agnieszka.com.pl • Tesknota i zazdrość - Strona 2
Strona 2 z 3

: 05 wrz 2005, 21:09
autor: Yasmine
Albercik pisze:nie mogę sobie wyobrazić par co to nie widzą się przez rok

ja tez sobie nie moge tego wyobrazic. A sa takie ? <boje_sie>

: 07 wrz 2005, 21:09
autor: szopen
Albercik pisze:nie mogę sobie wyobrazić par co to nie widzą się przez rok.

bo takie pary to nie pary, przynajmniej dla mnie :)

: 07 wrz 2005, 23:09
autor: cubasa
Yasmine pisze:
Albercik pisze:nie mogę sobie wyobrazić par co to nie widzą się przez rok.

ja tez sobie nie moge tego wyobrazic. A sa takie ?

Mlodj pary to się chyba nie spotka. Ale starsze pary/małżeństwa to zapewne są. I to wiele...

: 08 wrz 2005, 07:19
autor: redbart
Zastanawiam się czy można tęsknić nie będąc w związku. Wydaje mi się że tak, np do kochanej jednostronnie osoby, czy po tym jak stwierdzi że nie jesteś dla niej.

Ja mam wtedy tak, właśnie że jak widze pary to zbiera mi się coś w głębi cisnące - może to i tęsknota za kimś bliskim i prawdopodobnie zazdrość iż tamci są razem a ja wciąż szukam.

: 09 wrz 2005, 01:18
autor: CichyPL
Zastanawia mnie czasami, czy inni tez tak maja, ze pomimo braku jakichkolwiek powodow do zmartwien, podejrzen itd po prostu wychodza z siebie z obawy o swoja druga polowe. Czasami mam tak, ze po prostu glupieje. Martwie sie z byle powodu nadinterpretujac jakies statusy na gg, czy cos takiego, mimo, ze wiem, iz wszystko jest ok... Mam tak wieczorami, ze siedze i tak mi jej brakuje, ze w mojej glowie rodza sie najglupsze mysli.. z jednej strony wiem, ze nie mam powodow to obawiania sie, ale z drugiej... hmm.. i tak juz nie zasne tej nocy... :(

: 09 wrz 2005, 08:40
autor: Yasmine
CichyPL pisze:Zastanawia mnie czasami, czy inni tez tak maja, ze pomimo braku jakichkolwiek powodow do zmartwien, podejrzen itd po prostu wychodza z siebie z obawy o swoja druga polowe

Raczej nie mam takich obaw. Przez glupote,nadmierna zazdrosc mozna zniszczyc najpiekniejszy zwiazek. Jesli druga polowka bedzie chciala, zdradzic, bedzie nas oszukiwac , to i tak to zrobi bez wzgledu na nasza zazdrosc(choc ta zazdrosc moze tylko wszystko przyspieszyc). Wiec nie widze sensu sie zadreczac.

: 09 wrz 2005, 08:43
autor: dziwny321
Przewaznie widujemy sie 3x w miesiacu (dzieli nas 500km) pozatym kazde studiuje.Wakacje spędzamy razem.

Jest dobrze, bywają chwile trudne - taki zwiazek na odleglosc powoduje czasami - "fazy?" Nie odpowiada na esa...nie może?daje znać że to już koniec?a może bawi się z innym?wątpi?...

Za każdym razem dużo pytań i nadinterpretacji pewnych sytuacji. A Wszystko po to aby zagłuszyć zaufanie jakim dażymy ukochaną osobę :571:

Tęsknie, nawet bardzo. Ale robie wszystko żeby kiedyś nadszedł ten dzień w którym nie będzie - odległości która nas dzieli - i będziemy dzień w dzień, noc w noc RAZEM ze sobą!

Bywa Ciężko ale Wtedy należy sobie zajrzeć głęboko w serducho i powiedziec sobie wprost " Koniec z zadręczaniem się, koniec z nadinterpretacjami, KOCHAM i liczy się tylko To!!! "

Żyć chwilą, prawdziwym uczuciem jakim dażymy drugą osobę, uczuciem miłości, uczuciem które towarzyszyło nam kiedy pierwszy raz ją pocałowaliśmy,kiedy sie przytuliliśmy,kiedy roniliśmy pierwsze wspólne łzy i które towarzyszyło nam podczas wspólnych spacerów...

