hmm, mam podobny problem co kolega...
akurat teraz nie mam nikogo na oku ale wyglada to tak:
1. poznaje jakas interesujaca kobiete (sam albo ktos mnie z nia poznaje)
2. wszystko sie normalnie uklada, to znaczy rozmawiam smiejemy sie gdzies sie wybierzemy itd
3. ale mam jakas dziwna "blokade psychiczna", a konkretniej to wyglada tak ze mysle iz "nie, ona na pewno nie jest zainteresowana. stara sie byc mila i tyle. jesli czegos sprobuje to albo mnie wysmieje albo przestanie sie odzywac bo bedzie jej glupio..."
wiem, to nie jest normalne :x wiem ze powinienem z tym walczyc ale... po prostu nie potrafie sie pozbyc uczucia ze nic z tego nie wyjdzie chocbym sie nie wiem jak staral. to ma pewnie jakies tam podloze psychologiczne, kompleksy i te sprawy. ale mowienie ze "sprobuj, nic nie zaszkodzi" albo "na pewno sie uda" nie pomaga :!:
podejrzewam ze po prostu jestem zbyt niesmialy i zbyt zakompleksiony, dlatego zawsze czekam na jej pierwszy ruch :556:
...ale czasami sie nacinam, wszystko wyglada na to ze jest zainteresowana i wykonala ten pierwszy ruch, ja odpowiadam a tu wychodzi ze "po prostu chciala byc mila" :559:
no nic, nie bede juz Was zanudzal ;-)
Ja Ne,