłownym i przenośnym), bo jeśli istnieje ryzyko, że hexa lub diabeł (wybacz to moje osobiste określenia) będą mieli możność wpadania i zaglądania w gary lub do sypialni, to lepiej sprawę postawić jasno już teraz.
Jeśli będzie was dzieliło jakieś 100km, to jednak wygodniej żyć z nimi w jako takiej zgodzie.
:562:
: 02 sie 2004, 13:15
autor: fish
Niedługo. 8 miesięcy ale to w tym wypadku nie ma nic do rzeczy. Oboje jesteśmy już po związkach i wiemy czego chcemy od życia. A pasujemy do siebie. Tak mi się wydaje choć zawsze mogę się mylić

. Nie muszę być z kimś 10 lat żeby wiedzieć, czy chcę z nią być. A ryzyko? Zawsze jest i to mnie nie przeraża. Przeraża mnie tylko to, że mógłbym ją stracić i to z jakiegoś głupiego, błachego powodu.
Acha żeby jeszcze rozwiać watpliwości, jesteśmy po zaręczynach.
bo jeśli istnieje ryzyko, że hexa lub diabeł (wybacz to moje osobiste określenia) będą mieli możność wpadania i zaglądania w gary lub do sypialni, to lepiej sprawę postawić jasno już teraz.
Nie, tacy nie są. Nawet na górę nie wchodzą do nas. Są to bardzo w porządku ludzie i nic do nich nie mam oprócz tej jednej opisanej sprawy.
: 02 sie 2004, 13:25
autor: lorenzen
No to Fishu w czym problem??? - DAJ NA LUZ w stosunku do nich, a skup się tylko i wyłącznie na Swojej Pani, sami na starość pewnie zdziwaczejemy do reszty i będziemy mieli różne nieprzyjemne dla naszych milusińskich wyskoki
Będzie Ci łatwiej opanować emocje, gdy je wyładujesz mordując mnie

:564:
: 02 sie 2004, 13:27
autor: fish
Nie ma tak dobrze
Zamordujemy się jak wypijemy parę hektolitrów piwa
:564:
Problem tylko w tym jak się zająć swoją Panią kiedy ciągle coś staje na przeszkodzie?

: 02 sie 2004, 13:35
autor: lorenzen
No to bardzo proste należy przeszkadzać przeszkodom, tylko tak niewidocznie, by się nie mogła domyśleć, że to Twoja sprawka. :570:
Pozdr Fishu :564:
: 02 sie 2004, 13:35
autor: mrt
Tak zapytałam o czas, z ciekawości. Bo sama jestem z kimś od miesiąca, od pierwszego wejrzenia i też to na pewno jest to. Chciałam wiedzieć dla porównania, bo szukam potwierdzenia, czy to w ogóle możliwe, żeby w 5 minut obcy facet wywrócił mi świat do góry nogami. A zielona nie jestem, bo mam za sobą bardzo długi, 11-letni związek, który rozpadł się z wielkim hukiem.
: 02 sie 2004, 13:42
autor: fish
Moim zdaniem jak najbardziej możliwe. Tylko nie wiadomo co będzie dalej. Po miesiącu to raczej caly czas zauroczenie. Na prawdziwą miłość trzeba chyba jeszcze troche poczekać. W piątek mi przyjaciółka opowiadała, że właśnie skończył się związek. Miesiąc było cudownie, otworzyła się, zakochała. On również był "do rany przyłóź". Zakochany szczęśliwy, opiekuńczy. Jeszcze w ubiegłą sobotę sie widzieli i było cudo a w niedzielę dostała sms'a, że on już nie chce się spotykać. Ja tego nie rozumiem nawet jako facet. Nie wiem jak można się zmienić o 180 stopni w ciągu jednego dnia. Widocznie to był jakiś czubek a przy tym bardzo dobry aktor.
: 02 sie 2004, 13:48
autor: mrt
Średnio chcę o tym pisać, z wielu powodów. Może dzień nie taki... A zresztą... Jeszcze pomyślę. Tylko że to chyba inny topik powinien być, a za świeża tu jestem, żeby się w topikach rządzić

: 02 sie 2004, 16:48
autor: Andrew
Fisz ! skoro jestes po zareczynach , tonie rozumiem wiele z tego co sie stało a po przeczytaniu TWEGO postu mniemam iż chodzi własciwie ylko o to ze tesciowa nie pozwoliła zostać Ci na nic ! Pytam sie dlaczego nie poszedłes z nia o tym porozmawiać

?? dlaczego z nia tego nie wyjasnisz

nie wiesz o tym iż zeby zdobyc swa pania tak do konca najpierw musisz zdobyc tesciową ! ja tam chwale sobie swą jak diabli złego słowa nie dam powiedzieć , choc bywało groznie , ale ja z nia rozmawiam jak z kumplem i nie ma zmiłuj sie , musi wyjasnic sprawe , Tobie też to proponuję , rozmawiaj z nia ! Tesciowa też człowiek ! chyba sie czuje troche nie potrzebna ,a to zle zmien to , nawet jesli nie masz problemu , albo masz ale wiesz jak go rozwiazac to i tak zapytaj o radę !
: 02 sie 2004, 18:45
autor: fish
Masz rację Krzyś. Właśnie jestem u nich i już teściowa się pytała czy się pogodziliśmy. Może uda mi się jeszcze dziś pogadać

: 02 sie 2004, 18:56
autor: gracja
bo mam za sobą bardzo długi, 11-letni związek
mowilas, ze mawsz 22 lata i 11 letni zwiazek? dlugodystansowcem jestes

Tylko że to chyba inny topik powinien być, a za świeża tu jestem, żeby się w topikach rządzić
szybciutko zakladaj, bo nie chcemy fishowi w topicu mieszac, a pewnie pare osob mialo by cos na ten temat do powiedzenia