: 09 wrz 2005, 09:50
autor: Albercik
dziwny321 pisze:Żyć chwilą, prawdziwym uczuciem jakim dażymy drugą osobę, uczuciem miłości, uczuciem które towarzyszyło nam kiedy pierwszy raz ją pocałowaliśmy,kiedy sie przytuliliśmy,kiedy roniliśmy pierwsze wspólne łzy i które towarzyszyło nam podczas wspólnych spacerów...


Romantyk z ciebie a czasem rzeczywistoś psuje romantyzm, stara się go zniszczyć, żebyś przestał ufać wspomnieniom.

Ja podczas sema widuję się często z moja Kochaną, ale i tak jak sie nie widzimy dzień czy dwa i czasem nie odpisze semeska, albo długo sygnałka nie puszcza(a wczesniej puszczała) to zaczynam zachodzićw głowe dlaczeo, myśleć co napisałem w ostatnim semesie i co zrobiłem jak byliiśmy razem co mogło ją urazić. heh tak to chyba jusz musi być.

: 09 wrz 2005, 10:34
autor: Głęboka Purpura
CichyPL pisze:Nie wyobrazam sobie pojechac bez mojej dziewczynki gdziekolwiek. Kilka znajomych par rozdziela sie, bo jada na roczne praktyki do innych krajow. Ja bym tak nie mogl. Nie znalazbym w sobie tyle sily, ani przede wszystkim checi na to. 7 godzin i 38 minut temu widzialem ostatnio moje bejbe i juz cholernie tesknie.

Myślę dokładnie tak samo. Ostatnio wyjechałem na 3 tygodnie bez mojej lubej, pierwszy tydzień da się wytrzymać, drugi - człowiek czuje się dziwnie;), trzeci - nie wie co ze sobą zrobić, dobrze, że nie musiałem czwartego tygodnia wytrzymywac, a co dopiero rok??
sms'ki nie pomagają
szopen pisze: Mam kurna to samo, widzimy sie tylko w weekendy i co najgorsze to dzis jest juz niedziela ... i znowu tydzien samotności ... przejebane

ja o mały włos miałbym tak samo, wspóczuje Ci stary...ehhh, jak Ty sobie z tym radzisz?

: 12 wrz 2005, 09:38
autor: prien
CichyPL pisze:Zastanawia mnie czasami, czy inni tez tak maja, ze pomimo braku jakichkolwiek powodow do zmartwien, podejrzen itd po prostu wychodza z siebie z obawy o swoja druga polowe. Czasami mam tak, ze po prostu glupieje. Martwie sie z byle powodu nadinterpretujac jakies statusy na gg, czy cos takiego, mimo, ze wiem, iz wszystko jest ok... Mam tak wieczorami, ze siedze i tak mi jej brakuje, ze w mojej glowie rodza sie najglupsze mysli.. z jednej strony wiem, ze nie mam powodow to obawiania sie, ale z drugiej... hmm.. i tak juz nie zasne tej nocy... :(

<browar> Mam dokładnie to samo :|

: 12 wrz 2005, 09:40
autor: niewielka
no cóż jak człowiek nie jest pewny o siebie to o tą grugą osobe tak samo

: 12 wrz 2005, 09:45
autor: prien
niewielka pisze:no cóż jak człowiek nie jest pewny o siebie to o tą grugą osobe tak samo

Nie zgodzę się z tobą. Nie wiem czy wiesz ale w miłości trudno mówić o rozsądku. Jakbys posiadała cos bardzo wartościowego, niepowtarzalnego to tez miałabys schizy żeby ktoś Ci tego nie ukradł. To w dużej mierze wynika ze strachu przed stratą ukochanej osoby. Im bardziej sie kogoś kocha tym bardziej sie o nią/niego boimy.

: 12 wrz 2005, 09:48
autor: niewielka
no wiem,tez tak mam,a zgadzać sie nie musisz ,takie twoje prawo

: 12 wrz 2005, 10:08
autor: prien
niewielka pisze:no wiem,tez tak mam,a zgadzać sie nie musisz ,takie twoje prawo

Czyli ty nie jestes pewna siebie, tak? :>

: 12 wrz 2005, 10:09
autor: niewielka
niejestem

: 12 wrz 2005, 10:10
autor: Albercik
gargul pisze:Czyli ty nie jestes pewna siebie, tak


ja też cośniejestem pewny siebie. Dobrze że moje Kochanie wraca za 1,5 tygodnia już. :D

