agnieszka.com.pl • Koniec- żeby wszystko było jasne między 2 ludzi...
Strona 1 z 1

Koniec- żeby wszystko było jasne między 2 ludzi...

: 10 maja 2004, 00:39
autor: BlueEyes
Po rozstaniu ... z danym mężczyzną czy kobietą kiedy jeszcze zdarza się Wam z takowym/takową utrzymywać kontakty, ale kiedy zauważacie, iż dana osoba nadal bywa zbyt opiekuńcza, zbyt interesowna ... jak umiejętnie pokazać, że możemy ze soba rozmawiać ale "zbyt się mną nie interesuj"?

Przyznam się, iż pierwszy raz spotykam się z człowiekiem, który chyba nie chce czegoś zrozumieć, albo i ma nadzieję na tzw. "reaktywację", gdyż wydaje mi się, iż jestem osobą konkretną, poważną i wiem czego chcę- czego dałam wyraz... W związku z czym wcale nie jestem przesadnie miła, ni zaangażowana a mimo to rozmowy są wcale nacechowane bardziej konkretnie niż po przyjacielsku. Nie pomaga szorstki ton, ani zdania "chyba sama potrafię o siebie zadbać" ...

Jak zatem dać do zrozumienia, że jesteśmy kolegami bez perspektyw, ale w sposób delikatny, bo wymaga tego po prostu sytuacja? Nie chcę przesadzić, że tak powiem, by nie zostać posądzoną o arogancję (a nie wiem czy się bez tego obejdzie)

Jakieś własne doświadczenia?

: 10 maja 2004, 08:40
autor: Andrew
Mówić beż wzgledu na skutki . po prostu co jakiś czas przypominać mu o tym , kolezenstwo !! i absolutnie nic wiecej !

: 10 maja 2004, 08:53
autor: Martyna
Pewnie już to wiesz i próbowałaś, ale w prost powiedzieć, ze szkoda jego czasu, ze nic z tego nie wyjdzie... Powiedzieć to konkretnie ale jakoś nie za szorstko...jeśli się tak da ;)

: 10 maja 2004, 09:37
autor: BlueEyes
Nie pomaga, ale przypominać co jakiś czas mu będę... o kolezenstwie, moze zrozumie aluzję ...

: 11 maja 2004, 22:45
autor: Grucha
Usiadz z nim kiedys i powanzie pogadaj.. zapytaj go czego on tak naprawde od Ciebie oczekuje.. jak powie ze tylko kolezenstwa to sie zgodzisz.. jak powie ze czegos wiecej to natychmiast mu powiesz ze nic z tego i nie moze sobie robic nadzei bo bedzie cierpial.. takie moje zdanie..

: 12 maja 2004, 07:16
autor: agata
miałam kiedys taka sytuacje ze byłam z kims i ten zwiazek był naprawde długi i ..fajny :) potem cis sie miedzy nami popsuło ale jeszcze długo później staralismy sie "wrócic do tego co było" no ale jakies takie te zabiegi nieudolne były i chyba zadna ze stron nie umiała postawic sprawy jasno. I nadszedł dzien ze Paweł przyszedł do mnie i powiedział mi ze chce spróbowac z inna dziewczyna (a powiedział mi o tym bo tą koleżanka była moja kumpela z klasy) na poczatku było mi przykro ale po chwili poczułam jaki ciezar ze mnie spadł i juz nigdy nie myslałam o tym "czy jeszcze uda nam sie byc razem". Teraz jestesmy z Pawłem na stopie kolezenstwa i choc ze wzgledu na szkołe widujemy sie rzadko to nasze rozmowe zawsze sa serdeczne i nie ma zadnych niedomówien :)

: 12 maja 2004, 10:42
autor: natasza
po jakimś czasie da sobie spokój.... piszesz, że nie dajesz mu nadzieji, więc dobrze robisz, teraz to tylko kwestia czasu