: 02 sie 2004, 18:59
autor: mrt
28, a nie 22. Nigdzie nie pisałam, że tylko tyle. A we wrześniu to już nawet 29
Kurczę, no nie chcę krakać, ale u mnie było tak, że w zależności od tego, którą nogą wstała, taki miała humor. Jednego dnia do rany przyłóż, następnego od nowa. Tak poza tym jest ok, tylko humorzasta. Mam nadzieję, że u Was będzie prościej.
A z topikiem to nie wiem, pomyślę. Pzdr

: 02 sie 2004, 19:12
autor: gracja
28, a nie 22
sorki, cos popapralam.
Do Fisha:
Fish, stawiaj na szczerosc. Sytuacja z mojej rodzinki - mam brata dokladnie w Twoim wieku, ktory byl w podobnej sytuacji. Poznal dziewczyne z 5 letnim synkiem, bedacą w separacji, rozwód miał byc lada chwila. Znali się dość krótko, on juz u niej pomieszkiwał. Ojciec cały czas coś kwękał, że znaja się dwa miesiące i juz u niej śpi itd. Niby dorosły facet, ale rodzice zawsze mają swoje zdanie. Pewnego dnia, u nas na obiedzie, dziewczyna ni z tego ni z owego powiedziała: " Wiem panie S., jak to wygląda, ja mam jeszcze męża itd., ale prosze zrozumieć, że b. się z M. kochamy i naprawdę jako dorośli ludzie, świadomie chcemy być razem". Ojca wcięło, uśmiechnął się i od tej pory wszem i wobec głosił, że ma wspaniała, otwartą, szczerą synową.
Powodzenia

: 02 sie 2004, 20:22
autor: fish
Kurczę, no nie chcę krakać, ale u mnie było tak, że w zależności od tego, którą nogą wstała, taki miała humor. Jednego dnia do rany przyłóż, następnego od nowa. Tak poza tym jest ok, tylko humorzasta. Mam nadzieję, że u Was będzie prościej.
Niby kobietą jesteś a piszesz o kobiecie. Czy może ja mam dziś taki dzień, że nic nie rozumiem?
Gracja thx

: 02 sie 2004, 20:26
autor: mrt
Może to ja mam taki dzień, że mało jasno piszę. Ja to ja, mój eks był moim facetem, a ta kobieta, o której pisałam, to była moja matka, a więc jego "teściowa". Raz było z nią ok, dogadywali się, ja też, a innym znowu razem, jak miała zły humor, to znowu miała o wszystko pretensje. Teraz jaśniej?

: 02 sie 2004, 20:35
autor: fish
Teraz tak. Bardzo dziękuję za sprostowanie
Dzisiaj będzie dupa z tą rozmową u mnie. Kobieta stanęła okoniem i powiedziała, żę sama porozmawia. Trudno - poczekam jeszcze troszkę

: 02 sie 2004, 20:50
autor: mrt
No normalnie jakbym się w czasie cofnęła. Jak on chciał z moją mamą porozmawiać, to ja mówiłam: "Nie, ja z nią pogadam. Obiecuję, że dzisiaj to załatwię". Oczywiście nie miałam odwagi, bo albo miała zły humor, albo dobry, a ja go nie chciałam psuć. Nie chciałam, żeby facet rozmawiał, bo się bałam, że pogorszy sytuację. Przed nim będzie udawała, że wszystko ok, a jak tylko on za drzwi, to znowu będzie gderanie, że znowu się włóczę. I tak ciągle, aż do momentu, w którym nie wytrzymał i bez zapowiedzi kazał mi się spakować.
Ale ja to ja, a Twoja dziewczyna to Twoja dziewczyna. Może ona to załatwi jak człowiek, ja nie potrafiłam. Potem się dopiero poukładało.
: 02 sie 2004, 21:07
autor: Triniti19
Fish:
Chyba jednak łatwiej będzie dogadać się córce z matką (czyli twojej dziewczynie) niż tobie z nią. W kontaktach pomiędzy córka- matka na pewno jest inaczej niż w kontaktach pomiędzy chłopakiem a teściową. Także tak jak napisałeś poczekaj jeszcze troche. Trzeba mimo wszystko zdać się na cierpliwość. Powinno to zaprocentować.
: 02 sie 2004, 22:05
autor: natasza
Rybaku Moj Drogi!
związek tworzysz ze swoją kobietą, a nie z przyszłą teściową, więc nie pozwól by ona zepsuła Wasze relacje, nie możesz się złościć na Nią o to, że jej mama ma coś przeciwko, żebyś spał u nich, to nie jej wina, spróbuj podejść do wszystkiego z dystansem i okaż swojej kobiecie, że nie chcesz przez to nieporozumień, abyś nie tylko Ty się starał, ale też ona.Trzymaj się mocno, czasami emocje niepotrzebnie biorą góre

: 03 sie 2004, 10:11
autor: fish
: 03 sie 2004, 10:16
autor: mrt
Strasznie się cieszę, że tak to wyszło i niech tak zostanie. W razie czego 2 miesiące to nie wieczność, da się wytrzymać
A ta reakcja po obiadku to dlatego, że Ty wygłodzony pewnie byłeś i zapomniałeś, jak jedzenie smakuje. Za dwa miesiące zaczniesz się przyzwyczajać

: 03 sie 2004, 10:21
autor: fish
A ta reakcja po obiadku to dlatego, że Ty wygłodzony pewnie byłeś i zapomniałeś, jak jedzenie smakuje. Za dwa miesiące zaczniesz się przyzwyczajać
Tak źle ze mną nie jest
Umiem i lubię gotować.