: 12 wrz 2005, 10:12
autor: niewielka
a moje to niewiem kiedy wraca :(

: 14 wrz 2005, 21:45
autor: Wstreciucha
MIeszkam w Szwajcarii i tutaj pracuje, moja Milosc mieszka w Wawce. Ostatni raz widzielismy sie 6 tygodni temu :(:(:(:(
Boze blogoslaw Aleksandra Bella za wynalezienie telefonu :!: o internecie nie wspomne, no i oczywiscie kamerze internetowej (tutaj nawet podreczny slownik wymowy spojrzen nie jest potrzebny :> :> :> ). Z tesknota najzwyczajniej sobie nie radze, bo Kocham nad zycie tego wariata <zakochany2> Pomaga mi tylko mysl, ze oboje pracujemy na to by byc razem, ona daje mi nadzieje.
Jestem cholernie zazdrosna, nawet bardziej slodsze powitania na czacie doprowadzaja mnie do szalenstwa :> :> :> ale spox, grunt to nie dac sie sprowokowac :D
Wspieramy sie , pocieszamy , dzielimy myslami , opowiadamy nie tylko o specjalnych okolicznosciach czy wazniejszych decyzjach, ale rowniez o rutynie i pierdolach, bo coz warte jest wlasne zdanie gdy nie ma z kim slowa zamienic :):)
Kocham Cie sloneczko :*
a wszystkich stesknionych pozdrawiam <papa>

: 11 paź 2005, 19:42
autor: Symfonia
:( jak tak czytam te wszystkie wypowiedzi,, to coraz smutniej mi sie robi;/ minelo dopiero parenascie dni od tego jak wyjechalo moje Kochanie a ja juz prawie umieram...a do spotkania jeszcze z dobre 2 tyg. To jest straszne byc tak mocno zakochanym...znaczy z jednej strony strasznie bo np tak jak u mnie zamiast cieszyc sie, ze w ogole bedzie nastepne spotkanie...nie wazne za ile to jestmem chodzacym strzepkiem nerwow czy wszystko jest w porzadku z moim sloneczkiem i chodzaca tesknota....a z drugiej strony wspaniale, moc miec tyle pieknych wspomnien, ktore zostaly utworzone z druga polowka i te , ktore maja dopiero nastapic<buja w oblokach>

ale tym czasem..... TESKNIE:(

: 11 paź 2005, 20:00
autor: niewielka
no cóż,na tęsknotę dobre jest niemyślenie o tej osobie,nie myśl o mnie źle,ale w w czasie oczekiwania na powrót trzeba znaleśc sobie jak najwięcej zajęć,gwarantuje pomaga,i nalepiej na zdjęcia nie patrzyć,mi to pomaga mam nadzieje że tobie też pomoże

Re: Tesknota i zazdrość

: 12 paź 2005, 16:53
autor: EdyŚka*
Symfonia pisze:W jaki sposob radzicie sobie z Tesknotą??
I jak to odczuwacie?
- Macie ochote krzyczec do calego swiata, ze jest wam zle

Poruszyłaś temat dla mnie ostatnim czasem bardzo ważny... ja za kimś mocno tęsknię! Dzieli nas odległość-on mieszka w internacie...=/ i właśnie ja mam ochotę krzyczeć i mocno demonstrować całemu światu, że ja tak nie chce, że taka tęsknota boli, ale z drugiej strony równie dobrze można to nazwać egoizmem...
Dlatego zazwyczaj daję sobie na wstrzymanie... staram się przynajmniej... chociaż czasem to nie wychodzi - wtedy tule się w ramiona przyjaciela albo po prostu płacze...
***********
Tęsknota- swoisty terror emocjonalny, który uwrażaliwia i powoduje, że na widok ukochanej osoby mamy motylki w brzuchu i czujemy się jakbyśmy dostali naszą ukochaną zabawkę znowu w łapki...®

: 12 paź 2005, 21:18
autor: Natalia
1)Związki na odległość = nie ma szans
2) Zazdrość= brak zaufania (wszystko z umiarem)
3) Tęsknota = smutek (ciężko sobie z nią poradzić)


:|

: 13 paź 2005, 02:02
autor: krasnal2005
a kto tak nie ma...ja też tak mam ale jak wyżej zostało powiedziane Kocham!!! a kochać na pewno nei znaczy zamykać...

: 13 paź 2005, 20:17
autor: EdyŚka*
Natalia pisze:
2) Zazdrość= brak zaufania (wszystko z umiarem)


Moim zdaniem jesli nie ma zaufania to nie jest prawdziwa miłość... a co do odległości to fakt- jest ciężko...
... i chyba czas to zakończyć...

: 13 paź 2005, 20:36
autor: Wstreciucha
EdyŚka* pisze:Moim zdaniem jesli nie ma zaufania to nie jest prawdziwa miłość... a co do odległości to fakt- jest ciężko...
... i chyba czas to zakończyć...

Odnosisz to stricte do Ciebie czy to rada dla zakochanych w rozlace <hmm>

: 13 paź 2005, 20:40
autor: EdyŚka*
Moim zdaniem jesli nie ma zaufania to nie jest prawdziwa miłość... - to możesz potraktować jako radę. Bo moim zdaniem chory jest związek bez zaufania... przecież to podstawa...

a co do odległości to fakt- jest ciężko...
... i chyba czas to zakończyć...
- tak najprawdopodobniej będzie w moim przypadku zakończenie naszego związku... Niby wszytsko ładnie pięknie, ale niewystaczy mi widywanie się w weekendy. -Mam nadzieję, że mnie rozumiesz...

: 13 paź 2005, 21:06
autor: niewielka
EdyŚka* pisze:ale niewystaczy mi widywanie się w weekendy


ale przecież tak nie będzie wiecznie,to sie zmieni,pociesz sie tym że inni mają gorzej ale nie poddaja się

: 13 paź 2005, 21:12
autor: Wstreciucha
EdyŚka* pisze:a co do odległości to fakt- jest ciężko...
... i chyba czas to zakończyć... - tak najprawdopodobniej będzie w moim przypadku zakończenie naszego związku... Niby wszytsko ładnie pięknie, ale niewystaczy mi widywanie się w weekendy. -Mam nadzieję, że mnie rozumiesz...

teraz rozumiem :] wystarczylo napisac ze odnosi sie do Ciebie :] ja z ukochanym widzialam sie ostatnio na poczatku sierpnia, ale nie zamierzam konczyc tego z powodu odleglosci bo naprawde go Kocham. NIe wiesz nawet jakie masz szczescie ze widujesz "swojego" co weekend, ale skoro rozwazasz to jako argument do zerwania to znaczy ze nia ma miedzy Wami milosci. <nie wiem>

: 13 paź 2005, 21:59
autor: EdyŚka*
Rozważam taką możliwość, bo zdaję sobie sprawę, że On jest atrakcyjnym facetem... Internat jest zarówno dla mężczyzn jak i kobiet. Po prostu kiedy go tam odwiedziam to widzę, jak inne dziewczyny na niego spoglądają. Ale to już nawet nie ot o chodzi... Ostatnio spytał czy taki układ mi odpowiada... - to dało mi do myślenia. Jesteśmy długo, ale odkąd chodzi do tej szkoły to jest jakos inaczej między nami... -kiedy się spotykamy co rusz dzownią do niego koleżanki, rozmawia z nimi i brakuje czasu dla nas... - to mnie martwi. Kiedy jest ze mną to chciałabym spędzać czas z nim... rozmawiać... - moze jestem egositką? nie wiem już...

Być może masz rację NIE MA MIŁOŚCI- ale to smutna diagnozna i trudno ją orzec...

Swoją drogą podziwiam Cię i twojego partnera, że trwacie i wasze uczucie się nie zmienia.
Życzę powodzenia i żeby nigdy was nie dopadły wątpliwości!!!

: 16 paź 2005, 16:45
autor: Symfonia
Edyśka, na pewno nie jestes egoistka!! Jezeli jestescie w zwiaku nawet dlugo czy niedlugo czasu to powinniscie sobie o wszystkim opowiadac i jezeli Cie cos martwi to powiedz mu o tym, moze wtedy rozwiazecie ta sprawe. Poza tym jak sie widzicie na week to nie jest wcale tak zle... Ja z moim bede sie widziala dopiero w listopadzie od wrzesnia, a po listopadzie dopiero na swieta ale z tego powodu, ze on jest tam a ja tu nie zamierzmy konczyc z naszymi uczuciami - jest trudno...bardzo trudno ale dla osob, ktore chca byc juz razem i traktuja zwiazek powaznie odleglosc nie ma znaczenia bo taka osobe zawsze ma sie w sercu. Pozdrawiam